tsukuda

Tsukuda, czyli u nas na dzielni

Tadam! Wróciłam! Długo mnie nie było – wybaczcie – zwiedzałam Mordor (pracowałam dla japońskiego pracodawcy, znaczy się). W tym roku planuję bardziej dbać o higienę psychiczną i obiecałam sobie, że będzie mnie na blogu trochę więcej, więc proszę życzyć mi wytrwałości w postanowieniach :)

Dawno, dawno temu obiecałam wam wpis o naszej nowej dzielnicy. Nowej, czyli tej, do której przeprowadziliśmy się z Odaiby. No więc lecimy :) Aktualnie mój widok z okna to głównie wieżowce Tokio i kawałek rzeki. Na wprost, między wysokimi blokami jest niewielka wyspa czarnych dachów – to dachy drewnianych domów, niezwykła rzadkość w Tokio. To nie jest tak, że drewnianych domów nie ma wcale, bo są i to wciąż wiele, ale znaleźć całą uliczkę takich starych domów to nie lada wyczyn. Tego się nie widzi codziennie. No więc patrzę sobie na tę czarną plamę i codziennie obiecuję zrobić jej zdjęcie. Aż któregoś dnia plama znika, a zdjęcia jak nie było tak nie ma. Spokojnie, oddychajcie głęboko, domy nadal tam stoją (poszłam wczoraj specjalnie sprawdzić), ale teraz widok zasłania mi szara buda (czytaj blok), której słowo daję, jeszcze 2 tygodnie temu tam nie było. No po prostu Tokio w pigułce. Śpieszcie się fotografować stare budynki w Tokio, tak szybko odchodzą.

Trudno się dziwić właścicielom drewnianych domów, że nie chcą w nich mieszkać. W końcu mamy XXI w. i mieszkanie w domu, którego nie da się w żaden sposób ogrzać, to nie jest przyjemność, a w Tokio dochodzą nam jeszcze takie atrakcje jak trzęsienia ziemi i ryzyko pożarów. W każdym razie Tokio szykujące się na Olimpiadę 2020 stało się wielkim placem budowy, stare domy, i to nie tylko te drewniane, nie wiadomo kiedy zamieniają się w betonowe bloki. Strach mrugnąć oczami, bo zaraz znika jakiś budynek.

I dlatego dziś napiszę wam co nieco o Tsukudzie (jap. 佃) – moim zdaniem jednej z najbardziej klimatycznych dzielnic Tokio, do której turyści zaglądają bardzo rzadko lub wcale, aby potem narzekać, że Tokio ich nie porwało i nie mieli co zwiedzać. Faktycznie, Tokio zostało mocno doświadczone przez trzęsienia i pożary, a to czego nie dała rady zniszczyć natura, zniszczyli Amerykanie w nalotach pod koniec II wojny światowej. Zadziwiająco jednak Tsukuda nie ucierpiała aż tak bardzo podczas wielkiego trzęsienia ziemi w 1923 r. Do dziś zachowała się część starej wioski rybackiej, świątynia, czy właśnie stare drewniane domy w okolicy.

Tokio przyciąga miliony turystów rocznie, ale większość z nich spędza średnio 2 – 3 dni w Tokio, po czym pędzą oni dalej zwiedzać „starą Japonię”. Wiem, że 2 czy 3 dni pozwalają ledwie zerknąć na główne „przewodnikowe” atrakcje miasta, ale myślę, że dla tych, którzy mają więcej czasu, lub tych, których nie interesuje robienie kolejnych zdjęć zatłoczonych skrzyżowań Shibuyi czy Shinjuku, Tsukuda będzie ciekawym miejscem do odwiedzenia. Tsukuda znajduje się tylko 2 stacje metra od popularnej dzielnicy zakupowej Ginza, można tu też dopłynąć promem lub dojechać autobusem miejskim z głównego dworca Tokio (ok. 12 min).

Większość osób, które odwiedza okolice stacji Tsukishima, przyjeżdża tu na monja i okonomiyaki, z których ta dzielnica słynie. Wyjście nr 7 ze stacji metra zaprowadzi was wprost na „Monja street”, czyli ulicę pełną restauracji, z której każda oferuje te same potrawy. Chciałabym wam pokazać czym jest monja i jak wygląda, ale jakby tu nie próbować, na zdjęciu pojawia się zawsze coś co wygląda jak złe wspomnienie po mocno zakrapianej imprezie 😉 Nie jest to może szczególnie wyszukane danie, ale samo doświadczenie smażenia monja na własnym stole, plus dzielenie się nią z przyjaciółmi, jest fajne i polecamy spróbować. Dla tych, którzy nie są zachwyceni urodą monja, każdy zestaw można zamówić w wersji okonimayaki. Ja tak właśnie robię. Ponieważ Tsukishima jest mało turystyczna, w wielu miejscach nie znajdziemy menu po angielsku, a obsługa będzie znała angielski w stopniu złym, jeszcze gorszym, lub w ogóle żadnym. Ale są zawsze mili, a w menu często są zdjęcia, więc nie ma się czego bać.

tsukishima
Monja Street
monja
A oto i monja w całej swojej krasie. Fot: źródło

W bocznych uliczkach Monja Street znajdziemy bary, pijalnie, japońskie restauracje, bar ostrygowy i wiele innych ciekawych miejsc. W okolicy znajduje się też sowia kawiarnia, o której z jakiegoś powodu nie wiedzą turyści i stoją w kilometrowych kolejkach do innej sowiej kawiarni, w innej części miasta. A ta na Tsukishimie świeci pustkami. Kiedy robiłam zdjęcia okolicy, właścicielka wyszła z kawiarni z sową na ramieniu i zapraszała mnie do środka mówiąc, że nikogo nie ma w środku, więc nie muszę stać w kolejce. Źle trafiła, bo ja akurat nie chodzę do kawiarni ze zwierzętami, ale donoszę o obecności takowej z blogowego obowiązku.

Gdy zdecydujemy się wyjść z drugiej strony metra (wyjście nr 6), po krótkim spacerze trafimy do Tsukudy. Warto się przejść po okolicy, obejrzeć lokalne świątynie, w tym jedną „owiniętą” wokół drzewa ukrytego w ciasnym przejściu między budynkami, popatrzeć na zachowaną część wioski rybackiej czy pospacerować wzdłuż rzeki.

Tsukuda najpiękniejsza jest wiosną, kiedy wzdłuż brzegu rzeki rozkwitają wiśnie, które można podziwiać bez konieczności walki na łokcie :)

Tak tutaj wyglądała sakura:

tsukuda sakura

A tak w Ueno dwa lata temu:

sakura ueno
Przepraszamy. Miejsca siedzące nieczynne. Najbliższe czynne miejsca siedzące we Wrocławiu!

Przez cały okres kwitnienia wiśni baliśmy się, że tokijskie metro zrobi nam psikusa i rozwiesi reklamy „Tsukuda – ukryty klejnot” czy coś w tym stylu. Wtedy  z wizytą wpadłoby tu całe Tokio, a tego byśmy nie chcieli 😉

Tsukuda jest też dość popularna wśród cudzoziemców jako miejsce zamieszkania. Nie jest to najtańsze miejsce w tym mieście, ale powiedziałabym, że jest rozsądne cenowo. Do tego pięknie położone, rzeka, a obok niej dużo zieleni, wszystko co potrzebne (szkoły, szpital, supermarkety, apteki, klinki, księgarnia, poczta, basen) jest właściwie pod nosem.

tsukuda
Tokijskie blokowisko. Tak, tu mieszkamy i prosimy o nieprzesyłanie nam wyrazów współczucia w komentarzach :D

Nie będę nikogo przekonywać, że mieszkanie w czterdziestokilkupiętrowcu to same zalety – nie jesteśmy najszczęśliwsi, gdy sąsiadka smaży rybę na śniadanie, a nam zawiewa do salonu,  a na myśl o ewakuacji balkonem (drabinki ewakuacyjne umieszczone są właśnie tam) przechodzą nam ciarki po plecach, ale za to widoki dają radę 😉

tsuuda
Nasz widok z okna.
skytree
Widok z dachu naszego budynku.

Wiele razy czytałam, że Tokio jest betonowe i nie ma w nim zieleni. Moje obserwacje są jednak trochę inne – jak na tak ogromne miasto, tej zieleni jest jednak całkiem sporo. Nie widać tego na zdjęciach robionych z wież widokowych, ale z poziomu ulicy już tak. Tokio wbrew obiegowym opiniom o tłoku, pędzie i dużych odległościach, jest na dobrą sprawę dość przyjaznym miejscem do życia (oczywiście z wyjątkiem najbardziej zatłoczonych i głośnych dzielnic). Wiem, że to niepopularny pogląd, ale proszę mi uwierzyć na słowo. A jeśli mimo wszystko nie wierzycie, to będąc w Tokio poświęćcie chwilę i odwiedźcie Tsukudę.

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

8 myśli na temat “Tsukuda, czyli u nas na dzielni

  1. Ach, czyli to to miejsce :) Widok z dachu genialny! Monja Street pamiętam bardzo dobrze. Byłam także w Sowiej Kawiarni, o której wspominasz, ale wyszłam nieco zmieszana. Później było mi już tylko wstyd, że tam poszłam i przyłożyłam się do niecnego męczenia zwierząt dla zaspokojenia ludzkich zachcianek…

    1. Wiem jak to jest, kiedyś, dawno temu odwiedziłam delfinarium i do dziś mi głupio. Dzisiaj bym na pewno nie poszła.

  2. Witaj, wpis świetny, na pewno wpadnę tam jak już będę w Tokio. Mam pytanie, czy mogłabyś polecić agencje mieszkaniowe (internetowe)? Chciałbym się porozglądać za cenami mieszkań jakie są w Tokio :)

    1. Dziękuję :) Agencji mieszkaniowych jest mnóstwo, pierwsza, która przyszła mi do głowy to Suumo, strona jest niestety tylko po japońsku.

  3. Widok masz fajny, może nie jest to natura, ale nie pogardziłabym takim:)
    Takie właśnie niezatłoczone Tokio chciałabym zobaczyć, może kiedyś się uda.
    O zejściu po tej drabince nawet bym nie pomyślała.
    Pisz częściej chętnie poczytam
    pozdrawiam:)

    1. Tej natury nie jest tak dużo jak byśmy chcieli, ale nie narzekamy, mogło być gorzej 😀 Pozdrawiam również!

Odpowiedz na „MaikaAnuluj pisanie odpowiedzi

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close