Wystawa polskiego plakatu w Tokio

Polski miesiąc w Japonii

W ostatni weekend w Tokio odbył się polski festiwal, podczas którego Japończycy mogli spróbować polskich potraw, obejrzeć polskie produkty (np. bardzo popularną w Japonii ceramikę z Bolesławca czy wyroby rękodzielnicze), posłuchać recitalu fortepianowego, zobaczyć Polki w strojach Łowiczanek, kupić kapcie z wełny… no po prostu mogli poczuć klimat Polski sprzed 150 lat. Przepraszam, że nie pałam tu wielkim entuzjazmem, ale spędziłam 12 lat za granicą i wiem jak szkodliwe potrafią być festiwale, które jedynie utrwalają stereotypy sielskiego, wiejskiego kraju z pięknymi dziewczynami w warkoczach i pasiastych kieckach, gdzie głównym produktem eksportowym jest kiełbasa i ceramika.

Nie zrozumcie mnie źle, ja uwielbiam polską kiełbasę i do ceramiki z Bolesławca również nic nie mam, ale przy tak ogromnej promocji festiwalu (goście naprawdę dopisali) można było choć trochę unowocześnić obraz kraju, pokazać również coś bardziej zaawansowanego technicznie niż tradycyjne wyroby, których technologia produkcji zasadniczo nie zmieniła się od dziesięcioleci. Rozumiem podkreślanie folkloru w krajach europejskich – tam do Polski jest blisko, Europejczycy odwiedzają nasz kraj i mogą w każdej chwili skonfrontować przekaz z rzeczywistością. Naprawdę warto się nad tym zastanowić, bo przykład Stanów i tego co narobiła tam telewizja Polonia pokazująca na okrągło chłopów podróżujących do miasta wozem drabiniastym, pokazuje dobitnie, że utrwalanie stereotypów jest szkodliwe i… kosztowne. Bo odkręcanie wizerunku, który trzyma się mocno w świadomości amerykańskich Polaków (i nie tylko) za pomocą reklam na CNN jest nie dość, że czasochłonne, to przede wszystkim bardzo drogie. Sama idea promocji Polski w Japonii jest oczywiście godna poparcia, na pewno warto przybliżać Japończykom nasz kraj i pokazywać to co najpiękniejsze. Dla przykładu  – gdy rozmawiam z Chińczykami, oni mnie zawsze, za każdym razem (!) pytają czy wiem co Chiny dały światu. I to jest droga, którą należałoby pójść w kwestii promocji Polski. Uważam, że Polacy też sporo światu dali, np. komputer Commodore, witaminy, łazik księżycowy, który uczestniczył w misji Apollo, technikę otrzymywania monokryształów niezbędnych do budowania mikroprocesorów, patyczki do uszu, pierwszy przenośny magnetofon, esperanto, materiał kuloodporny, kolorową fotografię… mogę tak jeszcze długo. Czy wyobrażacie sobie lepszą okazję do podzielenia się taką wiedzą z Japończykami niż trzydniowy polski festiwal w Tokio?

Nie można było chociaż pokazać czegoś takiego ?

No dobra, już nie zrzędzę. Teraz napiszę Wam o pewnym projekcie, który mnie porwał :)

W Tokio trwa właśnie wystawa polskiego plakatu. Wystawa, która zawitała do Tokio dzięki oddolnej, prywatnej (!) incjatywie Anny Kawakami, Polki mieszkającej w Tokio oraz jej męża Masahiro, którzy w ramach fundacji KRÓL Artists & Designers Hideout działają na rzecz promocji Polski i polskiej sztuki w Japonii. Wystawa odbywa się w Muzeum przy Uniwersytecie Artystycznym w Musasshino, w dniach 8 września do 27 października. Wstęp jest bezpłatny. Wystawa zatytułowana „Polskie plakaty, twarz czy maska” (w oryginale – Polish Posters: Face or Mask) eksponuje prace w większości powstałe w latach 1960-1970, których najbardziej dominującym elementem jest twarz lub maska. Ze względu na czas powstania prac oraz ówczesny kontekst polityczno-społeczny, można spodziewać się, że każda z twarzy czy masek na tej wystawie niesie ze sobą jakiś głębszy przekaz. Warto tu również wspomnieć, że polskie plakaty cieszą się wielkim uzaniem na świecie i ta wystawa to naprawdę znaczące wydarzenie dla miłośników plakatu i sztuki w ogóle. Ja cieszę się podwójnie, bo nie dość, że jest to wydarzenie na najwyższym artystycznym poziomie, to jest to również silne zaznaczenie pozycji polskich artystów oraz promocja samej Polski w Japonii. Na wystawie prezentowane są 173 plakaty autorstwa m.in. Franciszka Starowieyskiego, Eugeniusza Geta Stankiewicza, Jana Lenicy, Romana Cieślewicza, Mieczysława Wasilewskiego czy Lecha Majewskiego. Wystawie towarzyszy seria wykładów o polskiej szkole plakatu. Ja w każdym razie się wybieram, do czego Was również gorąco zachęcam! :) . Dodatkowe informacje są dostępne na stronie Instytutu Polskiego – http://pl.instytut-polski.org/event/4387/

A tu przedsmak tego co można zobaczyć na wystawie:

 

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

5 myśli na temat “Polski miesiąc w Japonii

  1. Witam! Ja jestem trochę innego zdania. Uważam, że każda forma promocji naszego kraju (Polski) ma swoje dobre strony. I właśnie to jest pozytywne, że są różne inicjatywy, dzięki czemu każdy może wybrać to co dla niego jest odpowiednie i atrakcyjne. Można mówić o kulturze masowej czy kulturze wysokiej…ale nie o to chodzi…Tak naprawdę chodzi o Polskę i Polaków…pokazujmy się z różnej strony: wełnianych pięknych kapci czy pięknej historii polskiego plakatu…I bądźmy jednością, bo w zespole jest siła…A Polska=Polacy w ojczyźnie i na emigracji…:)

  2. Uwazam, ze kobiety w warkoczach w pasiastych kieckach to wlasnie znak Polski. Nasze charakterystyczne cechy. Kazdy kraj ma swoje stroje. Niemcy, spodnie na szelkach, piwo i precle. Japonia kimono, kwitnaca wisnia i zielona herbata. Francja slimaki, wino…. nie powinnismy sie wstydzic za nasze stroje ludowe. Wrecz przeciwnie! Badzmy z tego dumni. Pokazmy innym jakcy piekni jestesmy 😀 Poza tym te nasze kielbasy o ktorych wspomniano sa doceniane na calym swiecie. Ogolem jestem zdumiona, ze Polskie festyny sa tez w Japonii! Super. Ja sie ciesze ;D

  3. Przyznam, ze pierwszy dzien Festiwalu ominęłam bardzo chętnie… Pokaz makijażu polskiego? Czym jest polski makijaż? To taki przykład. stoiska sa co roku takie same- dokladnie takei same. Nie wiem dlaczego w tym roku nie bylo wystawy prac Kariny- i wcale nie mówię tego jako jej kolezanka… Uważam, ze prace z Polską w temacie- są piękne i pokazują polskie krajobrazy. Były swietne ciasta, smaczna kiełbasa i Japonczyk serwujący to wszystko tak pięknei mówił po polsku! BYłąm zachwycona!- Tak wlasciwie jedzenie przyciągnelo mnie na festiwal było bardzo smaczne w tym roku, w zeszlym dam sobei rękę uciąz ze zurek byl z proszku… Taki mogę serwowac codziennie, bo za kazdym razem przywoze hurtem torebki! Dodam tez barszczyk… ;D
    Ale wracając do tego co było na festiwalu. Owszem były stroje- co akurat lubię. Byłą piękna muzyka, koncerty. Ale miałam wrazenie, ze było nudno jak flaki z olejem… Moze i nie jestem fanką Szopena, ale na litosc boską mamy inną muzykę. Nie mówię tutaj wcale o nowoczesnej, bo za bardzo się na niej nie znam, ale Niemen, czy Maryla z pewnoscią urozmaicili by taką imprezę.
    Mówiąc o tym co Polska dała swiatu i łacząc to ze stoiskiem gier- swietne produkty, ale promocja zadna… Nie mogli by tego połączyc? Małe miejsce pokazujące gry, a nie tylko dwie plansze rozłozone i pani prawie wsciekla kiedy ktos dotyka grę…

    Uwazam ze ten festiwal pokazuje, ze mamy pyszne jedzenie, Szopena i stare przyspiewki- niestety te panie spiewające w sposob niezbyt ujmujący, nie zachęcily- wielu ludzi odchodzilo od stoisk!
    Brakowalo mi pokazania co waznego robi Polska teraz…
    Pewnie będę jezdzila co roku, bo mozna spotkac się z ciekawymi ludzmi, ale zebym komus bardzo polecala….
    Festiwal wymaga ulepszen, pokazmy czym jest Polska- pokazmy cos nowego, a nie jak trafnie zauwazylas wiejskie klimaty.

    1. Zgadzam się, że jedzenie było jasnym punktem programu, to było również to, co i mnie przyciągnęło na festiwal :-) . Nie chciałabym się również czepiać naszych strojów ludowych (uważam zresztą, że są piękne), nie rozumiem jedynie jaka była myśl przewodnia festiwalu i dlaczego Polskę tak nachalnie promuje się kulturą ludową. Dla mnie jest to zbyt dosadne, bo nie pokazując nic więcej niż ładne dziewczyny w strojach i rękodzieło, cała impreza zaczyna się robić zwyczajnie jarmarczna. Rozumiem, że są ludzie, którym się to podoba i którzy bawili się tam świetnie, ale zdecydowana większość pewnie nawet nie wie, że imprezę zorganizował wydział promocji i handlu przy ambasadzie RP, czyli w założeniu jest to promocja kraju, budowa marki pt. Polska. Nadrzędnym celem tej imprezy powinno być budowanie wizerunku kraju w taki sposób, aby ułatwić polskim firmom wejście na rynek japoński, czyli należy przekonać Japończyków, że Polska jest fajna, a nasze produkty są wysokiej jakości. Jeśli przy okazji przemycimy odrobinę kultury, to jest to oczywiście tylko na plus. Moim zdaniem impreza pokazała, że mamy ładne stroje, dobre jedzenie, że lubimy Chopina i cepelię. Założę się, że organizatorzy są z siebie zadowoleni, ale polskich firm w Japonii jak nie było, tak nie ma, a Polska w dalszym ciągu nie kojarzy się Japończykom z niczym.

    2. Koleżanko ale te „wiejskie”klimaty to my, i wcale nie ma się czego wstydzić 😉 Polska nie słynie z nowości elektronicznych czy technicznych… My to Chopin, kolorowe, ludowe stroje, kiełbasa, bigos itp… Poza tym Festiwal to nie impreza odbywająca się w miejscu Odaiba, Tokyo Big Sight, gdzie podczas poszczególnych targów można zobaczyć i Polskę troszkę nowoczesną 😉 Polski Festiwal w Roppongi Hills to biesiadowanie, to polskie matsuri w kraju Kwitnącej Wiśni. A jeśli chodzi o pokaz makijażu trzeba było po prostu tam być, wtedy być może zrozumiałabyś ideę tego makijażowego pokazu… Szkoda, że omijałaś ten dzień „szerokim łukiem” jak to napisałaś, bo zabrzmiało to aż nazbyt dosłownie… No cóż Karinkę również znam i miejmy nadzieję, że swoje prace na Festiwalu wystawi po prostu w przyszłym roku, z naciskiem na tematykę Polską 😉

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close