Zamek Matsumoto

Weekend w Alpach Japońskich. Matsumoto, Nagano i okolice.

W miniony weekend wybraliśmy się w Alpy Japońskie, aby zobaczyć trochę śniegu, zwiedzić Nagano oraz Czarny Zamek w Matsumoto, do którego wybieraliśmy się od 2011, ale nigdy nie było nam po drodze, oraz poobserwować japońskie makaki, znane także jako śnieżne małpy, zażywające kąpieli w gorących źródłach. Cóż, śniegu nie było, a w każdym razie nie tyle ile chcielibyśmy, żeby było, ale w najmniejszym stopniu nie zepsuło nam to weekendu. Wszyscy znamy kultowe powiedzenie o bunkrach, których nie było, prawda? To świetnie, bo to posłuży nam za wprowadzenie :)

MATSUMOTO

Matsumoto to niewielkie, spokojne miasto w prefekturze Nagano, przepięknie położone w Alpach Japońskich. Nie potrafimy się z mężem zgodzić w kwestii wrażenia jakie to miasto robi – mnie się podobało, jemu zupełnie nie. Matsumoto jest otoczone przez góry i właściwie z każdego miejsca w mieście je widać. Życie miejskie toczy się przy dworcu głównym i ulicach w samym centrum, gdzie znajdują się restauracje, knajpki i sklepy. Główną atrakcją miasta jest oczywiście Czarny Zamek, zwany również Zamkiem Kruków, który jest jednym z najwspanialszych zamków w Japonii. Budowę zamku rozpoczęto w 1504 r., a ukończono go w XVI wieku. Jest to jeden z najlepiej zachowanych zamków w Japonii, głównie dlatego, że nigdy nie był narażony na działania zbrojne. W środku jest sześć pięter, na każdym znajduje się wystawa mieczy, samurajskich zbroi oraz broni palnej. Z najwyższego piętra rozciąga się piękny widok na góry, ale żeby się dostać na ostatnie piętro trzeba pokonać strome drewniane schody. Ja miałam wejście w swoim tradycyjnym stylu – wywaliłam się jeszcze przed atakiem szczytowym, czyli wyłożyłam się na schodach zanim udało mi się zdobyć pierwsze piętro. Cóż, himalaisty ze mnie nie będzie 😀 Tuż obok zamku znajduje się muzeum, w którym wystawiono eksponaty, ale dlaczego je wystawiono, tego się nie dowiemy, bo opisy są głównie w języku japońskim. Muzeum jest średnie, ale bilet wstępu do zamku i muzeum jest łączony, więc żal było nie pójść. Okolica wokół samego zamku jest bardzo zadbana, chociaż Matsumoto oczywiście nie uniknęło architektonicznych wybryków, które co nieco zrujnowały kilka urokliwych widoków. Główna ulica prowadząca do zamku jest pełna nowoczesnej zabudowy, ale gdzieniegdzie trafiają się bardziej tradycyjne domki. Uliczki odbiegające w bok pełne są takich typowych japońskich budynków. Tuż przy rzece znajduje się niewielki pasaż, wzdłuż którego znajdziemy sklepiki z pamiątkami, antyki, rękodzieło czy przekąski. Sporo jest jednak również zaniedbanych domów i podwórek, więc miłośnikom niemieckiej estetyki, którzy lubią gdy wszystko jest wysprzątane, wymuskane i przycięte co do milimetra, Matsumoto może się faktycznie nie podobać. Nie jest to może miasto szczególnej urody czy pełne atrakcji, ale jest wystarczająco przyjemne, żeby je odwiedzić.

NAGANO

Nagano to miasto idealne do zwiedzania „przy okazji”. Można tu wyskoczyć na 2 – 3 godziny, będąc przejazdem – w Nagano po prostu jest niewiele zabytków czy atrakcji turystycznych, a większość interesujących miejsc znajduje się przy głównej ulicy prowadzącej od dworca kolejowego do świątyni Zenkoji.  Odległość od stacji do świątyni to około 2 km, można podjechać autobusem, ale warto się jednak przejść i nie tylko dlatego, że tak jest zdrowiej. Po drodze do świątyni znajduje się sporo sklepów, restauracji, cukierni i bardzo uroczych budynków. Im bliżej świątyni, tym więcej budek z pamiątkami czy przekąskami. Świątynia Zenkoji to najważniejsza buddyjska świątynia w Japonii. Z broszury, którą dostaliśmy przy wejściu, wynika, że ta świątynia dla buddystów, jest tym, czym dla muzułmanów jest Mekka. Zenkoji jest bardzo ważnym celem pielgrzymek i gości rocznie około 8 mln ludzi. Świątynia w istocie była oblężona – turysta turystę turystą poganiał (albo pielgrzym pielgrzyma, kto to zresztą wie). W Zenkoji znajduje się święte miejsce, do którego można wejść za opłatą 500 jenów. To uświęcone miejsce to tunel pod ołtarzem, pogrążony w kompletnej ciemności, w którym trzeba poruszać się po omacku. Zabawa polega na znalezieniu drewnianego klucza, którego należy dotknąć, aby zapewnić sobie miejsce w raju. Przechadzka tunelem nie jest przyjemna i powinna być reklamowana hasłem „Klaustrofobia gwarantowana, albo całkowity zwrot kosztów”. Mojemu mężowi udało się zarezerwować sobie miejsce w raju, ja niestety nie znalazłam klucza, bo byłam zbyt zajęta odpowiadaniem na jego ciągłe pytania: „to Ty?”.

Sama świątynia jest bardzo imponująca – jest ogromna i bogato zdobiona, ale niestety w środku nie można robić zdjęć. Po odwiedzeniu świątyni pokręciliśmy się trochę po bocznych uliczkach, a następnie pojechaliśmy dalej, prosto do Yudanaki, w której postanowiliśmy zatrzymać się na noc. Yudanaka zrobiła na nas takie wrażenie, że zasłużyła sobie na osobny wpis. Dalszą część relacji z wycieczki przeczytasz TUTAJ.

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

2 myśli na temat “Weekend w Alpach Japońskich. Matsumoto, Nagano i okolice.

  1. Jak dla mnie miasteczko do odwiedzenia, może nie powala przesadną urodą, ale coś interesującego można jak widać znaleźć. W życiu nie weszłabym do tego tunelu, za nic!!! Podziwiam za odwagę:)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close