Powitanie wiosny, czyli japońskie kartki noworoczne

Miałam już nie wracać do tematów świąteczno-noworocznych, ale nie mogę się powstrzymać. Dziś będzie o kartkach. Nie przestają przychodzić do nas kartki z życzeniami noworocznymi, i chociaż wiadomo, że wysyłane są one hurtem (tu wspomnę tyko, że Japończycy wysłali w tym roku prawie 2 mld kartek), to większość z nich po prostu zachwyca formą. Oprócz formułki z życzeniami, jakimś barwnym obrazkiem (w tym roku dominuje wizerunek konia, jako że rok 2014 według chińskiej astrologii będzie właśnie rokiem konia), to na wielu kartkach znajdziemy również zdjęcie rodziny, która nam kartkę wysłała. Wybaczcie, że nie pokażę zdjęć otrzymanych kartek, ale niestety nie wypada mi publikować zdjęć cudzych rodzin bez pytania ich o zgodę. Poniżej pokażę jednak wzory kartek znalezionych w internecie, które pokazują na czym to noworoczne „kartkowanie” w Japonii polega :)

(więcej…)

Czytaj więcej

sushi11

Sushi – japoński fast-food?

Sushi jest tak znane i popularne, że nikomu nie trzeba już tłumaczyć co to jest i z czym się to je. I dlatego ten wpis nie ma najmniejszej szansy wnieść niczego odkrywczego, ale w dziale o japońskiej kuchni nie może oczywiście zabraknąć informacji o tej najbardziej znanej i najczęściej kojarzonej z Japonią potrawą. Sushi jest jedną z najstarszych potraw w Japonii,  jest przyrządzane tylko ze świeżych składników i to dopiero po złożeniu zamówienia. Istnieje kilka rodzajów sushi, ale ten najbardziej podstawowy składa się z ryżu wymieszanego  z cukrem i octem ryżowym (samo słowo ‘su’ znaczy ‘ocet’, a ‘shi’ oznacza ‘umiejętności manualne’, tak więc ocet jest nieodłącznym elementem sushi), odrobiny wasabi i plasterka surowej ryby lub jakiegoś innego stworzenia morskiego. Oczywiście istnieje wiele wariacji i rodzajów sushi. Sushi opisane powyżej to najprostszy i najbardziej podstawowy wariant, zwany nigiri.

(więcej…)

Czytaj więcej

Bo tu tak jest

Żona: Woda w łazience leje się po podłodze i nie spływa. Coś się chyba zatkało.

Mąż: Woda w Japonii ma się lać po podłodze. TU TAK JEST

Żona: Nie wydaje mi się. W Hiroshimie tak nie było.

Mąż: I co Twoim zdaniem powinieniem zrobić?

Żona: Nie wiem.. Wlać kreta? Przetkać rurę? Zgłosić do administracji, niech naprawią?

Mąż: Już wlewałem kreta. I nie pomogło. TU PO PROSTU TAK JEST!

Żona: Nie no jasne… Jeszcze trochę i nie będziemy musieli w ogóle brać prysznica, bo wykąpiemy się w stojącej wodzie w łazience.

Mąż: Boże! Czy ty naprawdę zawsze musisz mieć z czymś problem? Nie możesz zrozumieć, że japońskie łazienki są tak zaprojektowane, że woda ma się lać po podłodze?

Żona: się obraziła

 

4 godziny później

 

Mąż: Kochanie… Sprawdziłem pod wanną… Rura wypadła…

 

Czytaj więcej

Wróżby na patyku

Nie potrafimy trzymać się z daleka od Asakusy, historycznej dzielnicy Tokio, gdzie skupione są najważniejsze zabytki miasta, ze słynną świątynią Sensoji. Od czasu do czasu po prostu musimy “pójść na spacer” i jakoś tak wychodzi, że lądujemy obładowani sprzętem fotograficznym tuż pod bramą Kaminarimon. “Pójść na spacer” jest w tej sytuacji opatrzone cydzosłowem, ponieważ aby dostać się do Asakusy z Odaiby, w której mieszkamy, trzeba przejechać co najmniej siedem przystanków koleją Yurikamome, a następnie około osiem przystanków metrem.  40 minut jak nic!

Brama Kaminarimon
Brama Kaminarimon

(więcej…)

Czytaj więcej

Dzień Zdrowia i Sportu

Dziś, tj. 14 paźdzernika obchodzony jest Dzień Zdrowia i Sportu i jest to dzień ustawowo wolny od pracy. Święto jest obchodzone w drugi poniedziałek października, upamiętnia otwarcie Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1964 r w Tokio, ale ma także za zadanie promować sport i aktywny tryb życia. Teraz pewnie się zastanawiacie dlaczego Igrzyska Letnie odbyły się w październiku :).  Ano dlatego, że latem, mniej więcej od połowy czerwca do połowy lipca, wypada pora deszczowa, a po niej nadchodzi gorące, parne lato. W październiku mamy już oczywiście kalendarzową i astronomiczną jesień, ale w Japonii ta jesień do złudzenia przypomina polskie lato.

(więcej…)

Czytaj więcej

Technologia oraz jedzenie pokemonów…

Podobno surowość i powściągliwość japońskiej formy i sztuki jest pochodną stosunku Japończyków do natury. Obserwując naturę, wypracowali kategorię estetyczną „mono-no aware”, co można by przetłumaczyć jako „empatia rzeczy”, wrażliwość na ulotne piękno. Japończycy uważają siebie za część natury, dlatego starają się koegzystować w harmonii z otoczeniem. Właśnie dlatego ogrody japońskie zaprojektowane są w taki sposób, że dość trudno oddzielić naturalne piękno od tego stworzonego ręką człowieka. Bo niby wiadomo, że wszystko jest zorganizowane przez ludzi, ale z drugiej strony stwarza wrażenie „niezobowiązującego chaosu”. Sądzę, że właśnie tęsknota za kontaktem z naturą i chęć zagospodarowania każdego fragmentu przestrzeni, były motorem działania designera, który zaprojektował urządzenie przedstawione na zdjęciu:
 
Japońskie technologie
Japońskie technologie

(więcej…)

Czytaj więcej

Japońskie festiwale

Japonia zdominowana przez dwie wielkie religie – shintoizm (shinto) i buddyzm – niemal w każdym tygodniu obchodzi jakieś święto. Oprócz świąt religijnych obchodzi się również inne uroczystości (zwane festiwalami), które nie zawsze mają związek z jakimś wyznaniem. Chyba najbardziej znane japońskie festiwale to festiwal kwiatów i wiosenny festiwal Takayama. Ale festiwali jest znacznie więcej – wystarczy spojrzeć w japoński kalendarz, żeby się przekonać, że w jednym miesiącu może być nawet dziesięć czy jedenaście różnych uroczystości, przy czym nie są to dni wolne od pracy. Oczywiście najwięcej świąt obchodzi się wiosną i latem. A zatem, Japończycy przepędzają zimę poprzez wypalanie traw (festiwal wypalania traw), w marcu obchodzi się m.in. święto dziewczynek oraz święto rysowania wodą, w kwietniu  odbywa się festiwal ku czci płodności i seksu (zdominowany podobno przez transwestytów) i obowiązkowy festiwal podziwiania kwitnących kwiatów, oraz wiele innych. Niektóre z japońskich festiwali są dla nas co najmniej dziwne, jak np. festiwal miliona goku, czyli wyprodukowania ryżu w ilości 1 mln goku (ok. 143 mln kg) czy np. jesienny festiwal grabi, gdzie na straganach można zakupić przystrojone… grabie. Nie musimy chyba dodawać, że wypalanie traw nam się niespecjalnie podoba, nawet jeśli nazywa się je festiwalem.

(więcej…)

Czytaj więcej

O jedzeniu sushi i nie tylko

Mogłoby się wydawać, że wielkiej filozofii w jedzeniu sushi nie ma. Może i nie, ale pewne zachowania od razu stawiają nas w kategorii obcych. Na przykład – sushi należy przełożyć z dużego talerza, na którym zostało podane na swój mały talerzyk. Na trzecim, jeszcze mniejszym, znajduje się sos sojowy. Cóż zatem zrobiłem – przełożyłem kawałek na swój talerzyk, złapałem za pomocą pałeczek jak specjalista wychowany na jedzeniu sushi i jak gdyby nigdy nic zamoczyłem ryż, na którym znajdowała się ryba, w talerzyku z sosem sojowym. Zanim tuńczyk dotarł do ust, po minie współbiesiadników poznałem, że coś jest nie tak. Zgroza, tak, to była zgroza na ich twarzach… Chociaż wykazali się również cierpliwością i cierpliwie objaśnili, że sushi owszem, przekładasz na własny talerzyk, ale potem to już zupełnie inaczej. Najpierw małą ilość marynowanego imbiru zanurzasz w sosie sojowym, następnie delikatnie skrapiasz rybę imbirem nasiąkniętym sosem. Ni mniej, ni więcej. Cały trik polega na tym, że sos sojowy, niby taki sam, tutaj jest bardziej słony, więc aby ryż nie nasiąknął za bardzo sosem, stosuje się powyższą procedurę.

Czytaj więcej

Tokio

tokio

Gdyby trzeba było opisać Tokio jednym słowem, to tym słowem byłby TŁOK. Tłumy na lotnisku, tłumy w metrze, tłumy w kolejce podmiejskiej, ludzie obijają się o siebie, przepychają niecierpliwie i ciągle dokądś pędzą. Z drugiej strony, Tokio to morze świateł – gdzie nie spojrzeć ciągną się rzędy wieżowców i świateł. Niesamowitym  wrażeniem jest Tokio widziane z samolotu – ogromne miasto, które zdaje się nie mieć końca. Naprawdę trudno opisać Tokio. Na pewno to miasto, które w Europie nie ma odpowiednika, wręcz sprawia, że cała Europa wydaje się być jedynie prowincją.

(więcej…)

Czytaj więcej

Japońskie toalety, czyli czy ktoś widział spłuczkę?

Japońskie toalety są idealnym przykładem technologicznego zaawansowania kraju i dla przeciętnego Europejczyka stanowią niemały problem. Na pierwszy rzut oka toaleta wygląda jak urządzenie medyczne lub fotel pilota samolotu bojowego, ale jej wygląd to tylko połowa problemu. Pytanie podstawowe brzmi: GDZIE JEST SPŁUCZKA???

Wszyscy wiedzą, że Japonia to kraj, w którym niemal wszędzie trzeba ściągać buty. Natomiast nie wszyscy wiedzą, że w pomieszczeniach nosi się zwykłe kapcie, natomiast w toaletach używa się specjalnych gumiaków. Nie należy wchodzić do łazienki ani toalety w zwykłych kapciach, a już na pewno NIGDY nie należy wychodzić z łazienki w gumiakach, gdyż w Japonii to jest ogromna kompromitacja. Czy muszę pisać, że już pierwszego dnia udało mi się skompromitować? 😀

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close