Rosół z dyni

rosol_orientalny
Fot. www.kwestiasmaku.com

Ostatnio na stronach www.kwestiasmaku.com, którą na pewno wszyscy znacie, dostrzegłam przepis na rosół orientalny. Wyglądało na to, że wszystkie składniki są do kupienia w Japonii, a sam przepis nie jest zbytnio skomplikowany. Żałuję jednak, że nie wiedziałam wcześniej, że do poćwiartowania dyni potrzebna jest siekiera, ale gdy już jakimś cudem uda Wam się pokroić dynię i upiec ją w piekarniku, reszta gotowania nie powinna zająć dłużej niż 15 minut. Mnie co prawda zajęło godzinę i czterdzieści pięć minut, ale tylko dlatego, że w międzyczasie rozmawiałam z koleżanką przez telefon (nie wliczam czasu spędzonego nad sprawianiem dyni). Nie znalazłam też pak choi w naszym supermarkecie, więc kupiłam jakąś inną zieleninę, która po japońsku nazywała się チンギン (chingin) i nikt z internetem włącznie, nie wie co to jest. Od siebie dodałam jeszcze kiełki soi i wyszedł bardzo pyszny rosół. Co prawda lekki, bardzo lekki – tak lekki, że od razu po obiedzie musieliśmy zjeść kolację, ale jeśli jesteście akurat na diecie, albo macie ochotę coś zjeść, ale tak, żeby w sumie nie zjeść, to ten rosół będzie idealny. Przepis znajdziecie tutaj.

W ostatni weekend razem z mężem zajmowaliśmy się synkiem koleżanki, a właściwie to ja się zajmowałam, bo mąż uciekł na siłownię. Obejrzałam z małym Power Rangers, Sponge Boba oraz „Lego – Clutch Powers wkracza do akcji”.  Na Sponge Bobie prawie się popłakałam, bo przypomniały mi się wątki osobiste, gdy jeden z bohaterów bardzo chciał zostać managerem. Bez reszty pochłonięta historią na ekranie, w ostatniej chwili zauważyłam, że dziecku skończyły się chrupki i przymierza się do zjedzenia pochłaniacza wilgoci. Na szczęście udało mi się go powstrzymać w ostatnim momencie. W końcu od czego jest odpowiedzialny dorosły, prawda? Następnie mały całą paczkę chrupek popił colą, bo mama podobno daje mu colę cały czas. Mama dwa dni później stwierdziła, że jej dziecko nigdy nie pije coli, bo mu nie wolno. Pięknie. Zostaliśmy wkręceni przez kilkulatka. Jak już bajki się skończyły, poszedł spać, a właściwie to bardziej wyglądało jakby stracił przytomność, bo jak już rodzice po niego przyjechali, to nie sposób go było dobudzić. Zawinęliśmy go w koc i wynieśliśmy tak jak leżał. Oczywiście wtedy, w sobotę, w samym środku nocy, większość naszych sąsiadów postanowiła również skorzystać z uroków nocnego powietrza i wszyscy wysypali się na zewnątrz. Nikt, ale to absolutnie NIKT nie zwracał uwagi na nas i na zawinięte w koc nieprzytomne japońskie dziecko, co doprowadziło nas do interesujących konkluzji dotyczących pozbywania się niepotrzebnego ciała.

Niedawno również dostaliśmy paczkę z Polski (dziękujemy!) z zagadkami i ćwiczeniami na pamięć i ogólnie ćwiczenie mózgu (ja przepraszam, ale czy to jakaś aluzja miała być? 😉 ).  Mąż siedzi nad tym dzielnie, z reguły w ciszy i skupieniu, od czasu do czasu pokrzykując: „Barany!  Błędy, tu są same błędy! Albo ja już nie ogarniam, albo tu są same błędy. Chodź tu i spróbuj rozwiązać”. Po tym jak już rozwiążę za niego zagadkę i podam wyniki, okazuje się, że on miał tak samo, tylko inaczej zapisał, ale w gruncie rzeczy dane wyjściowe miał dobre, nawet wnioski miał dobre, tylko je źle zapisał i mu nie wyszło. I jakby to powiedzieć… hmm… poprosilibyśmy trochę więcej tych zagadek. 😀

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

4 myśli na temat “Rosół z dyni

  1. no z dynią trzeba uważać, ja w tym sezonie dyniowym o mało co nie ucięłam sobie palca przy sprawianiu dyni, ale może jakby go dorzucić, to rosół nie wyszedłby taki lekki? :)
    A co to za zagadki dokładnie? Może bym sprawiła mojemu małżonkowi…

    1. Te zagadki i łamigłówki to jakiś dodatek do sobotniej Wyborczej – „Na pamięć”. My dostaliśmy kolekcję z kilku miesięcy :) . A mąż ma rację, tam faktycznie zdarzyło się kilka błędów.

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close