Harajuku

Dziś w Tokio zatrzęsło. Mój mąż przeżył trzy trzęsienia ziemi, ja chyba jestem już naturalizowana, bo odczułam tylko jedno. Pierwsze (najsilniejsze) miało miesjce nad ranem, ja byłam jednak zbyt zmęczona i zaspana, żeby się tym przejąć (mąż podobno próbował mnie dobudzić). Rano były kolejne dwa trzęsienia, ale tylko jedno (moim zdaniem) było odczuwalne.
Dziś zwiedzaliśmy Harajuku, czyli ulubioną dzielnicę japońskich nastolatków. Jest tam pełno sklepów z ubraniami, butami, okularami i jeszcze więcej dziwacznie ubranych ludzi. Trafiliśmy też na spory sklep z prezerwatywami, gdzie można było kupić prezerwatywę z figurką pikachu. Na opakowaniu napisy byly w języku… uwaga! – polskim! Jak dotychczas to jedyny polski akcent w Japonii :-) W Harajuku zwiedziliśmy najbardziej czczoną tokijką świątynię – Meiji. Mieliśmy sporo szczęścia, udało nam się zrobić kilka zdjęć japońskiej młodej parze. Co prawda ochroniarz bardzo się starał, żebym nie miała zbyt ładnego ujęcia (przegonił mnie trzy razy), ale i tak się udało :-)

Czytaj więcej

Nikko

Zostaliśmy zaproszeni na wycieczkę do Nikko. Sami co prawda nie planowaliśmy tam jechać (zbyt blisko Fukushimy), ale skoro szef Ponga postanowił spędzić z nami swój wolny dzień, uznaliśmy, że nie wypada odmówić. W drodze do Nikko przejeżdża się przez tereny dotknięte przez marcowe trzęsienie ziemi i można zobaczyć wiele domów, ktorych dachy są pokryte niebieską folią, co oznacza, że trzesięnie strąciło z nich dachówki. Profesorowi, który zaprosił nas do Nikko, trzesięnie ziemi oraz fala tsunami również przemeblowała mieszkanie… Warto wspomnieć, że w Tokio nie widać żadnych zniszczeń, ale nie jest tajemnicą, że są problemy z prądem. Miasto wprowadziło plan oszczędzania energii i Tokio nie jest już tak rozświetlone jak wcześniej, na stacjach metra nie działają ruchome schody, a w hotelach w niektórych godzinach wyłącza się windy, zostawiając do dyspozycji tylko jedną.
 

(więcej…)

Czytaj więcej

Kurashiki

Malownicze kanały w Kurashiki
Malownicze kanały w Kurashiki
Wczoraj obudził nas deszcz. Mimo to postanowiliśmy pojechać ‚gdzieś’ jak tylko pogoda się poprawi. Około godziny 10:00 nareszcie przestało padać, chociaż nadal dzień zapowiadał się dość ponuro, a prognoza pogody nie nastrajała zbyt optymistycznie. No nic, szykujemy się. Tuż przed wyjściem uznaliśmy, że ubraliśmy się trochę za lekko, szybko ubieramy podwójne długie rękawy i kurtki. Mąż nawet zapakował dodatkową kurtkę do plecaka. Przygotowani jak do chińskiego Długiego Marszu jedziemy na stację. Oczywiście rowerami, bo autobus uciekł nam co najmniej dwa razy, a następny dopiero za 40 min. Bierzemy okulary przeciwsłoneczne? No nie, przecież ma padać. I w tym miejscu należy przypomnieć pierwszą zasadę wychodzenia z domu bez okularów przeciwsłonecznych – słońce zaczyna świecić gdy tylko znajdziemy się o jeden krok za daleko, żeby opłacało się wracać do domu. Tak było też i tym razem. Po morderczej jeździe pod górę (czy wspominaliśmy już, że mieszkamy w górach?) udało nam się złapać pociąg – jedziemy do Kurashiki. Po drodze przesiadka w Mihara. My oczywiście nie wiemy, ze musimy się przesiąść, więc dopiero gdy zorientujemy się, że w pociągu  oprócz nas nie ma ani jednej osoby, wysiadamy sobie jak jaśnie państwo kilka minut po czasie i wsiadamy do następnego pociągu, który jak się okazało czekał specjalnie na nas. Japońskie pociągi mają średnio 6 sekund opóźnienia, teraz dzięki nam (i japońskiej nieograniczonej uprzejmości) te statystyki właśnie poszły drastycznie w dół :-) Po około dwóch godzinach jazdy wysiadamy w Kurashiki. Jest oczywiście gorąco, temp. blisko 20 stopni, ludzie poubierani dość lekko. Słońce świeci niemalże bez przerwy, co bardzo nam utrudni robienie zdjęć – prawie na wszystkich zdjęciach mamy zamknięte oczy lub jakieś wyjątkowo durne miny.
 

(więcej…)

Czytaj więcej

Miyajima

Brama Tori
Brama Tori

Miyajima jest uważana za jedno z trzech najpiękniejszych miejsc w Japonii. Pozostałe dwa znajdują się w Kioto i okolicach Sendai. Co do tego ostatniego, to nie jestem pewna czy przetrwało trzęsienie ziemi i tsunami. Miyajima (wł. Itsukushima) to wyspa, która znajduje się zaledwie 2 km od Hiroshimy. Nie udało nam się odwiedzić jej ostatnim razem i właśnie tego żałowaliśmy najbardziej, gdy zostaliśmy zmuszeni do wyjazdu. Powyżej na zdjęciu widać właśnie słynną tori w Miyajimie. Tuż za nią znajduje się święty chram Itsukushima, który stoi na palach  i w trakcie przypływu zdaje się unosić na wodzie. Zdecydowanie radzimy sprawdzić kalendarz pływów przed odwiedzeniem tego miejsca. Nam się udało, dotarliśmy na wyspę rano, około godzinę po przypływie i chociaż świątynia już stała w błocie, to tori wciąż znajdowała się w wodzie. Po południu pod bramę można było już podejśc suchą stopą. Okoliczni mieszkańcy nie marnują okazji i w trakcie odpływu przekopują plażę w poszukiwaniu skorupiaków na obiad 😉 Po całej wyspie spacerują udomowione sarny i chociaż wszędzie znajdują się tablice informujące, żeby ich nie dokarmiać, ani nie głaskać, to one same szukają towarzystwa ludzi, a zwłaszcza, gdy zwąchają coś do jedzenia. Na wyspie jest dość tłoczno, w ten weekend pewnie nawet bardziej niż zwykle, ponieważ między 16 a 19 kwietnia w chramie odbywają się przedstawienia teatru nō, które są częscią obchodów Święta Kwinącej Wiśni. W świątyni Itsukushima znajduje się najstarsza scena teatru nō w całym kraju.

(więcej…)

Czytaj więcej

Życie kulturalne Europejczyków

…czyli do trzech razy sztuka. Dzisiaj autorem jest Pong, dlatego wpis będzie bardzo długi. Każdy Europejczyk co najmniej 2 razy w tygodniu chodzi do opery, teatru lub na koncert współczesnej muzyki symfonicznej. O pomniejszych koncertach dzieł Chopina, Mozarta lub Bacha nie wspominam nawet. Każdy Europejczyk oczywiscie zna co najmniej włoski, francuski lub ewentualnie niemiecki, w zależności od tego, na jaki spektakl wybiera się w przyszłym tygodniu. Mamy wrażenie, że tak wyobrażają sobie Japończycy życie kulturalne typowego Europejczyka. Aby ich nie rozczarować, postanowiliśmy spędzić dzisiejszy dzień bardzo „kulturalnie”. Mój współpracownik hobbystycznie zajmuje się śpiewaniem w operze, więc gdy wyraziliśmy zaciekawienie, zaprosił nas na swój występ. Dowiedziałem się kilka dni temu, w jaki sposób należy zachowywać się w operze w Japonii. Generalnie wszystko wygląda „tak samo, jak w Europie”. Nie omieszkałem jednak zapytać się, co to dokładnie znaczy, a nuż okazałoby się, że są różne Europy, albo moja Europa jest trochę inna od tej, którą odwiedzili moi japońscy znajomi. Okazało się, że faktycznie sprawy mają się podobnie, ale:

(więcej…)

Czytaj więcej

Hiroshima

Kopuła Bomby Atomowej
Kopuła Bomby Atomowej

Dzisiaj udało nam się nareszcie zwiedzić Hiroshimę. Miasto na początku nie zrobiło na nas zbyt dobrego wrażenia, ale po odwiedzeniu Muzeum Pokoju, gdzie można zobaczyć fotografie Hiroshimy tuż po zrzuceniu bomby, stwierdziliśmy, że jest to miasto w pewien sposób niesamowite. Nie tak dawno temu zrównane z ziemią i straszliwie pokaleczone, odbudowane na gruzach dziś przyciąga turystów, biznesmenów i studentów.

(więcej…)

Czytaj więcej

Tokio w jeden dzień

Dokonaliśmy niemożliwego! Udało nam się zwiedzić prawie wszystkie najważniejsze obiekty w Tokio w zaledwie jeden dzień. Co prawda teraz czujemy się jakby ktoś połamał nam nogi oraz kilka innych rzeczy, ale przynajmniej fotki mamy ładne 😉 Zwiedzanie zaczęliśmy od Asakusy, historycznej dzielnicy Tokio, gdzie skupione są najważniejsze zabytki miasta, ze słynną świątynią Sensoji. Zaczęliśmy od przejażdżki rikszą, choć to dość droga zabawa. Ale jednak warto, ponieważ ‚biegacze’ znają fajne miejsca, takie, które nie zawsze są opisane w przewodnikach, mówią nieźle po angielsku i opowiadają różne ciekawostki (np. takie, że Japonki pozując do zdjęć zawsze pokazują dwa palce, aby optycznie zmniejszyć twarz)  Plac wokół świątyni jest bardzo zatłoczony i tam też właśnie może się zdarzyć, że jakaś japońska nastolatka poprosi o zdjęcie z białym. Gorzej jak nastolatka przyjechała z wycieczką szkolną i do jednego zdjęcia z białym dobiegnie ze czterdzieści innych osób. Nie wszyscy jednak mają odwagę poprosić o zdjęcie, reszta będzie robić zdjęcia ukradkiem 😉

 

Czytaj więcej

Tokio

tokio

Gdyby trzeba było opisać Tokio jednym słowem, to tym słowem byłby TŁOK. Tłumy na lotnisku, tłumy w metrze, tłumy w kolejce podmiejskiej, ludzie obijają się o siebie, przepychają niecierpliwie i ciągle dokądś pędzą. Z drugiej strony, Tokio to morze świateł – gdzie nie spojrzeć ciągną się rzędy wieżowców i świateł. Niesamowitym  wrażeniem jest Tokio widziane z samolotu – ogromne miasto, które zdaje się nie mieć końca. Naprawdę trudno opisać Tokio. Na pewno to miasto, które w Europie nie ma odpowiednika, wręcz sprawia, że cała Europa wydaje się być jedynie prowincją.

(więcej…)

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close