sakura

Szaleństwo sakury

Sezon wiśniowego szaleństwa jest oficjalnie rozpoczęty. Wiśnie ledwo zdążyły zakwitnąć, a już populacja w Tokio co najmniej się podwoiła. Do tej populacji wliczam tych co nagle przypomnieli sobie, że istnieje coś takiego jak świat zewnętrzny i warto czasem do niego wyjść, plus oczywiście rosnącą liczbę turystów, których to kumulacja występuje właśnie w okresie kwitnienia wiśni. Turystę poznać jest niezwykle łatwo po tym, że 1) jest obwieszony sprzętem fotograficznym, i 2) albo jest ubrany w stylu survivalowym ze sportowymi butami, albo wręcz przeciwnie, przechadza się po Tokio w swych najmodniejszych strojach (panie obowiązkowo na wysokich obcasach), bo Tokio to jak wiadomo stolica mody i „tu trzeba wyglądać”. Zdarza się czasem, że jakaś blada twarz zaczepi na ulicy czy w parku, żeby zapytać jak dojechać do jakiegoś miejsca, lub gdzie można znaleźć „tę słynną ulicę gdzie można spotkać Japonki przebrane za lalki”.

Drzewa wiśniowe jak to drzewa, wyglądają pięknie, chociaż w ogóle nie pachną. Pod drzewami gromadzi się tłum gapiów z aparatami, telefonami i czasem wygląda to tak jakby pod drzewem więcej było obserwatorów niż tych wszystkich kwiatów. Potem te zdjęcia lądują na facebooku czy innych portalach i sprawiają, że przeglądanie serwisów społecznościowych w tych dniach jest dość męczące, bo tu wiśnie, tam wiśnie, wszędzie te wiśnie…

Sakura, czyli święto kwiatów, to w Japonii rzecz święta. Pisałam o tym na blogu już nie raz, że tradycja podziwiania kwiatów wiśni to nie tylko stanie pod drzewem i gapienie się na kwiaty, lub też robienie im zdjęć i zamęczanie tymi zdjęciami wszystkich znajomych na facebooku. Prawdziwy, szanujący się Japończyk świętuję sakurę urządzając sobie pikink tuż pod samym drzewem. Piknik jest zazwyczaj zakrapiany, bo wiadomo, jak już świętować, to z pompą! Jest głośno, wesoło, radośnie. Tylko ci obcy ludzie włażący na matę, żeby mieć lepsze ujęcia do zdjęć trochę denerwują. Zwłaszcza jak zamiast drzew zaczynają fotografować piknikujące słowiańskie dziewczyny, no ale to już temat na inną historię :) .

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close