shibazakura

Shibazakura – oczekiwania a rzeczywistość

Muszę przyznać, że ostatnimi czasy przechodzę ochłodzenie swoich relacji z Japonią, stąd też moja niższa aktywność na blogu. Trudno jest mi opisywać z zachwytem rzeczy, które mnie nie zachwycają, a nie chcę też zostać największą zrzędą blogosfery 😉 Jesteśmy w Japonii już tak długo, że żelazne punkty z listy każdego szanującego się turysty mamy już dawno odhaczone, a nowe „nieoczywiste” atrakcje nie porywają. Na tym blogu uprzedzałam już nieraz, żeby a) nie zwiedzać Japonii podczas Złotego Tygodnia, b) nie ufać pokolorowanym zdjęciom w folderach. A już reklam w tokijskim metrze i na tokijskich stacjach kolejowych należy się wystrzegać jak najgorszej zarazy. Gdybym jeszcze tylko słuchała własnych rad.

Obecnie w Japonii trwa Złoty Tydzień czyli wielka kumulacja świąt państwowych. Mniej więcej polega to na tym, że Tokio się wyludnia i kolektywnie jedzie w miejsca, które są polecane m.in. w reklamach w metrze czy na stacji. I chociaż już wiemy, że nie powinniśmy, to jednak jak zwykle szkoda nam było marnować weekendu i pięknej pogody. Wypożyczyliśmy więc samochód i po półtorej godziny jazdy, a następnie kolejnych dwóch spędzonych w 20 km korku udało nam się w końcu dotrzeć na miejsce, tylko po to, aby stwierdzić, że jednak trzeba było siedzieć na tyłku w domu i nie wymyślać sobie atrakcji.

shibazakura

Shibazakura to słynne pole kwiatów u podnóża góry Fuji, jeden z tzw. „typowych” japońskich widoków, obfotografowany z każdej strony i obowiązkowo obecny w każdym przewodniku po Japonii. Na początku wyjaśnijmy sobie kwestię podstawową: to nie jest żadne „pole” kwiatów. Poletko raczej. Park Shibazakura jest niewielki, połowę powierzchni zajmują zresztą stoiska z jedzeniem, na drugiej połowie na wąskich ścieżkach wyłożonych gumowymi wykładzinami, kłębią się turyści, co chwila potykając się lub hacząc o statywy lub nieodłączne wyposażenie zakochanych w sobie narcyzów, czyli badyle do robienia selfików. Nie mogło oczywiście zabraknąć kopca udającego Fuji, pod którym obowiązkowo przystają ludzie głośno komentując, że „ach, jak tu bardzo pięknie”, oraz punktu widokowego, za który tu akurat służy rdzewiejący uliczny wiadukt, pasujący do otaczającego krajobrazu jak wół do karety, i do którego oczywiście czeka się. Długo. W kolejce. (Ciekawa jestem ile czasu średnio w swoim życiu Japończyk spędza stojąc w różnych kolejkach.) Widok z rdzewiaka niespecjalnie porywa, ale nie spodziewaliśmy się wcale, że nas porwie, więc obyło się bez nieprzyjemnych rozczarowań.

shibazakura
Czekamy w kolejce do „punktu widokowego” (to małe, brązowe, daleko w tle)
shibazakura
Kopiec

Dobra, żeby zaraz nie było, że jak zwykle rozlewam samą żółć i sieję defetyzm – jeżeli jesteście w okolicach Parku Narodowego Fuji – Pięć Jezior, który jest naprawdę piękny i pełen atrakcji (o czym będzie niżej), a przy okazji chcecie zerknąć na kwiatki pod Fuji, to nie ma problemu, jedźcie, oglądajcie, na zdrowie. Ale jeśli myślicie o wycieczce specjalnie z Tokio, to ostrzegam: nie idźcie tą drogą. Nie warto. Naprawdę.

Nie chodzi nawet o to, że nie doceniam pięknych widoków czy nie lubię kwiatów. Bo lubię i jeśli mieliście okazję zerknąć kiedyś na mój instagram, to wiecie, że piszę prawdę 😉 Mój problem z parkiem Shibazakura polega jednak na tym, że widziałam już ogrody piękniejsze (np. Keukenhof w Holandii czy Arboretum w Wojsławicach) i nie potrafię się zachwycić jakąś grządką tylko i wyłącznie dlatego, że znajduje się tuż pod jedną z najpiękniejszych gór w Japonii i w sezonie jej zdjęcia atakują mnie zewsząd.

Jeśli mimo wszystko uważacie, że zrzędzę i się nie znam, a do parku Shibazakura nie można nie pojechać, to dostaniecie się tam z Tokio pociągiem (Linie Chuo lub Sobu) lub autobusem (Highway Bus lub Tomei Highway Bus). Należy dostać się do miejscowości Kawaguchiko, a następnie przesiąść na lokalny autobus (Shibazakura Liner), który zabierze Was prosto do parku. Dojazd z Tokio zajmuje około 3 godzin, i kosztuje około 6 tys. jenów w obie strony, gdy pojedziecie autobusem, lub około 10 tys. jenów, gdy pojedziecie pociągiem. Posiadacze karnetu JR Pass mogą w ramach karnetu dojechać do stacji Otsuki, a do Kawaguchiko dojechać linią Fujikyuko, która niestety nie jest uwzględniona w bilecie JR Pass. Wstęp do parku kosztuje 600 jenów.

Opcją dla tych, którzy mają więcej czasu będzie oczywiście spędzenie kilku dni w rejonie Parku Fuji – Pięć Jezior. Tam oprócz pięknych widoków, jest całkiem sporo atrakcji i raczej nie można się nudzić. Oprócz jezior i gór, w okolicy znajduje się kilka jaskiń, skanseny Iyashi no Sato oraz Hannoki Bayashi Shiryokan, muzeum Kubota, park rozrywki Fuji-Q Highland ze słynnym Nawiedzonym Szpitalem, onseny i senne miasteczka, w których po 17:00 zamiera wszelkie życie. I chociaż sama wychowałam się właśnie w takim małym mieście, to obecnie po blisko trzech latach spędzonych w buzującym życiem Tokio, spokój i cisza małych miejscowości trochę mnie przygnębiają. Aczkolwiek trudno nie docenić krajobrazowych walorów miejscowości położonych tuż nad samym jeziorem, w cieniu wielkiej góry.

Fuji-Q HIghland
Fuji-Q HIghland fot. źródło
Fuji-Q Highland
Nawiedzony szpital. Część parku Fuji-Q Highland fot. źródło
shibazakura
Skansen Iyashi no Sato. Fot. Phil Marion, źródło
shibazakura
Jezioro Kawaguchi
shibazakura
Pagoda Chureito

Śniadanie może i na krawężniku, ale za to z widokiem :)

fuji

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

13 myśli na temat “Shibazakura – oczekiwania a rzeczywistość

  1. Maikaaaaaaa, Ty psujo ostatnia! Miałam jechać w czwartek… No ale dobra, nie cierpię dzikich tłumów. Pojadę next week….
    P.S. Dzięki za info o skansenie! Nie wiem o co chodzi, ale w tamtej okolicy naliczyłam już trzy, teraz jeszcze ten… to dobry region musi być 😉

    1. W tym tygodniu sobie odpuść, bo zmarnujesz cały dzień na dojazd. W korku razem z nami stały autobusy pełne turystów i wyobraź sobie teraz, że stoisz w takim autobusie 2 godziny, 5 km od celu 😉 Do skansenu nie udało nam się dojechać, bo oczywiście korki. Lepiej chyba już w Tokio zostać, skoro wszyscy gdzieś pojechali i nawet w Ginza Line w godzinie szczytu można sobie posiedzieć 😉

  2. Akurat rozumiem Cię doskonale. Tak naprawdę za westchnienie do tego obrazka odpowiada właśnie Fuji. Gdyby ją zakryć ten obrazek nie byłby już taki piękny. Mnie też zawsze irytują kolejki i tłumy, ale czasami NIESTETY nie da się tego uniknąć:( Jednak nie postrzegałabym tego co piszesz jako marudzenie, bo przez takie obiektywne przedstawienie wielu miejsc, życia codziennego, nam poszerzają się horyzonty. Chyba już wszyscy mamy dosyć samych cudów internetu bez względu na to jaka jest rzeczywistość. Pisz Maika, dla nas wszystko jest ciekawostką:)
    Pozdrawiam:)

  3. Shibazakura u podnóża Fuji poletkiem kwiatów wzbudza zainteresowanie, ponieważ to modny sposób spędzenia czasu.Dobrze myślę? Ale od pagody oczu nie mogłam oderwać.
    Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie chcą oglądać nawiedzony szpital. Dla dreszczyku? Brr.
    Serdeczności zasyłam.

    1. Być może źle się nastwiliśmy przez te zmarnowane godziny w korkach. Szkoda, że o truskawkach nie wiedziałam wcześniej :(

  4. Zawsze marzylam o wycieczce do Japonii… Na Waszego bloga trafilam przypadkiem, ciekawiac sie zyciem w tym pieknym kraju 😀 pozdrawiam Was serdecznie!

    1. Nie, wspinaczki w ogóle nie było w planach. Sezon wejść na Fuji jest tylko latem, ale to raczej nie dla nas :)

Odpowiedz na „MDAnuluj pisanie odpowiedzi

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close