zestaw ewakuacyjny

Zrób sobie zestaw ewakuacyjny

Według rankingu nabardziej zagrożonych klęskami żywiołowymi miast świata, Tokio znajduje się na pierwszym miejscu. Aż 80% mieszkańców Tokio i Yokohamy jest narażonych na trzęsienia ziemi, tajfuny, tsunami, powodzie, a nawet wybuch wulkanu. To nie są teoretyczne zagrożenia, ostatnie wielkie trzęsienie ziemi (tzw. wielkie trzęsienie ziemi w Kanto) w 1923 roku zniszczyło Tokio i Yokohamę oraz spowodawło śmierć blisko 143 tys. ludzi. Miasto prowadzi program specjalnych szkoleń, wydaje publikacje oraz instruktaże jak się zachować w trakcie i po trzęsieniu ziemi. Taki podręcznik niedawno znalazłam w swojej skrzynce pocztowej. Zawieral ważne informacje o zagrożeniach i instrukcje dotyczące zachowania podczas trzęsienia, udzielania pierwszej pomocy, ważne adresy i numery telefonu, a całość wieńczył taki uroczy komiks:

Hasło przewodnie podręcznika brzmiało: przygotuj się! Zaczęłam więc rozpytywać znajomych czy są przygotowani na „the big one” (wielkie trzęsienie) jak tu się mówi na wielkie trzęsienie ziemi, które nawiedza region Kanto raz na 100 – 150 lat. Część znajomych postukała się w głowy i zaczęła coś cicho przebąkiwać o paranoi, ale całkiem spora część przyznała, że mają przygotowany zestaw ewakuacyjny, zapasy wody i trwałej żywności. Szybki rekonesans w szafkach kuchennych wykazał, że wody butelkowanej raczej nam nie zabraknie, ale jeśli chodzi o żywność trwałą, to… Houston, mamy problem. Znalazłam tylko chipsy krewetkowe i to w wersji „zrób to sam”, wór ryżu, mąkę, puszkę suszonych prawdziwków i koncentrat z buraków… Taaak, ewidentnie mieszkają tu jacyś Polacy, ale barszcz z uszkami to może nie być najlepsza opcja na ewakuację 😉 Przegląd apteczki również nie napawał zbytnim optymizmem, nie wspomnę już, że w całym domu nie znalazłam ani jednej latarki, ani jednej zwykłej świeczki, a scyzoryka czy składanego noża to w ogóle nie widziałam od czasów licealnej przygody z harcerstwem.

Przypomnę jeszcze, o czym zresztą wspominałam już kiedyś na blogu, że my już DWA RAZY byliśmy zmuszeni do ewakuacji w środku nocy. Za pierwszym razem lekko spanikowani i całkowicie nieprzygotowani zabraliśmy ze sobą to, co akurat było pod ręką, czyli telefon (z dwóch dostępnych wybraliśmy ten rozładowany) i… przewodnik turystyczny (tak, wiem, wasza ręka i czoło przybiły sobie właśnie piątkę). Za drugim razem wybudzeni o 4 nad ranem i bardzo z tego powodu niezadowoleni („Co tak wyje? <alarm> Dlaczego się to to nie zamknie?”) zeszliśmy nieśpiesznie na dół nie biorąc ze sobą zupełnie nic. NIC. ZERO. ZE-RO. Tamte sytuacje nauczyły mnie dwóch rzeczy. Po pierwsze, wyrwana z głębokiego snu w środku nocy nie jestem w stanie zawiązać sznurówek, ba! ja nawet nie potrafię utrzymać dwojga oczu otwartych w tym samym czasie, więc nie jest możliwe, żeby w sytuacji nagłej, mając dosłownie kilka minut, wybrać, znaleźć, zapakować i zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy. Po drugie, obie te sytuacje boleśnie obnażyły jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani i jak bardzo nie potrafimy zachować się w sytuacji awaryjnej. Nie wiem co by było i wolę sobie nawet nie wyobrażać, co by się działo, gdybyśmy nie mieli możliwości powrotu do własnego mieszkania i musielibyśmy przetrwać gdzieś jakieś 2 doby.

Postanowiłam więc złożyć dla nas zestaw przetrwania. Co prawda zestaw ewakuacyjny daje jedynie iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa, bo przyda się jedynie wtedy, gdy trzęsienie i konieczność ewakuacji zastanie nas w domu, a w dodatku przy założeniu, że to trzęsienie w ogóle przetrwamy. Ale ponieważ jesteśmy optymistami, zakładamy, że przetrwamy, a wtedy zapewne w końcu zachce nam się jeść, pić czy ogrzać, więc oto jest: nasz własny plan oraz zestaw ewakuacyjny. A w nim:

  1. Mapa miasta

zestaw ewakuacyjny

Podobno służby w ciągu 72 godzin są w stanie dotrzeć z pomocą do każdego potrzebującego, więc tak naprawdę zestaw ewakuacyjny ma nam pomóc przetrwać jedynie 2 – 3 doby. Najważniejsze co trzeba przygotować to plan ewakuacji. Trzeba wiedzieć którędy biegną szlaki ewakuacyjne, gdzie są punkty pomocy, gdzie są prowizoryczne schroniska, gdzie są punkty wydawania wody, szpitale itd. W Tokio mieszkańcy poszczególnych dzielnic dostają specjalne mapy swoich dzielnic, na których te miesjca zą zaznaczone. Jeśli nie masz takiej mapy, zajrzyj na stronę Tokyo Metropolitan Disaster Prevention i zanotuj adresy.

  1. Woda i żywność
  2. Najlepiej sprawdzi się sucha, trwała i wysokokaloryczna żywność. My spakowaliśmy kilka opakowań batonów CalorieMate i paczkę herbatników.

zestaw ewakuacyjny

  1. Apteczka
  2. W apteczce powinny się znaleźć gumowe rękawiczki, leki przeciwbólowe, aktualnie przyjmowane leki, środki opatrunkowe, plaster w rolce itd.

  3. Latarka
  4. Telefon
  5. Narzędzia
  6. Przede wszystkim scyzoryk lub składany nóż, linka, maski przeciwpyłowe oraz zwykłe maseczki chirurgiczne.

  7. Ogrzewacz chemiczny
  8. Obowiązkowy zimą. Zapewnia około 25 minut ciepła.

  9. Środki higieniczne
  10. Nawilżone chusteczki do mycia ciała, żel antybakteryjny, zwykłe chusteczki higieniczne, przenośne toalety, albo zwykłe worki foliowe.

  11. Dokumenty
  12. Skany paszportów, ważnych dokumentów, aktualne zdjęcia wszystkich członków rodziny (na wypadek poszukiwań osób zaginionych), pieniądze, notes z adresami i numerami telefonów


W naszym plecaku znajduje się jeszcze gwizdek, świece, zapalniczka, lampka chemiczna, radio-latarka z ręczną ładowarką np. do telefonu, worki foliowe, składane pojemniki na wodę, folie termiczne i płaszcze przeciwdeszczowe.

Jeśli macie teraz wrażenie, że zapakowaliśmy cały dobytek i w razie czego, będziemy musieli ewakuować się TIR-em, to zapewniam was, że wszystko mieści się w dwóch plecakach. A nawet zostało w nich co nieco luzu :)

zestaw ewakuacyjny

Przygotowany zestaw należy trzymać w łatwodostępnym miejscu, co kilka miesięcy przeglądać zawartość i ewentualnie wymienieć zapasy żywności. I przede wszystkim mieć nadzieję, że nasz zestaw nigdy nie będzie nam potrzebny.

Co jeszcze warto wiedzieć:

Japończycy planują swoją ewakuację. Mają wybrane miejsce spotkania, do którego cała rodzina, w sytuacji rozdzielenia i niemożności nawiązania kontaktu telefonicznego, ma przyjść. Rozdzielają zadania, umawiają się kto i za co odpowiada. Zapisują się też na specjalne szkolenia, testują drogi ucieczki. Warto o tym pomyśleć, jeśli mieszkamy lub tymczasowo znajdujemy się w miejscu narażonym na trzęsienia ziemi lub inne klęski żywiołowe.

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

5 myśli na temat “Zrób sobie zestaw ewakuacyjny

    1. Jak coś, to się spotkamy na dole :) A jak masz żółtą książeczkę, to masz i mapę Odaiby. Czyli punkt pierwszy z listy możesz już sobie odhaczyć :)

  1. O matko Majka, dobrze, że w Polsce jest spokój, bo bym teraz spać nie mogła. To trochę przerażające takie mieszkanie jak na bombie, ale jak widać człowiek do wszystkiego umie się przyzwyczaić. Teraz to jesteście wzorowo przygotowani. Nauczka z tego taka, że telefon przed snem zawsze trzeba naładować. Ale powiem Ci szczerze, że mimo powagi sytuacji przewodnik turystyczny mnie rozbawił totalnie:))) Pozdrawiam cieplutko:)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close