Tsukiji oraz inne darmowe atrakcje

Turyści przyjeżdżający do Japonii często narzekają, ze jest ona bardzo droga i nawet za wejście do parku bardzo często trzeba zapłacić. To oczywiście prawda, w Japonii pobiera się często opłatę za wejście do ogrodów, muzeów (nawet tych bardzo skromnych) lub na teren świątynny, mimo że sama świątynia jest często  zamknięta dla zwiedzających, lub jest w remoncie i można ją zobaczyć jedynie na ogromnych zdjęciach. Czy jednak można spędzić w Tokio jeden dzień nie wydając ani grosza? No niestety nie, aż tak pięknie nie jest. Ale można ograniczyć wydatki, przynajmniej te przeznaczone na atrakcje turystyczne, jedynie do biletów na metro i zobaczyć bardzo interesujące miejsca. Zupełnie za darmo!

Targ rybny Tsukiji
Targ rybny Tsukiji

A więc na początek targ rybny Tsukiji. Trzeba tam przyjść bardzo wcześnie rano, najlepiej między szóstą a ósmą. Tsukiji to najwięjszy targ rybny w Japonii i jeden z największych na świecie. Na targu sprzedaje się hurtowe ilości ryb i owoców morza i znaleźć tu można niemal każdy gatunek ryby czy stwora morskiego. Na ziemi leżą ogromne tuńczyki, w lodzie leży mnóstwo innych ryb, niektóre jeszcze żywe. Japończycy sprawnie zabijają i filetują ryby, wąskimi przejściami przeciskają się wózki i klienci, panuje ogromny ruch i trzeba bardzo uważać, żeby nie zostać rozjechanym. Wejście na targ jest darmowe i pojawiają się tam często turyści, ale odniosłam wrażenie, że nie są zbyt mile widziani. Ale nie ma się też co dziwić, tam jest naprawdę ogromy ruch i zamieszanie, a turyści trochę jednak przeszkadzają. Niemniej jednak, warto się tam wybrać choćby ze względu na małe knajpki wokół targu wyspecjalizowane w sushi. Sushi jest tanie i niewątpliwie najświeższe na świecie! No może nie aż tak tanie, jakby sie chciało, ale sushi ze swej natury do tanich potraw nie należy. Przynajmniej w Japonii.

 

Następnie można się wybrać do siedziby tokijskich władz metropolitalnych, które znajdują się w dwóch wieżowcach w zachodnim Shinjuku. Na 45 piętrze znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać Tokio, a gdy dzień jest przejrzysty można nawet zobaczyć Fudżi. Dziś dzień w Tokio był wyjątkowo wilgotny, więc nie było widać nawet całego miasta, ale wciąż widok z takiej wysokości powala na kolana.

 

Dwie godziny przed odjazdem pociągu do Kioto postanowiliśmy przejść się i zobaczyć budynek tokijskiej giełdy papierów wartościowych (zaledwie jeden przystanek metra od dworca głównego). Okazało się, że w środku jest galeria dla zwiedzających i można popatrzeć na maklerów w trakcie pracy. Ku mojemu wielkemu zaskoczeniu giełda nie wygląda wcale jak na amerykańskich filmach, czyli nikt się nie wydziera, telefony nie dzwonią jak oszalałe, w ogóle panuje tam ogromny spokój, wręcz powiedziałabym, że bezruch. Wielu turystów tam nie ma, ale pewnie niewiele osób zdaje sobie sprawę, że można tam wejść. Ogólnie rzecz biorąc polecamy, bo czemu nie – taka okazja się dwa razy nie zdarza.
Tokijska gielda
Tokijska gielda
Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close