hokkaido

Zwiedzamy Hokkaido i… łamiemy trochę zasad

Na Hokkaido pojechaliśmy we czwórkę, mieliśmy wyznaczony plan, który polegał na tym, że każdy z nas chciał zobaczyć jakiś jeden, ważny ze swojego punktu widzenia obiekt. A poza tym ograniczały nas jedynie kilometry i ograniczenia prędkości, a i one nie zawsze. „Nie zawsze” oznacza w tym wypadku, że w pewnym momencie zignorowaliśmy ograniczenie, co skończyło się pościgiem policji, a ten na dobrą sprawę mógł się skończyć dla nas ogłoszeniem upadłości konsumenckiej. Na szczęście dla nas skończyło się tylko pouczeniem. I lżejszą nogą :) Na usprawiedliwienie dodam, że nie ja prowadziłam – ja rozchorowałam się już drugiego dnia wycieczki i właściwie non stop bylam pod wpływem jakichś leków.

(więcej…)

Czytaj więcej

mandarynki

Zbieramy mandarynki

Wczoraj wybraliśmy się z grupą świeżo poznanych znajomych kilkadziesiąt kilometrów od Tokio, żeby zbierać mandarynki. No… nie do końca to były mandarynki. Owoce, które zbieraliśmy nazywają się w Japonii mikan i właściwie nie występują poza Japonią. Mikan wygląda jak zwykła mandarynka, ale jest dużo słodszy, skórka odchodzi o wiele łatwiej i owoce nie mają w ogóle pestek.

(więcej…)

Czytaj więcej

shimanami-kaido

Shimanami Kaido

Wracając z Kioto, wpadliśmy na pomysł wycieczki rowerowej po kolejnym reprezentacyjnym dla Japonii miejscu. Tym razem, zrywając z tradycją, chcieliśmy zobaczyć malownicze mosty łączące główną japońską wyspę z sąsiednią, leżącą pomiędzy wewnętrznym morzem a oceanem. Rzut oka na zdjęcia w internecie wystarczył, aby nas przekonać, że to dobry pomysł. Wprawdzie w ciągu tygodnia zapał połowy z nas zmalał (nie powiem, której połowy), ale jakoś udało się ową połówkę przekonać, że niezbadane są granice ludzkiego ciała i na pewno będzie zaskoczona jak wiele kilometrów przejedzie, zanim uzna, że dalej ani metra.

(więcej…)

Czytaj więcej

nara

Nara

Czwartek – pierwszy naprawdę gorący dzień w tym kraju – żar leje się z nieba. Dzisiejszy plan obejmuje wymeldowanie się z hotelu, zostawienie tam bagaży na przechowanie, wycieczkę do pobliskiej Nary (około 1:30h pociągiem podmiejskim) i przeprowadzkę do nowego hotelu. Nara – w latach 710-740, czyli wtedy kiedy nasi praszczurowie decydowali się, w której części Europy osiąść, była pierwszą stolicą Japonii. Nosiła nazwę Heijo-kyo. Przewodnik kusi mnogością świątyń i wolno żyjącymi danielami, które wymuszają smakołyki od ludzi. Owszem, świątynie i chramy były całkiem ciekawe. Daniele z kolei trochę ospałe od upału i masy turystów wciskających w nie specjalnie dla nich wypiekane ciasteczka.

(więcej…)

Czytaj więcej

Zamek Himeji, czyli dlaczego bilety wstępu są takie drogie

Ostatniego dnia naszej przedłużonej delegacji, udało się znaleźć odpowiedź na nurtujące pytanie – dlaczego wszystkie bilety wstępu są stosunkowo drogie? Rano odwiedziliśmy jeszcze jedną świątynię w Kioto. Niestety, w głównym budynku nie można robić zdjęć, gdyż jest to świętokradztwo karane tak strasznymi czynnościami, że na samą myśl o nich, robi mi się słabo. Poza tym, aparat należy schować do torby (czego ja nie uczyniłem, z braku takowej i tej drobnej iskierki niepokory, która gdzieś we mnie drzemie). Ponadto, wszechobecne napisy przypominają, że po wyjściu ze świątyni uprzejma obsługa przeglądnie sobie zawartość Twojego aparatu, aby się upewnić, czy nie wynosisz wirtualnego buddy i połowy panteonu na zewnątrz (pomijam już istnienie opcji „ukryj zdjęcie” w aparacie).

(więcej…)

Czytaj więcej

Zabytki w Kioto i polowanie na gejsze

Złoty Pawilon
Złoty Pawilon

W Kioto zachowało się około 1800 świątyń, do tego jest jeszcze 17 obiektów uznanych za światowe dziedzictwo kultury,  pałace i zamki, no i oczywiście sporo starych, drewnianych uliczek, które co prawda zabytkami nie są, ale są dość nietypowe dla współczesnej Japonii. Nie sposób wspomnieć o wszystkich zabytkach w mieście, mogę więc jedynie wspomnieć o tych najważniejszych. Dwa pawilony – Złoty i Srebrny – są symbolami miasta w równym stopniu co gejsze. Srebrny Pawilon jest srebrny tylko z nazwy, gdyż nigdy nie został posrebrzony. Oba te miejsca są tłumnie odwiedzane przez turystów. Jednak jednym z najczęściej obleganych zabytków Kioto jest świątynia Kiyomizu, podparta na drewnianych palach znajduje się na wzgórzu, z którego widać całe miasto. Japończycy przychodzą tu, aby napić się wody ze świętego wodospadu, który ma ponoć uzdrowicielską moc. Obok japońskich świątyń  bardzo często znajdują się również ogrody. Najpiękniejsze – jakie widzieliśmy – znajdują się przy świątyni Ryoan-ji i Heian-jingu. Ten pierwszy to ogród skalny, założony już w XV w., drugi to przepiękny ogród krajobrazowy.

  (więcej…)

Czytaj więcej

Kioto

Szczerze mówiąc, po raz pierwszy nie wiem co napisać. Kioto to przecież słynne japońskie miasto, jedyne, które zostało nietknięte w czasie wojny i teraz może pochwalić się niesamowitą ilością światyń i zabytków. Tutaj, bardziej niż w innych japońskich miastach, widać przywiązanie do tradycji, w mieście jest dużo tradycyjnej drewnianej zabudowy, ale nieco rozproszonej. Widok Japończyków w kimonach na ulicy też nie jest tu niczym niezwykłym.  Ale jeśli ktoś przyjeżdżając do Kioto spodziewa się zobaczyć miasto rodem z filmu ‚Wyznania gejszy”, to bardzo mocno się zawiedzie. Kioto nie uniknęło unowocześnienia, to ruchliwe, gwarne i zatłoczone miasto, i bardzo w tym wszystkim współczesne.
 

(więcej…)

Czytaj więcej

Tsukiji oraz inne darmowe atrakcje

Turyści przyjeżdżający do Japonii często narzekają, ze jest ona bardzo droga i nawet za wejście do parku bardzo często trzeba zapłacić. To oczywiście prawda, w Japonii pobiera się często opłatę za wejście do ogrodów, muzeów (nawet tych bardzo skromnych) lub na teren świątynny, mimo że sama świątynia jest często  zamknięta dla zwiedzających, lub jest w remoncie i można ją zobaczyć jedynie na ogromnych zdjęciach. Czy jednak można spędzić w Tokio jeden dzień nie wydając ani grosza? No niestety nie, aż tak pięknie nie jest. Ale można ograniczyć wydatki, przynajmniej te przeznaczone na atrakcje turystyczne, jedynie do biletów na metro i zobaczyć bardzo interesujące miejsca. Zupełnie za darmo!

(więcej…)

Czytaj więcej

Harajuku

Dziś w Tokio zatrzęsło. Mój mąż przeżył trzy trzęsienia ziemi, ja chyba jestem już naturalizowana, bo odczułam tylko jedno. Pierwsze (najsilniejsze) miało miesjce nad ranem, ja byłam jednak zbyt zmęczona i zaspana, żeby się tym przejąć (mąż podobno próbował mnie dobudzić). Rano były kolejne dwa trzęsienia, ale tylko jedno (moim zdaniem) było odczuwalne.
Dziś zwiedzaliśmy Harajuku, czyli ulubioną dzielnicę japońskich nastolatków. Jest tam pełno sklepów z ubraniami, butami, okularami i jeszcze więcej dziwacznie ubranych ludzi. Trafiliśmy też na spory sklep z prezerwatywami, gdzie można było kupić prezerwatywę z figurką pikachu. Na opakowaniu napisy byly w języku… uwaga! – polskim! Jak dotychczas to jedyny polski akcent w Japonii :-) W Harajuku zwiedziliśmy najbardziej czczoną tokijką świątynię – Meiji. Mieliśmy sporo szczęścia, udało nam się zrobić kilka zdjęć japońskiej młodej parze. Co prawda ochroniarz bardzo się starał, żebym nie miała zbyt ładnego ujęcia (przegonił mnie trzy razy), ale i tak się udało :-)

Czytaj więcej

Kurashiki

Malownicze kanały w Kurashiki
Malownicze kanały w Kurashiki
Wczoraj obudził nas deszcz. Mimo to postanowiliśmy pojechać ‚gdzieś’ jak tylko pogoda się poprawi. Około godziny 10:00 nareszcie przestało padać, chociaż nadal dzień zapowiadał się dość ponuro, a prognoza pogody nie nastrajała zbyt optymistycznie. No nic, szykujemy się. Tuż przed wyjściem uznaliśmy, że ubraliśmy się trochę za lekko, szybko ubieramy podwójne długie rękawy i kurtki. Mąż nawet zapakował dodatkową kurtkę do plecaka. Przygotowani jak do chińskiego Długiego Marszu jedziemy na stację. Oczywiście rowerami, bo autobus uciekł nam co najmniej dwa razy, a następny dopiero za 40 min. Bierzemy okulary przeciwsłoneczne? No nie, przecież ma padać. I w tym miejscu należy przypomnieć pierwszą zasadę wychodzenia z domu bez okularów przeciwsłonecznych – słońce zaczyna świecić gdy tylko znajdziemy się o jeden krok za daleko, żeby opłacało się wracać do domu. Tak było też i tym razem. Po morderczej jeździe pod górę (czy wspominaliśmy już, że mieszkamy w górach?) udało nam się złapać pociąg – jedziemy do Kurashiki. Po drodze przesiadka w Mihara. My oczywiście nie wiemy, ze musimy się przesiąść, więc dopiero gdy zorientujemy się, że w pociągu  oprócz nas nie ma ani jednej osoby, wysiadamy sobie jak jaśnie państwo kilka minut po czasie i wsiadamy do następnego pociągu, który jak się okazało czekał specjalnie na nas. Japońskie pociągi mają średnio 6 sekund opóźnienia, teraz dzięki nam (i japońskiej nieograniczonej uprzejmości) te statystyki właśnie poszły drastycznie w dół :-) Po około dwóch godzinach jazdy wysiadamy w Kurashiki. Jest oczywiście gorąco, temp. blisko 20 stopni, ludzie poubierani dość lekko. Słońce świeci niemalże bez przerwy, co bardzo nam utrudni robienie zdjęć – prawie na wszystkich zdjęciach mamy zamknięte oczy lub jakieś wyjątkowo durne miny.
 

(więcej…)

Czytaj więcej

Miyajima

Brama Tori
Brama Tori

Miyajima jest uważana za jedno z trzech najpiękniejszych miejsc w Japonii. Pozostałe dwa znajdują się w Kioto i okolicach Sendai. Co do tego ostatniego, to nie jestem pewna czy przetrwało trzęsienie ziemi i tsunami. Miyajima (wł. Itsukushima) to wyspa, która znajduje się zaledwie 2 km od Hiroshimy. Nie udało nam się odwiedzić jej ostatnim razem i właśnie tego żałowaliśmy najbardziej, gdy zostaliśmy zmuszeni do wyjazdu. Powyżej na zdjęciu widać właśnie słynną tori w Miyajimie. Tuż za nią znajduje się święty chram Itsukushima, który stoi na palach  i w trakcie przypływu zdaje się unosić na wodzie. Zdecydowanie radzimy sprawdzić kalendarz pływów przed odwiedzeniem tego miejsca. Nam się udało, dotarliśmy na wyspę rano, około godzinę po przypływie i chociaż świątynia już stała w błocie, to tori wciąż znajdowała się w wodzie. Po południu pod bramę można było już podejśc suchą stopą. Okoliczni mieszkańcy nie marnują okazji i w trakcie odpływu przekopują plażę w poszukiwaniu skorupiaków na obiad 😉 Po całej wyspie spacerują udomowione sarny i chociaż wszędzie znajdują się tablice informujące, żeby ich nie dokarmiać, ani nie głaskać, to one same szukają towarzystwa ludzi, a zwłaszcza, gdy zwąchają coś do jedzenia. Na wyspie jest dość tłoczno, w ten weekend pewnie nawet bardziej niż zwykle, ponieważ między 16 a 19 kwietnia w chramie odbywają się przedstawienia teatru nō, które są częscią obchodów Święta Kwinącej Wiśni. W świątyni Itsukushima znajduje się najstarsza scena teatru nō w całym kraju.

(więcej…)

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close