newhanabi

Lato w mieście i hanabi

Wychodzenie na zewnątrz właśnie przestało sprawiać jakąkolwiek przyjemność, a stało się doświadczeniem, powiedziałabym, nieludzkim. Pora deszczowa już oficjalnie pozostaje tylko wspomnieniem, a lato stało się niezwykle uciążliwym faktem. Spacer przy obecnej pogodzie można porównać jedynie do pływania w gęstej, gorącej zupie. A gdy dodamy do tego piekące słońce oraz ogromną wilgotność powietrza, to powoli zbilżymy się do pojęcia czym jest japońskie lato. Żadne słowa jednak nie oddadzą grozy japońskiego lata w pełni, to po prostu trzeba przeżyć. Chociaż jednak zdecydowanie lepiej byłoby nie musieć tego przeżywać.

Letniego krajobrazu dopełniają japońskie cykady, które budzą się wraz ze wschodzącym słońcem, czyli chwilę przed piątą rano i od razu zaczynają swój koncert, który brzmieniem przypomina szeleszczące radio albo stary rzężący silnik, który za nic nie chce odpalić. Są przy tym bardzo głośne. Przyznam się, że na począku myślałam, że to jakieś miejscowe ptaszyska tak się wydzierają 😀 Dodam też, że cykady są niezbyt atrakcyjne z wyglądu, chociaż z jakiegoś, niezrozumiałego dla mnie powodu Japończycy je uwielbiają.

Pomimo tego, że lato w Japonii jest raczej mało życzliwą porą roku, to właśnie w tym czasie odbywa się najwięcej festiwali i wydarzeń, które przyciągają tłumy Japończyków spragnionych rozrywki. W ten weekend można było podziwiać hanabi, czyli po naszemu fajerwerki. Letnie fajerwerki to niemalże jeden z japońskich rytuałów, więc pokazy fajerwerków odbywają się latem na terenie całego kraju. Jeden z największych i najbardziej popularnych pokazów ma miejsce nad rzeką Sumidą w Tokio i przyciąga około miliona widzów. Nas również przyciągnął, co przy głebszym zastanowieniu jest dziwne i nawet dla nas samych nie do końca zrozumiałe, bo nie lubimy ani upałów ani tłumu. Ale co tam, poszliśmy, raz się żyje :-).

W Japonii popularne wydarzenia zaczynają się około 6 rano, bo to wtedy właśnie należy przyjść na miejsce imprezy i zająć sobie dobre miejsce na chodniku i pilnować go aż do zmroku. Należy być przy tym dobrze przygotowanym, czyli ubrać się w letnie kimono, przyjść w dużej grupie, przynieść ze sobą rozkładany stolik, alkohol oraz cały kontener jedzenia. Co prawda wzdłuż wszystkich ulic można kupić jedzenie i napoje z budek, które przy okazji festiwali wyrastają jak grzyby po deszczu, ale swoje to swoje :-).

NSC_5048

My oczywiście zjawiliśmy się około półtorej godziny przed pokazem, naiwnie wierząc, że to wystarczający zapas czasu na znalezienie jakiegoś dobrego miejsca do obserwacji. Niestety, wszystkie najlepsze miejscówki na chodniku były już pozajmowane. Oba brzegi Sumidy były zamknięte, uliczki prowadzące do brzegów były zastawione szlabanami oraz rosłymi wolontariuszami pilnującymi, aby nikt się nie przedarł. Domyślaliśmy się, że chodziło o to, aby ludzie nie wdrapywali się na zewnętrzne klatki schodowe. Ponieważ nie było gdzie stanąć, postanowiliśmy przejść na jeden z mostów. Zanim dotarliśmy pod most, byliśmy przeganiani przez policję, jak nie przymierzając bydło na pastwisku. Sama ulica prowadząca na most wyglądała tak:

hanabi1
To małe, zielone w tle, to most.

 

Widok na zdjęciu przedstawia to co widzieliśmy przed sobą, za nami, wierzcie mi, wyglądało to znacznie gorzej. Staliśmy w tym korku, w ogromnym upale, co jakiś czas robiąc trzy kroki do przodu i przysłuchując się pani policjantce, która informowała przez megafon, że jest gorąco i że zaraz zacznie się pokaz fajerwerków. Czterdzieści minut i 15 kroków do przodu później, pokaz faktycznie się zaczął, ale dla nas najwyraźniej przewidziane były wrażenia słuchowe, samych fajerwerków nie było widać, bo widok zasłaniały budynki. Wtedy do akcji wkroczyli policjanci, którzy żółtymi linami odgradzali grupy ludzi, a następnie wprowadzali je na most. W ten sposób udało nam się co nieco zobaczyć, chociaż widok, trzeba przyznać nie był jakoś zatrważająco spektakularny, bo był zasłonięty przez tłum oraz samą konstrukcję mostu. Nie wiem jak taka konstrukcja nazywa się fachowo, niemniej jednak metalowe wsporniki na moście zasłaniały nieco widok. Poniżej kilka zdjęć:

A tu dla porównania pokażę Wam jak wyglądały zimowe fajerwerki na Odaibie:

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close