Czekawszy (na tajfun)… i się nie doczekawszy

Mieszkanie w Japonii posiada wiele niezaprzeczalnych uroków, ale gorsze strony też oczywiście są i nie ma co się samooszukiwać, że jest inaczej. O przyjemnych stronach napiszę innym razem (jak mi przyjdą jakieś do głowy :D), dziś natomiast skupię się na rzeczach, które uprzykrzają nam radość żywota.

 

Tu oczywiście nie będzie żadnych niespodzianek, bo chyba wiadomo, że chodzi mi o trzęsienia ziemi, tsunami oraz tajfuny i cyklony (to tak naprawdę jedno i to samo, jakby ktoś nie wiedział).  Jak dodać do tego wybuchy wulkanów, których co prawda jeszcze nie doczekaliśmy, ale nigdy nic nie wiadomo, to mamy pełny obraz japońskiego życia w tak zwanej „zgodzie z naturą”. O wszystkich tych cudach przyrody informuje na bieżąco Japońska Agencja Meteorologiczna, która wydaje tonę komunikatów i ostrzeżeń dziennie i każdy kto mieszka w Japonii zagląda na ich strony co najmniej 3 razy w ciągu dnia, żeby sprawdzić jak długo jeszcze pożyje. Można to porównać do naszych polskich horoskopów, tylko tu co prawda jest trochę bardziej ekstremalnie, bo te japońskie prognozy nawet czasem się sprawdzają.

  (więcej…)

Czytaj więcej

shinkansen_sushi

Shinkansen sushi

Ostatnio pisałam o sushi i o tym jaka to wyrafinowana i droga przyjemność (link do wpisu TUTAJ). Okazało się jednak, że tuż pod samym nosem mamy restaurację sushi, która jest masowa, tania i niemal bezobsługowa. Zapewne wszyscy znacie tradycyjne drewniane łódki, na których pływa sushi. Każdy klient może sobie wziąć to na co ma ochotę, a pod koniec posiłku płaci rachunek na podstawie kolorów talerzyków. Można oczywiście zamawiać też specjalne wersje czy droższe zestawy, co kto lubi.

(więcej…)

Czytaj więcej

sushi11

Sushi – japoński fast-food?

Sushi jest tak znane i popularne, że nikomu nie trzeba już tłumaczyć co to jest i z czym się to je. I dlatego ten wpis nie ma najmniejszej szansy wnieść niczego odkrywczego, ale w dziale o japońskiej kuchni nie może oczywiście zabraknąć informacji o tej najbardziej znanej i najczęściej kojarzonej z Japonią potrawą. Sushi jest jedną z najstarszych potraw w Japonii,  jest przyrządzane tylko ze świeżych składników i to dopiero po złożeniu zamówienia. Istnieje kilka rodzajów sushi, ale ten najbardziej podstawowy składa się z ryżu wymieszanego  z cukrem i octem ryżowym (samo słowo ‘su’ znaczy ‘ocet’, a ‘shi’ oznacza ‘umiejętności manualne’, tak więc ocet jest nieodłącznym elementem sushi), odrobiny wasabi i plasterka surowej ryby lub jakiegoś innego stworzenia morskiego. Oczywiście istnieje wiele wariacji i rodzajów sushi. Sushi opisane powyżej to najprostszy i najbardziej podstawowy wariant, zwany nigiri.

(więcej…)

Czytaj więcej

1000_yen

Ceny w Japonii – czy naprawdę jest tu tak drogo?

Czy ceny w Japonii są naprawdę takie wysokie? Nie tak łatwo jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo wszystko zależy od kursu jena, oraz tego w jakim celu przyjechało się do Japonii i jakim budżetem się dysponuje. Japonia z całą pewnością jest jednym z droższych krajów i wakacje w Japonii na pewno nie będą należały do najtańszych. Turysta odwiedzający Japonię musi liczyć się z wydatkami w granicach minimum 5-6 tys złotych za osobę za 10-dniowy pobyt, wliczając lot, noclegi, wyżywienie, podróż po kraju i bilety wstępu.

(więcej…)

Czytaj więcej

Jak się zachować podczas trzęsienia ziemi?

Japonia leży w aktywnej strefie sejsmicznej i zagrożenie trzęsieniami ziemi jest tu stałe. Warto wiedzieć jak się zachować podczas trzęsienia ziemi i zawsze stosować się do zasad bezpieczeństwa, ponieważ nigdy nie da się przewidzieć jakie będą finalne skutki trzęsiena.

Całe terytorium Japonii jest zagrożone trzęsieniami, ale w niektórych regionach trzęsienia występują zdecydowanie częsciej niż w innych.

earth-fig01

(więcej…)

Czytaj więcej

Tajfun Wipha oraz inne nocne atrakcje

O tym, że nad Tokio nadciąga silny tajfun, wiedzieliśmy od kilku dni. Dostaliśmy informację od administratora budynku, w którym mieszkamy, że mamy posprzątać balkony, usunąć z nich wszystkie rzeczy, które nie są przymocowane na stałe, przygotować zapas wody (na wszelki wypadek) i być gotowi w każdej chwili opuścić dom, gdyby zaszła taka konieczność. Balkony oczywiście posprzątaliśmy,  ale ewentualnym opuszczeniem domu nie zaprzątaliśmy sobie głowy, bo przecież mieszkamy w betonowym budynku, na 6 piętrze, więc co takiego musiałoby się stać, żebyśmy musieli uciekać w środku nocy? O tym co musi się stać, żeby wygonić wszystkich mieszkańców dwóch 13 piętrowych budynków dowiedzieliśmy się o 4:50 nad ranem, w samym środku uroczego tajfunu o uroczym, żeńskim imieniu Wipha.

Tajfun Wipha
Tajfun Wipha

(więcej…)

Czytaj więcej

Wróżby na patyku

Nie potrafimy trzymać się z daleka od Asakusy, historycznej dzielnicy Tokio, gdzie skupione są najważniejsze zabytki miasta, ze słynną świątynią Sensoji. Od czasu do czasu po prostu musimy “pójść na spacer” i jakoś tak wychodzi, że lądujemy obładowani sprzętem fotograficznym tuż pod bramą Kaminarimon. “Pójść na spacer” jest w tej sytuacji opatrzone cydzosłowem, ponieważ aby dostać się do Asakusy z Odaiby, w której mieszkamy, trzeba przejechać co najmniej siedem przystanków koleją Yurikamome, a następnie około osiem przystanków metrem.  40 minut jak nic!

Brama Kaminarimon
Brama Kaminarimon

(więcej…)

Czytaj więcej

‚Yopparai’ czyli impreza powitalna po japońsku

Słowo ‚yopparai’ po japońsku znaczy ‚być pijanym’ i idealnie oddaje atmosferę wczorajszej imprezy powitalnej wydanej na naszą cześć. Ogólnie rzecz biorąc zaproszenia na imprezy powitalne w Japonii przyprawiają nas o zimy pot i dreszcze, a to dlatego, że pierwszą imprezę powitalną Japończycy zorganizowali nam 10 marca 2011, a dzień po niej miało miejsce najsilniejsze trzęsienie ziemi w historii tego kraju. Niedługo po tym zostaliśmy wbrew naszej woli ewakuowani z kraju. Udało nam się co prawda wrócić do Japonii w połowie kwietnia 2011, ale nie był to już ten sam kraj.

(więcej…)

Czytaj więcej

Tsukiji oraz inne darmowe atrakcje

Turyści przyjeżdżający do Japonii często narzekają, ze jest ona bardzo droga i nawet za wejście do parku bardzo często trzeba zapłacić. To oczywiście prawda, w Japonii pobiera się często opłatę za wejście do ogrodów, muzeów (nawet tych bardzo skromnych) lub na teren świątynny, mimo że sama świątynia jest często  zamknięta dla zwiedzających, lub jest w remoncie i można ją zobaczyć jedynie na ogromnych zdjęciach. Czy jednak można spędzić w Tokio jeden dzień nie wydając ani grosza? No niestety nie, aż tak pięknie nie jest. Ale można ograniczyć wydatki, przynajmniej te przeznaczone na atrakcje turystyczne, jedynie do biletów na metro i zobaczyć bardzo interesujące miejsca. Zupełnie za darmo!

(więcej…)

Czytaj więcej

Tokio w jeden dzień

Dokonaliśmy niemożliwego! Udało nam się zwiedzić prawie wszystkie najważniejsze obiekty w Tokio w zaledwie jeden dzień. Co prawda teraz czujemy się jakby ktoś połamał nam nogi oraz kilka innych rzeczy, ale przynajmniej fotki mamy ładne 😉 Zwiedzanie zaczęliśmy od Asakusy, historycznej dzielnicy Tokio, gdzie skupione są najważniejsze zabytki miasta, ze słynną świątynią Sensoji. Zaczęliśmy od przejażdżki rikszą, choć to dość droga zabawa. Ale jednak warto, ponieważ ‚biegacze’ znają fajne miejsca, takie, które nie zawsze są opisane w przewodnikach, mówią nieźle po angielsku i opowiadają różne ciekawostki (np. takie, że Japonki pozując do zdjęć zawsze pokazują dwa palce, aby optycznie zmniejszyć twarz)  Plac wokół świątyni jest bardzo zatłoczony i tam też właśnie może się zdarzyć, że jakaś japońska nastolatka poprosi o zdjęcie z białym. Gorzej jak nastolatka przyjechała z wycieczką szkolną i do jednego zdjęcia z białym dobiegnie ze czterdzieści innych osób. Nie wszyscy jednak mają odwagę poprosić o zdjęcie, reszta będzie robić zdjęcia ukradkiem 😉

 

Czytaj więcej

Tokijskie metro

Przejażdżka tokijskim metrem to niewątpliwie sport ekstremalny i polecamy go wyłącznie ludziom o mocnych nerwach. A już zwłaszcza gdy podróżuje się z bagażem. W Tokio jest trzynaście linii metra, a linie te jeżdżą na trzech różnych poziomach. Często gdy zmienia się linię trzeba zejść jeden lub dwa poziomy niżej i zdarza się, że na danej stacji nie ma ruchomych schodów (co jest pewnym utrudnieniem, gdy podrózuje się z ciężką walizką). Bilety na metro kupuje się w automatach, w których można wybrać język angielski. Nic to jednak nie daje, bo automaty wyświetlają ceny biletów, a te znów zależą od liczby przystanków, które się przejeżdża. Informacje o przystankach dostępne są oczywiście tylko w języku japońskim. No i w tej sytuacji pozostają dwie opcje – albo zaczepiamy Japończyków i pytamy, który bilet kupić (prawdopodobieństwo, że się dowiemy wynosi 0,001 %), albo kupujemy bilet w ciemno i na docelowej stacji wrzucamy go do maszyny, która informuje ile musmy dopłacić. Uwaga! Jeśli przepłaciliśmy już na samym początku, maszyna nie zwraca nadpłaty! Załóżmy jednak, że mamy właściwy bilet, przeszliśmy przez automatyczne bramki, stoimy na peronie i czekamy na metro. Pierwsze co rzuca się w oczy to zielone linie narysowanie na podłodze. Ludzie ustawiają się przy tych liniach w kolejce, ponieważ to właśnie tu otworzą się drzwi metra, po czym ludzie wsiadają w takiej kolejności w jakiej pojawili się na stacji. Wszędzie są oczywiście ogromne tłumy. Na peronie znajdują się też ‚upychacze’. To niestety nie jest jedna z miejskich legend, ci panowie faktycznie istnieją, noszą granatowe mundurki i białe rękawiczki, a gdy nadjeżdża metro salutują, po czym zabierają się do pracy. Należy zatem bezwzględnie unikać tokijskiego metra w godzinach szczytu. W metrze informacje o następnych stacjach podaje się w dwóch lub trzech językach, w zależności od linii, co jest pewnym ułatwieniem. Gdy stoimy w zatloczonym wagonie i chcemy wysiąść, należy powtarzać ‚sumimasen’ albo ewentualnie liczyć na to, że tłum nas wyniesie 😉

Czytaj więcej

Wizyta w Hitachi

Japonia ma to do siebie, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jedni zwiedzają miasta, inni robią zakupy albo objadają się ryżem z surową rybą, jeszcze inni łażą po fabrykach. My należymy do grupy ‚jeszcze innych’. Dzisiaj cały dzień zwiedzamy fabryki Hitachi, gdzie oglądamy pralki, lodówki, windy, części do pociągów Shinkansen, roboty, mikroskopy elektronowe, laboratoria i linie produkcyjne. Mimo wielkich chęci podreperowania reputacji Europy i przekazania kilku sekretów, szpiegostwo przemysłowe się nie udało, ponieważ zostałam zmuszona do wyłączenia aparatu 😉 Pracownicy Hitachi pokazywali nam urządzęnia do wykrywania bakterii w jedzeniu i objaśniali skomplikowane działanie pralki (przy stałych komentarzach profesora z Uniwersytetu w Hiroshimie, który posiada w domu niektóre z prezentowanych urządzeń i twierdzi, że nie działają ;-)) i zorganizowali dla nas kilka prezentacji i wycieczek.

(więcej…)

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close