Korea Północna

Korea Północna. Turystyczny (nie)raj.

Fajnie mieć bloga podróżniczego i zachęcać ludzi do wyjazdów w ciekawe miejsca. Jako blogerka lubię jednak myśleć, że ciąży na mnie pewna odpowiedzialność za miejca, które polecam na swoim blogu. Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem megalomanką i nie chcę sobie dodawać znaczenia – każdy decyduje sam za siebie co czyta, czyimi wskazówkami się kieruje i w jakim kraju decyduje się spędzić urlop i wydawać swoje pieniądze. Są jednak pewne blogi, które rozpalają mnie do czerwoności i wzbudzają żądzę mordu, bo powiedzcie mi proszę jak, NO JAK, …, NO JAK (?!?!?!) można promować wyjazdy do Korei Północnej? Dzisiejszy wpis nie będzie o Japonii, będzie natomiast o pożytecznych idiotach, którzy z sobie tylko znanych powodów, zachęcają innych do wyjazdu na ludzkie safari.

Świat żyje sprawą Otto Warmbiera, 22-latka ze Stanów, który spędził w północnokoreańskim więzieniu 17 miesięcy i wrócił do domu w śpiączce, z której najprawdopodobniej nigdy się nie wybudzi. Wiem, że są tacy, którzy chętnie przypisują odpowiedzialność za to co się stało turyście, bo po co tam jechał i po co zrywał plakat, ale denerwuje mnie takie stawianie sprawy. Po pierwsze Korea Północna wcale nie udowodniła, że ten chłopak zerwał cokolwiek – wybaczcie, ale na filmie przedstawionym jako dowód, widać tylko cień. Jego przyznanie się do winy było ewidentnie wyreżyserowane, a motywacja tak niedorzeczna, że mogła się urodzić jedynie w głowie partyjnego betonu. Poza tym, z tego co podają rodzina i znajomi Amerykanina, na wycieczkę do Korei wybrał się spontanicznie z Chin, więc trudno, żeby umawiał się z kimś w Stanach na przywiezienie plakatu w zamian za cokolwiek.

Druga sprawa, która mnie osobiście denerwuje najbardziej, to to, że Korea Północna stała się punktem turystycznym, polecanym przez biura podróży i wielu blogerów, którzy systematycznie, wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi, przkonują, że Korea Północna jest normalnym krajem. W pocie i znoju, dzień i noc, wypisują idiotyzmy w internetach jak to zły Zachód zazdrości niewinności, sukcesów i dobrobytu rajskiej Korei Północnej i szerzy oszczerstwa na jej temat. A życie tam jest wspaniałe, oni byli i widzieli – co prawda byli tylko w stolicy, która jest oknem wystawowym i widzieli tylko to, co im pokazał reżimowy przewodnik, ale to wystarczyło, żeby zachęcać innych. Mam zero szacunku do takich blogerów i im więcej się nad tym zastanawiam, tym wyraźniej rysują mi się trzy kategorie:

1) Cyników, którzy uznali, że znaleźli sobie niszę i pisząc oczywiste kłamstwa, zbudują sobie popularność w internecie i zarobią na reklamach.

2)  Ignorantów, którzy uznali za słuszne pochwalić się brakami w edukacji.

3) Klasycznych pożytecznych idiotów, którzy łykają reżimową propagandę jak pelikan ryby, wyznają reżimową ideologię i autentycznie angażują się w propagowanie już dawno skompromitowanych idei. Jadą do potiomkinowskiego Pjongjangu, widzą tylko tyle ile reżim uzna za stosowne pokazać, wracają zachwyceni – bo czysto, wieżowce, mało korków, a ludzie mają iPhony. W ideologicznym zaczadzeniu nie dostrzegają, że biorą udział w farsie i stali się częścią propagandowej machiny.

Kiedy i dlaczego Korea Północna stała się kierunkiem turystycznym? Czy przyszłoby wam do głowy udać się na wakacje do upadłej Somalii albo ogarniętego wojną Sudanu? A może pojechalibyście na wycieczkę do Państwa Islamskiego? Nikt przy zdrowych zmysłach nie wpadłby na taki pomysł, dlaczego więc niektórzy rozważają wyjazd do kraju Kimów? Dlaczego chcą tam wydawać pieniądze, które przysłużą się tylko i wyłącznie do podtrzymywania przy życiu zbrodniczego reżimu?

Zachodnie społeczeństwa, jak bardzo bywają zblazowane dobrobytem, potrafią bojkotować towary czy usługi firm, z których praktykami się głęboko nie zgadzają, ale często nie przykładają tej samej miary do państw. Ileż to razy widziałam gęby pełne frazesów na facebooku, jak to Syria zniszczona wojną, uchodźcom nikt nie chce pomóc, a potem ci sami płaczący nad losem świata, radośnie wsiadają na pokład katarskich lub emirackich linii lotniczych, mimo że te kraje mają co nieco za uszami w kwestii wspierania dżihadu. Czy naprawdę nie lepiej czasem zapłacić więcej lub polecieć dłuższą trasą, ale mieć czyste sumienie? I nie, nie piszę tego z pozycji osoby, którą „stać”, bo często mnie właśnie nie stać i z tego powodu nigdzie nie lecę. A już na pewno nie do królestwa Kimów.

Korea Północna nie jest normalnym krajem. Nie jest i kropka. I nie obchodzi mnie, że wyznawcy dżucze podają na swoich blogach, że są na świecie miejsca, w których podobno żyje się jeszcze gorzej. Po pierwsze Amnesty International i Human Rights Watch nie popierają takich poglądów i uparcie podają, że nie ma na świecie miejsc, w których jest gorzej – Korea Północna wygrywa w cuglach wszystkie rankingi na najgorsze miejsce do życia. A po drugie, nawet jeśli gdzieś byłoby gorzej, to w żaden sposób nie zmienia to zbrodniczego ustroju Korei Północnej i nie powinno wpływać na to, jak to państwo jest postrzegane na świecie.

Prawa człowiek w Korei Północnej
Prawa człowieka w Korei Północnej.

Nigdy nie zrozumiem jak doszliśmy do miejsca, w którym państwo totalitarne, wrzód świata, stało się atrakcją turystyczną. Parę lat temu byliśmy z mężem na Karaibach i w hotelu próbowano sprzedać nam wycieczkę na Haiti – było to kilka miesięcy po trzesięniu ziemi, które zrujnowało stolicę kraju, a sama wycieczka to było klasyczne ludzkie safari. Oto Sahib jedzie sobie w sam środek piekła popatrzeć na biednych ludzi, rzuca kilka cukierków głodnym dzieciom i wraca do swojego hotelu podwójnie szczęśliwy. Nakarmił biednych i odwiedził miejsce, w którym nikt z jego znajomych na fejsie nie był. Kumulacja!!! My akurat się nie skusiliśmy, ale chętnych nie zabrakło.

Podobne odczucia mam w kwestii odwiedzania Korei Północnej. Przy czym zwiedzanie Korei Północnej moim zdaniem w kategoriach etycznych stoi niżej, bo jadąc tam odwiedzasz tylko miejsca zaaprobowane przez reżim i zwiedzasz je na smyczy przewodnika. Widzisz tylko Pjongjang, w którym i tak mieszka wyłącznie beton partyjny plus rodzina, wydajesz pieniądze, które trafiają wprost to kasy reżimowej i służą do zakupów broni lub wzmacniania aparatu opresji. Nikomu nie pomagasz. Wspierasz reżim. Kupujesz Kimowi rakietę.

Dlatego do białej gorączki doprowadzają mnie wpisy w internecie,  z których można się dowiedzieć co należy zrobić, aby osiedlić się w Korei Północnej. Wśród cennych rad typu „zostań sobie dyplomatą”, albo „zatrudnij się w północnokoreańskiej firmie”, zazwyczaj brakuje najskuteczniejszej i sprawdzonej metody, czyli „pojedź jako turysta i zerwij plakat propagandowy”. Kwaterunek i inne atrakcje, od których mózg się lasuje, gwarantowane. Gdyby komuś z szacownych blogerów zabrakło pomysłów na kolejne wpisy, to służę pomocą. Moje propozycje to „Sztuka samodyscypliny. Etos pracy w GUŁAGU” oraz „Sekrety figury Północnych Koreanek. Trawa w codziennej diecie i jej dobroczynny wpływ na organizm”.

Być może zastanawiacie się dlaczego tak się przejmuję, w końcu mieszkam sobie w Japonii i co mnie obchodzi Korea Północna. Otóż obchodzi. Niektóre okręgi administracyjne Tokio zaczęły rozsyłać ulotki do mieszkańców z informacją jak się zachować w trakcie ataku nuklearnego. Ostatnio też zostaliśmy przeszkoleni w pracy na wypadek takiego ataku – inna rzecz, że szkolenie sprowadziło się do omówienia jak wygląda śmierć z wyparowania.

Strasznie szkoda mi też tego biednego chłopaka ze Stanów. W końcu jemu ktoś tę wycieczkę sprzedał i powiedział mu, że jest tam wystarczająco bezpiecznie. Mam szczerą nadzieję, że teraz ci ludzie nie mogą patrzeć na siebie w lustrze.

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

9 myśli na temat “Korea Północna. Turystyczny (nie)raj.

  1. nie, sama slyszalam o takich wycieczkach w radiu i było to podane w taki sposób (atrakcyjnie turystycznie, bez żadnych dylematów etycznych i atrakcyjnie cenowo), że autentycznie przemknęla mi taka myśl przez glowę: a gdyby tak? w
    więc dzięki za tego posta i będziemy uważać.

  2. No sama prawda jak w mordę strzelił, normalnie tylko do Wikipedii dodać.

    Ignorancja, brak elementarnej zweryfikowanej wiedzy o omawianym temacie oraz śladów użycia własnej inteligencji przemawiają przez Twój wpis. Zdejmij klapki z oczu.

    Informuję drogą ignorantkę że w KRLD jak i w każdym innym kraju żyją przede wszystkim normalni ludzie, to nie kraj 20 milionów bezdusznych Kimów.

    Nie byłaś tam, nie znasz tych ludzi, pewnie nawet dobrej książki na ten temat nie przeczytałaś a swoją wiedzę opierasz co najwyżej na telewizji czy onecie, co do których masz pewność jedynie że przekazali Ci dokładnie takie informacje jakie chcieli byś otrzymała, oraz takie które sprawią że wyświetlisz więcej reklam.

    Jak myślisz który z artykułów zbierze więcej wyświetleń? Ten rzetelnie opisujący KRLD jako dość biedny zależny od Chin kraj w którym panuje rygorystyczne prawo i socjalistyczny reżim ale w którym też toczy się normalne życie czy ten opisujący centrum światowego zła, dodając do tego jakiś fake news o tym że rakiety kima mają taki zasięg że po drodze do ameryki mogą jeszcze zrobić rundkę wokół księżyca?

    Turystyka nie ogranicza się do stolicy, to tylko jedna z wielu bredni w Twoim wpisie. Do wyboru jest mnogość lokalizacji w całym kraju, a do tego można proponować własne które o ile nie są strefami militarnymi to zazwyczaj zostają zatwierdzone i można jechać niemal gdziekolwiek.

    Informuję również że turystyka to jedna z niewielu możliwości otwierania KRLD na świat i szukania nici porozumienia.

    No ale lepiej przecież promować izolację tego kraju, eskalować konflikt i rozpowszechniać wpajaną od dekad ludziom propagandę mediów której głównym efektem jest demonizowanie kraju i zyskanie poparcia opinii publicznej dla wywołania kolejnej wojny w której zginą setki tysięcy ludzi.

    To prawda, w KRLD nie jest idealnie, pewnie mają sporo na sumieniu, ale to nie znaczy że nie może być po 100 kroć gorzej gdy wybuchnie konflikt zbrojny. A niemal zawsze tak się kończy urządzanie społecznej nagonki na kraj.

    Nie pamiętasz już jak było z Irakiem w 2003 roku? Bo ja pamiętam doskonale, Irak zakręcił USA kurek z ropą, USA przejęło media i wmówiło społeczeństwu że Irak posiada broń masowego rażenia. Potem wielka hameryka zrobiła wielki wjazd w towarzystwie wszystkich swoich przydupasów (w tym Polski). Broń masowego rażenia oczywiście wyparowała, ale kurek z ropą został otwarty, a skutki rozróby USA na bliskim wschodzie ciągną się do dzisiaj i jeszcze nie jedna wojna z tego wyniknie.

    W tej historii to Ty pełnisz rolę zdecydowanie niepożytecznej idiotki nie zdającej sobie sprawy z tego do jak wielkiej przyszłej tragedii dokłada cegiełkę takimi wpisami. To nie problem że w Tobie rośnie żądza mordu, problem polega na tym że to Ty ją wzmagasz u innych nieświadomych ludzi. Zacznij myśleć zamiast pozwalać by robiły to za Ciebie paradokumenty z Discovery. Zbadaj temat dokładnie zanim wyrobisz sobie o nim zdanie, zwłaszcza jeżeli prezentujesz je publicznie. Nie zapominaj że zawsze są dwie strony medalu.

    1. Przyznaję się, rzadko komentuję wpisy na blogach, ale jeszcze rzadziej komentarze, ale tutaj zgadzam sie z autorką –
      mnie również szlag trafił.
      Panie Zacznijmyśleć, niech Pan sam zacznie myśleć. Autorka o jednym, a Pan o drugim. Manipuluje Pan i sam ze sobą dyskutuje. Wciska Pan tutaj takie głupoty, że nawet na brifingu, przepraszam, copiątkowym szkoleniu politycznym na Bobrowieckiej by nie uwierzyli. Chyba, że sam Pan pisze z ambasady KRLD. Bardziej prawdopodobne jednak, że wpis dotknął Pańskich interesów. Nieprawdaż? Sprzedaje Pan wycieczki do Korei?
      No to jedziemy z Pańskimi głupotami:

      >Ignorancja, brak elementarnej zweryfikowanej wiedzy o omawianym temacie oraz śladów użycia własnej inteligencji przemawiają przez Twój wpis….

      Fakt 1. Korea to totalitarny kraj, o czym Autorka wspomniała. Nie obali Pan tego stwierdzenia.

      >Informuję drogą ignorantkę że w KRLD jak i w każdym innym kraju żyją przede wszystkim normalni ludzie, to nie kraj 20 milionów bezdusznych Kimów.

      No jak Pan na to wpadł? Normalni ludzie, i nie żywią się krwią amerykańskich noworodków? Musiał Pan posiąść tę tajemną wiedzę pewnie odiwedzając Koreę. Gdzie Autorka napisała, że nie żyją tam normalni ludzie. Rozróżnia Pan pojęcia „kraj” i l”udzie”? Że nie jest winą Koreańczyka, że się urodził w rozszerzonym obozie pracy, ale że jego kraj normalny nie jest? W najbardziej zamordystycznym reżimie, przy stuprocentowym praniu mózgu, zdarzają się ludzie, którzy są odporni na propagandę. Ale to są jednostki, które widzą świat, w którym żyją.

      > Nie byłaś tam, nie znasz tych ludzi, pewnie nawet dobrej książki na ten temat nie przeczytałaś a swoją wiedzę opierasz co najwyżej na telewizji czy onecie, co do których masz pewność jedynie że przekazali Ci dokładnie takie informacje jakie chcieli byś otrzymała, oraz takie które sprawią że wyświetlisz więcej reklam.

      Pan pewnie w Korei był, ale spotkał się z ludźmi, z którymi i tak nie był w stanie szczerze porozmawiać. Pan pewnie za młody, aby pamiętać, jak w Sowietach kiedyś było. Z obcymi się nie rozmawiało. Z rodziną też. Z nikim, bo może donieść. I jakąż to książkę, z tych prawomyślnych Pa,n poleca, chętnie kupię i przeczytam.

      > …KRLD jako dość biedny zależny od Chin kraj w którym panuje rygorystyczne prawo i socjalistyczny reżim ale w którym też toczy się normalne życie.

      Normalne życie? Pewnie, że się toczy – ludzie jedzą (jeśli aukurat nie ma głodu, bo trzeba było nowe okrety podwodne kupić), oddychają, nawet płodzą dzieci. I co z tego? Kraj jest totalitarnym reżimem, królestwem z dziedziczną władzą, który nie respektuje podstawowych praw człowieka. Nie drogi Panie, to nie jest „rygorystyczne prawo”, to jest brak prawa, prawo stanowi to, co rozkaże Kim. Jeśli dla Pana to jest normalne życie, to nie jest z Panem dobrze (eufemizm).

      >…rakiety kima mają taki zasięg że po drodze do ameryki mogą jeszcze zrobić rundkę wokół księżyca?

      A nie mają? Odkąd opanowali wykorzstanie kompozytów do budowy zbiorników na paliwo rakiet to im się gwałtownie wydłużył zasięg. Nie wspomnę o tym, że cichaczem weszli w posiadanie kopii chińskiej kopii Kh-35u „Harpoonski” i S-300 do obrony przeciwlotniczej, to do cholery nie jest fake news. Południowi Koreańczycy posrani ze strachu, Japończycy też, Amerykanie instalują system THAAD, bo pewnie im sie uroiło. Ale prezcież Pan wie lepiej, Pan był i widział. A dokłądnie nie widział rakiet. A może Pan widział to, co Panu reżim pokazał, czyli, za przeproszeniem (mam nadzieję, że autorka wybaczy) – gówno widział.

      > Turystyka nie ogranicza się do stolicy… i można jechać niemal gdziekolwiek.

      Z ogonem w postaci przewodnika-agenta. Aaaaa, zliberalizowali się, nie trzeba już zasłaniać okien w autobusie?

      > Informuję również że turystyka to jedna z niewielu możliwości otwierania KRLD na świat i szukania nici porozumienia.

      Nici porozumienia? Świat próbował się z Kimami dogadać od dawna, nie wychodzi. Porozumienie będzie wtedy, gdy ten reżim wreszcie na pysk padnie. A padnie, bo nawet Sowieci padli.

      > No ale lepiej przecież promować izolację tego kraju, eskalować konflikt i rozpowszechniać wpajaną od dekad ludziom propagandę mediów której głównym efektem jest demonizowanie kraju i zyskanie poparcia opinii publicznej dla wywołania kolejnej wojny w której zginą setki tysięcy ludzi.

      Eskalować konflikt? Odpalanie ładunków termojądrowych i strzelanie rakietami to betka? Kto kogo straszy i eskaluje konflikt? Kto zaatakował Koreę Pd.? Brakuje tylko w Pańskiej tyradzie rodem z państwowej telewizji KRLD: amerykańskiego imperailizmu, południowych psów chodzących na pasku Amerykanów, sprzedajnych mediów i całego świata, który uwziął się na centrum światowego pokoju i szczęścia.

      > To prawda, w KRLD nie jest idealnie, pewnie mają sporo na sumieniu, ale to nie znaczy że nie może być po 100 kroć gorzej gdy wybuchnie konflikt zbrojny. A niemal zawsze tak się kończy urządzanie społecznej nagonki na kraj.
      Nie, tak się kończą reżimy. I ten też tak się skończy. Krwawo dla Kimów, miejmy nadzieję, że bezkrwawo dla Koreańczyków.

      > Zacznij myśleć zamiast pozwalać by robiły to za Ciebie paradokumenty z Discovery…
      Panie, kompromitujesz się Pan. Może poleci nam Pan jakieś wiarygodne źródła informacji. No jeśli cały świat się myli, to Panie, albo spisek, albo prawdę można znaleźć tylko na youtubie… Może jeszcze w jakiejś światłej publikacji Generalissimusa, albo Wiecznego Prezydenta, niech skończy się szybko ich tyrania. Chętnie się dowiem.

    2. Każdą radę najlepiej zacząć stosować od siebie, a więc do dzieła i sam zacznij myśleć. Chciałeś mi przywalić Wikipedią, a czytałeś w ogóle co Wikipedia podaje na temat Korei Północnej? Czy może nie jest to „słuszne” źródło i takich nie czytasz, bo mógłbyś się przypadkiem czegoś dowiedzieć o świecie? Z onetem i telewizją nie trafiłeś – telewizji nie oglądam od lat, na onet nie zaglądam nigdy, tak więc musisz jeszcze trochę popracować nad inwektywami, które posyłasz w moim kierunku, bo jak na razie słabo trafiasz.

      Dlaczego zakładasz, że nie czytałam nic o Korei Północnej? Czytałam historie ludzi, którzy stamtąd uciekli. Dlaczego mam im nie wierzyć? Przecież zgodnie z tym co sam piszesz, byli tam i widzieli. Mam za to wierzyć ludziom, którzy na wycieczkach do Korei chcą zarabiać? Żartujesz sobie, prawda? Poza tym od kiedy to bycie gdzieś czyni z kogolwiek eksperta? Byłam w ponad 40 krajach na świecie, czy jestem z automatu ekspertką od tych krajów? A może tylko od tych, których (tak jak Korei Północnej) nie można swobodnie zwiedzać?

      Nie byłam w Korei i nie wybieram się. Czy możliwe jest zwiedzanie Korei bez państwowego przewodnika? Czy możesz sobie sam pojechać do wioski pod Pjongjagiem i pogadać z lokalsami? Zobaczyć jak mieszkają? Dobrze wiesz, że nie – turystyka indywidualna tam nie istnieje. Sami Północni Koreanczycy nie mogą sie swobodnie poruszać po swoim kraju. Ci ludzie są od dekad karmieni propagandą i wierzą, że Ameryka, Korea i Japonia chcą ich najechać. A tymczasem kto wysyła rakiety w świat? Zastanów się chwilę…

      Jakaś wojna w Korei wcześniej czy później będzie, bo wszystkie reżimy wcześniej czy później zdychają, ale mało który decyduje się odejść w pokoju.

      Ja do Korei nie jeżdżę i jeździć nie będę, ale nikomu zabronić nie mogę. Jak komuś rzeczywistość nie zgrzyta, niech jedzie, na zdrowie. Nic mi do tego.

  3. @ZACZNIJMYŚLEĆ Wpis tego pana (bo wiadomo że to pan i celowo z małej litery) jest najlepszym przykładem na to o czym napisałaś. Kategoria nr. 2 i 3 w pełnej krasie. Na kategorię nr. 1 trzeba mieć przynajmniej jakieś pokłady inteligencji więc odpada. Szkoda czasu na komentowanie takich wpisów. Pozdrawiam blogerkę!

  4. Bardzo dobry wpis. Przyznam, że też zaczął mnie irytować ten wysyp popularyzatorów Korei Północnej. Rozumiem, że studia i badania nad tym ”przypadkiem klinicznym” są potrzebne, ale to co robią niektórzy blogerzy, to już zahacza o propagandę. Twierdzenie, że na zorganizowanej i kontrolowanej wycieczce do kraju Kima uda się poznać kraj i zobaczyć jak tam jest naprawdę, jest już tak oderwane od rzeczywistości, że nie zachodzą tu podejrzenia, ale z całą pewnością można przypisać złą wolę wypowiadającego te słowa.
    Co do klasyfikacji autorki, co w większości przypadków dostrzegam połączenie typów 1 i 3. Próba zbicia kapitału i rozkręcenia biznesu wycieczkowego do Korei Płn, połączona z osobistą fascynacją tym ustrojem. Być może ten drugi element jest rezultatem pierwszego – trzeba się bowiem jakoś Kimowi podlizywać, aby móc spokojnie sprowadzać turystów i zarabiać na nich pieniądze.

Odpowiedz na „CharkAnuluj pisanie odpowiedzi

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close