O jedzeniu sushi i nie tylko

Mogłoby się wydawać, że wielkiej filozofii w jedzeniu sushi nie ma. Może i nie, ale pewne zachowania od razu stawiają nas w kategorii obcych. Na przykład – sushi należy przełożyć z dużego talerza, na którym zostało podane na swój mały talerzyk. Na trzecim, jeszcze mniejszym, znajduje się sos sojowy. Cóż zatem zrobiłem – przełożyłem kawałek na swój talerzyk, złapałem za pomocą pałeczek jak specjalista wychowany na jedzeniu sushi i jak gdyby nigdy nic zamoczyłem ryż, na którym znajdowała się ryba, w talerzyku z sosem sojowym. Zanim tuńczyk dotarł do ust, po minie współbiesiadników poznałem, że coś jest nie tak. Zgroza, tak, to była zgroza na ich twarzach… Chociaż wykazali się również cierpliwością i cierpliwie objaśnili, że sushi owszem, przekładasz na własny talerzyk, ale potem to już zupełnie inaczej. Najpierw małą ilość marynowanego imbiru zanurzasz w sosie sojowym, następnie delikatnie skrapiasz rybę imbirem nasiąkniętym sosem. Ni mniej, ni więcej. Cały trik polega na tym, że sos sojowy, niby taki sam, tutaj jest bardziej słony, więc aby ryż nie nasiąknął za bardzo sosem, stosuje się powyższą procedurę.

A tak w zasadzie, to nie o tym miałem zamiar pisać. Pierwsza rzecz, która mnie uderzyła po przyjeździe do Japonii to powszechna niezdolność autochtonów do elementarnej znajomości angielskiego. Wprawdzie wszyscy, którzy odwiedzili Japonię przede mną, ostrzegali mnie, czym innym jednak są opowieści, a czymś zupełnie innym próby nawiązania jakiejkolwiek komunikacji w sklepie, czy na ulicy. Oczywiście w dużych miastach jest trochę lepiej, ale tylko trochę; troszeczkę. Już nawet nie wspominam o wypełnianiu druków urzędowych. Mam wrażenie, że rozrost mięśni odpowiedzialnych za gestykulację jest co najmniej pewny.

Wczoraj wieczorem popsuła się nam pralka. Tak dokładnie to grzałka, gdyż woda w pralce była lodowato zimna. Dzisiaj rano okazało się, po konsultacjach spowodowanych przeczuciem, że z pralką jest wszystko w porządku, natomiast niekoniecznie ze mną, gdyż kto to widział, aby pranie robić w temperaturze wyższej niż 4 stopnie. Ot, kolejna fanaberia Europejczyków.

P.S. Dopisek małżonki:

 Jedzenie w Japonii nie przestaje nas zadziwiać. Ogólnie jest naprawdę dobre i jedyne do czego można mieć jakieś zastrzeżenia to sposób jedzenia, czytaj – na klęczkach. Jest to pozycja bardzo niewygodna dla Europejczyka i my już po dwóch takich kolacjach mamy siniaki na kolanach, łydkach i stopach. Wczoraj odkryliśmy mała knajpkę niedaleko naszego domu, taką bardzo japońską, gdzie nie można nawet wchodzić w butach. Zamówienie poszło nam gładko, wybraliśmy dania na podstawie zdjęć w menu. Ja postanowiłam nie szaleć i zamówiłam frytki i skrzydełka kurczaka, a mój mąż postanowił spróbować jakiegoś lokalnego specjału. Zresztą to jest dokładnie to, co on robi za każdym razem, z mniejszą lub większą szkodą dla zdrowia. I tak np. w Hiszpanii zajadał coś co wyglądało jak krecia noga, a we Włoszech jadł jakąś wyjątkowo cuchnącą rybę, która prawdopodobnie nie została nawet złowiona, tylko zdechła i sama wypłynęła na wierzch skąd już zabrali ją przedsiębiorczy Włosi 😉 No ale to nieważne, wczoraj zamówił jakieś ‚niezidentyfikowane coś’ i podczas gdy ja pogryzałam moje pyszne frytki, mój odważny mąż przeżuwał jakiegoś morskiego stwora wraz z rogami, kopytami i Bóg wie czym jeszcze…

Pong

Pong

Bardzo zapracowany naukowiec bez chwili dla siebie. Ma tak mało czasu, że raczej nie spotkasz go na blogu. Zapalony fotograf, autor zdecydowanej większości zamieszczonych tutaj zdjęć. Jego główne hobby to kolekcjonowanie kabli, hobby poboczne to prostowanie światopoglądów innych ludzi. Marzy o emeryturze w wieku 40 lat i spokojnym życiu gdzieś na włoskim wybrzeżu. Lubi podróże i gotowanie. Nie ma takiej potrawy, której by nie spróbował, dżdżownic po chińsku nie wyłączając.

2 myśli na temat “O jedzeniu sushi i nie tylko

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close