Technologia oraz jedzenie pokemonów…

Podobno surowość i powściągliwość japońskiej formy i sztuki jest pochodną stosunku Japończyków do natury. Obserwując naturę, wypracowali kategorię estetyczną „mono-no aware”, co można by przetłumaczyć jako „empatia rzeczy”, wrażliwość na ulotne piękno. Japończycy uważają siebie za część natury, dlatego starają się koegzystować w harmonii z otoczeniem. Właśnie dlatego ogrody japońskie zaprojektowane są w taki sposób, że dość trudno oddzielić naturalne piękno od tego stworzonego ręką człowieka. Bo niby wiadomo, że wszystko jest zorganizowane przez ludzi, ale z drugiej strony stwarza wrażenie „niezobowiązującego chaosu”. Sądzę, że właśnie tęsknota za kontaktem z naturą i chęć zagospodarowania każdego fragmentu przestrzeni, były motorem działania designera, który zaprojektował urządzenie przedstawione na zdjęciu:
 
Japońskie technologie
Japońskie technologie

Wygląda jak umywalka, ale umywalką nie jest (gdyż nie ma kranu). Wydaje się, że jest to fontanna :) O tyle niekonwencjonalna, że zamontowana na zbiorniku spłuczki w toalecie. Po uruchomieniu szemrzący strumyk koi skołatane nerwy, a delikatny laminarny ruch cząsteczek wody pozwala zastanowić się nad przemijaniem i kruchością ludzkiego losu… aż do napełnienia zbiornika. Takie japońskie Yin i Yang. Woda się nie marnuje, oczywiście jeśli ktoś lubi myć ręce w lodowatej wodzie zapatrzony w otchłań muszli (klozetowej).

 

A jak przy recyklingu jesteśmy, to zastanawiało mnie, co się stało z Pokémonami. Było o nich głośno przez kilka lat. Dla tych, co nie pamiętają, to były sobie takie stworki, które mieszkały w Poké Ballach  i toczyły ze sobą pojedynki pod bacznym okiem trenerów. Najpopularniejszy był żółty Pikachu. Był…
Niestety, zła wiadomość dla fanów jest taka, że skończył jak Nemo – w naszym supermarkecie (YouMeTown). Za jedyne 207 jenów można skonsumować „coś” z Pikachu. Nie wiadomo, która to część. O dalszym losie trenerów nic nie wiadomo..

 

Przekąska z pokemonów
Przekąska z pokemonów

 

PS Od trzech tygodniu przemierzania kraju wszerz i wzdłuż (bardziej wszerz) możemy odpowiedzialnie stwierdzić, że kosza na śmieci nie uświadczysz. A ulice wyglądają tak, że można by się zastanawiać nad podniesieniem czegoś z nich ukradkiem do ust, gdyby jakiś kawałek, na przykład czegoś słodkiego, upadł nam nieopatrznie na ziemię. Z miejsca dementujemy, słodycze japońskie nie są złe. To nie tylko suszone stwory morskie, ale też całkiem przyzwoite i smaczne „konwencjonalne” łakocie.
Pong

Pong

Bardzo zapracowany naukowiec bez chwili dla siebie. Ma tak mało czasu, że raczej nie spotkasz go na blogu. Zapalony fotograf, autor zdecydowanej większości zamieszczonych tutaj zdjęć. Jego główne hobby to kolekcjonowanie kabli, hobby poboczne to prostowanie światopoglądów innych ludzi. Marzy o emeryturze w wieku 40 lat i spokojnym życiu gdzieś na włoskim wybrzeżu. Lubi podróże i gotowanie. Nie ma takiej potrawy, której by nie spróbował, dżdżownic po chińsku nie wyłączając.

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close