Nikko

Zostaliśmy zaproszeni na wycieczkę do Nikko. Sami co prawda nie planowaliśmy tam jechać (zbyt blisko Fukushimy), ale skoro szef Ponga postanowił spędzić z nami swój wolny dzień, uznaliśmy, że nie wypada odmówić. W drodze do Nikko przejeżdża się przez tereny dotknięte przez marcowe trzęsienie ziemi i można zobaczyć wiele domów, ktorych dachy są pokryte niebieską folią, co oznacza, że trzesięnie strąciło z nich dachówki. Profesorowi, który zaprosił nas do Nikko, trzesięnie ziemi oraz fala tsunami również przemeblowała mieszkanie… Warto wspomnieć, że w Tokio nie widać żadnych zniszczeń, ale nie jest tajemnicą, że są problemy z prądem. Miasto wprowadziło plan oszczędzania energii i Tokio nie jest już tak rozświetlone jak wcześniej, na stacjach metra nie działają ruchome schody, a w hotelach w niektórych godzinach wyłącza się windy, zostawiając do dyspozycji tylko jedną.
 

W Nikko zniszczeń po trzęsieniu nie było widać, było natomiast widać nieprzebrane tłumy ludzi. Być może ma to związek ze Złotym Tygodniem (czyli sezonem urlopowym), który się właśnie zaczął, ale jedno jest pewne – zwiedzanie Japonii na początku maja to zwykły koszmar. Chociaż muszę przyznać, że Nikko jest przepiękne i ani przez chwilę nie żałowaliśmy naszej wycieczki. Pierwszy raz mieliśmy okazję uczestniczyć w shintoistycznym nabożeństwie, chociaż zupełnie nie znamy rytuałów tej religii, wiec mogliśmy jedynie naśladować tłum. Następnie poszliśmy popatrzeć jak mnich uderza dwoma kijami naśladując odgłosy wydawane przez smoki. Udało nam się przy okazji zakłócić akustykę przedstawienia, bo ustawiliśmy się w samym środku świątyni i dzwięki nie niosły się tak jak powinny. Zostaliśmy oczywiście usunięci i pokaz się jednak odbył.
Słynne małpki z Nikko
Słynne małpki z Nikko
Po zwiedzeniu kompleksu świątynnego i zakupieniu talizmanów na szczęście, zdrowie i łatwe pieniądze, pojechaliśmy w góry zobaczyć wodospad Kegon. Zdjęcie wodospadu widzieliśmy wcześniej w internecie, dlatego spodziewaliśmy się widoku dzikiej natury – niestety, nic z tego. W górach znajduje się miasteczko turystyczne, hotele, punkty widokowe i sklepy z pamiątkami. Na szczęście tłumów już nie było. Widok samego wodospadu był niezły, ale na pewno wygląda lepiej gdy wókół jest zielono. Potem szybki przystanek nad górskim jeziorem, kolacja w japońskiej pierogarni (tak tak, Polacy nie mają monopolu na pierogi :-) i powrót do Tokio.
Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close