Odaiba, czyli „u nas” w Tokio

Gdy Tokijczyk Cię pyta gdzie mieszkasz, nie wystarczy mu odpowiedzieć „w Tokio”. Tokio jest tak ogromne, że trzeba zawsze doprecyzować – w jakiej dzielnicy, przy której linii, która stacja jest najbliżej. My mieszkamy na Odaibie i nie zamienilibyśmy jej na żaden inny adres. Odaiba to dzielnica rozrywkowo-zakupowa, która słynie z futurystycznej architektury, parków rozrywki, centrów handlowych, rozświetlonych budynków, plaży, oraz romantycznych widoków. Sam dojazd na Odaibę automatyczną kolejką Yurikamome to frajda, zwłaszcza gdy ma się miejsce w pierwszym wagonie i z pierwszego rzędu można podziwiać architektoniczne widoki. Gdy mówimy Japończykom, że mieszkamy na Odaibie, przeważnie otrzymujemy w odpowiedzi mieszankę zdziwienia i zachwytu. Nie jest to typowa dzielnica mieszkalna, stąd też częste zdziwienie u naszych rozmówców. A skąd ich zachwyt? Sami zobaczcie jak tu fajnie :)


(więcej…)

Czytaj więcej

odaibafire-1543ow

Lanie wody

Ok, dawno mnie tu nie było, za co wiernych czytelników przepraszam. Niestety nie mogę powiedzieć, że byłam jakoś strasznie zajęta, chociaż co prawda uczę się japońskiego, a i życie towarzyskie trochę mnie ostatnio pochłonęło :)  Jak do tego dodamy spadek motywacji, na który znacząco wpłynęły wyniki mojej strony w Google, to co nieco się pewnie wyjaśni. Ale od początku.

Nieskromnie powiem, że na tworzeniu stron internetowych trochę się znam, bo zajmuję się tym od bardzo dawna.  Na pozycjonowaniu stron znam się trochę mniej, ale jednak i tu mogę być niebezpieczna jeśli zechcę :) (TO NAPRAWDĘ NIE JEST kryptoreklama :D) W każdym razie po długotrwałej i żmudnej pracy przenoszenia naszego starego bloga „Lost In Translation”, którego już niestety nie znajdziecie w sieci, postanowiłam zająć się pozycjonowaniem strony. Efekty mojej pracy powaliły nawet mnie, bo mój blog spadł z szóstej strony Google na jakąś 50 stronę, lub niżej, gdyż najprawdopodobniej w ogóle nie był ewidencjonowany w wyszukiwarce. Pozbawiło mnie to motywacji na dłuuugi dłuuugi czas, bo stwierdziłam, że za co się nie wezmę, to i tak mi nie wyjdzie. Do tego mąż żartował, że powinnam zająć się profesjonalną dywersją, czyli innymi słowy zajmować się pozycjonowaniem stron u konkurecji. Żartowniś 😛

(więcej…)

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close