NSC_0270-1024x681

Wiosenny wiatr, sakura i rzepak

Wiosnę do Japonii przywiał wiatr. Dokładnie we wtorek 18 marca, czyli na kilka dni przed kalendarzową wiosną. Wiatr wiał cały dzień z prędkością 35 km/h, co w dobrze znanej skali Beauforta daje całkiem ładną piątkę. Dowiedziałam się od koleżanki japonistki, która przy każdej okazji mimochodem przekazuje mi różne ciekawostki na temat Japonii (żeby nie było, że sama to wszystko wymyślam :D), że w Japonii uważa się, że pierwsza wielka wichura, która pojawia się pod koniec kalendarzowej zimy przynosi wiosnę. Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się idea wiatru przynoszącego wiosnę, ponieważ jest w tym coś takiego poetyckiego, uroczego. Tak, tak, nawet ja pod tą swoją hipopotamią skórą mam jakieś pokłady wrażliwości :).

Nie bardzo wierzyłam w tę wiosnę, gdy wiatr urywał mi głowę, ale jednak przyszła. Od środy temperatury rosły, drzewa zaczęły kwitnąć, więcej ludzi wybiera się teraz do parków, gdzie uważnie obserwują drzewa wiśniowe i odliczają dni do sakury, czyli święta kwitnących wiśni. Atomosfera oczekiwania udzieliła się również mnie, ale ja akurat uwielbiam okres kwitnienia wiśni i w tym roku będzie to już nasza trzecia sakura w Japonii. Najpiękniejsze sakurowe doświadczenie mieliśmy w 2012 roku, kiedy zwiedzaliśmy po raz kolejny Tokio, Kioto oraz Hiroszimę i gdzie przez niemal całe dwa tygodnie towarzyszyła nam sakura. Tu mogę od razu polecić jedno przepiękne miejsce. Jeśli lubicie sakurę, przyrodę i ładne widoki, a nie lubicie dzikich tłumów, to polecam wam Yawatashi niedaleko Kioto. Znaleźliśmy to miejsce zupełnie przypadkowo, a biorąc pod uwagę, że w 2012 roku żadne z nas nie miało bladego pojęcia o japońskim (i w tej materii do dziś niewiele się zmieniło), to zakrawa wręcz na cud, że udało nam się trafić do Yawatashi.

W Yawatashi znajduje się stara, przepiękna i długa na około 2 km aleja na podwyższonym wale tuż nad rzeką, z bardzo starymi, rozłożystymi drzewami wiśni. Drzewa są tak duże, że gdy kwitną, wyglądają po prostu jak wielki, szczelny tunel. Jest to coś niesamowicie pięknego!

Obecnie przekopuję internet w poszukiwaniu ciekawych miejsc w Tokio i okolicach, aby podziwiać wiśnie. Jeśli znacie jakieś ładne miejsca, proszę dajcie znać w komentarzach. Zostało niewiele czasu :).

Zostawmy jednak wiśnie w spokoju, bo jeszcze nie zakwitły. Zakwitł natomiast rzepak, który z jakiegoś względu jest trzymany w niektórych japońskich parkach jak rzadki kwiat.

Kwitną też pijaki w parkach, wczoraj naliczyliśmy siedmiu. Picie w parkach nie jest dla mnie czymś szokującym i w większości parków wcale nie jest zakazane. Tu jednak chodzi o to, że to pili tatusiowie z dziećmi i niestety nie pili razem, każdy bawił się w swoim własnym towarzystwie, od czasu do czasu pokrzykując coś do dziecka kopiącego piłkę. Pochodziliśmy co nieco po parku, przeszliśmy się również wzdłuż szarej plaży, z której rozciągał się mało urokliwy widok na koparki w wodzie i bloki mieszkalne. Ponarzekaliśmy trochę w klasycznym polskim stylu, że tu jest strasznie brzydko, że tylko polskie plaże są piękne, itd. Wszyscy wiedzą o jakie narzekanie chodzi, prawda? :)

plaza
Plaża.

 

Wieczór zakończyliśmy w restauracji sushi przy stacji Akihabara (tu podają najlepsze sushi w Tokio za rozsądną cenę, słowo!) gdzie było nam dane siedzieć przy barze. Miejsca przy barze to ulubiona miejscówka mojego męża, bo wtedy dostaje się dużo imbiru. Ja lubię te miejsca trochę mniej, bo panowie, którzy przygotowują sushi są bardzo rozmowni i zawsze nas zaczepiają (tzn. nie zaczepiają nas dlatego, że to my, tylko zaczepiają wszystkich, którzy siedzą przy barze :) ). To jest miłe, nie powiem, ale oni mówią tylko po japońsku, a nasze możliwości konwersacyjne kończą się na: „Jestem z Polski i lubię sushi. Wasze sushi jest smaczne.” Troszkę wstyd się przyznać, bo w końcu uczęszczam na kurs japońskiego od co najmniej czterech miesięcy i wydawało mi się, że idzie mi całkiem nieźle. Ale jak uczy życie, moje wyobrażenie o samej sobie niekoniecznie musi pokrywać się z rzeczywistością :)

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close