Kulki

Tajemnicze kulki
Tajemnicze kulki

Kupiliśmy dzisiaj kulki. Dobra, było tak, że z jakiegoś nieuświadomionego powodu, moja lepsza połówka – od kilku wizyt w sklepie – dryfowała w stronę kulek. Takich mniej więcej dwucentymetrowych, przezroczystych. Skromnie powinienem powiedzieć, że nie wiem co się z nimi robi, po czym należałoby spłonić liczko…Ale tak nie zrobię, gdyż doskonale wiem, co się z nimi robi. Kulki dostarczone zostały w eleganckim i dyskretnym opakowaniu. Takim, żeby sąsiedzi nie wiedzieli, co się w pudełku znajduje. Instrukcja obsługi jest taka, że otwiera się pudełko, posypuje tajemniczym brązowym proszkiem i wsadza tam, gdzie powinno się je umieścić… Chociaż chyba bez ume-shu, czyli likieru śliwkowego, nie da rady. Dobra, kampai i jedziemy, jak mawia Ojciec Dyrektor, czy jakoś tak… Opis doznań po skończonym dziele…

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close