Kioto

Szczerze mówiąc, po raz pierwszy nie wiem co napisać. Kioto to przecież słynne japońskie miasto, jedyne, które zostało nietknięte w czasie wojny i teraz może pochwalić się niesamowitą ilością światyń i zabytków. Tutaj, bardziej niż w innych japońskich miastach, widać przywiązanie do tradycji, w mieście jest dużo tradycyjnej drewnianej zabudowy, ale nieco rozproszonej. Widok Japończyków w kimonach na ulicy też nie jest tu niczym niezwykłym.  Ale jeśli ktoś przyjeżdżając do Kioto spodziewa się zobaczyć miasto rodem z filmu ‚Wyznania gejszy”, to bardzo mocno się zawiedzie. Kioto nie uniknęło unowocześnienia, to ruchliwe, gwarne i zatłoczone miasto, i bardzo w tym wszystkim współczesne.
 

kioto-1Nie należy się zniechęcać nowoczesną zabudową, gdyż tu naprawdę jest co zwiedzać. Warto jednak pamiętać o kilku rzeczach, które my niestety przeoczyliśmy planując naszą wycieczkę. Po pierwsze tu jest tak dużo zabytków, że już przed przyjazdem trzeba zdecydować co się chce zobaczyć i ułożyć rozsądny plan zwiedzania, gdyż po prostu nie da się zobaczyć wszystkiego w zaledwie kilka dni. Po drugie należy pamiętać, że to jednak wielkie i zakorkowane miasto, a komunikacja miejska nie jest tak sprawna jak np. w Tokio. Oczywiście w przewodnikach turystycznych można przeczytać, że komunikacja miejska jest szybka i wygodna, ale ani jedno ani drugie stwierdzenie nie jest prawdziwe. Po pierwsze w Kioto są tylko dwie linie metra i żadna z nich nie dojeżdża do głównych obiektów turystycznych, tak więc trzeba poruszać się autobusami. Te podjeżdżają pod same zabytki, ale niestety najczęściej nie podjeżdżją nigdzie, gdyż zajmują się staniem w korkach. Autobusy są również nieprawdopodobnie napchane: pod jedną ze świątyń czekaliśmy na autobus w kilkudziesięcioosobowej kolejce, po czym autobus podjechał tak pełny, że nikt nie nawet nie wsiadł. Dziś rano udało nam się wsiąść, ale byliśmy jedyni, którym się udało, na kilkunastu następnych przystankach autobus nawet się nie zatrzymywał.

kioto-2

 

Do wszechobecnego tłoku my zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale to jest dość istotna kwestia gdy planuje się zwiedzanie miasta. Trzeba się liczyć z tym, że wszystko potrwa trochę dłużej niż się planowało, bo najpierw stoi się w kolejce po bilet, potem w kolejce do wejścia, potem w kolejce do zobaczenia czegokolwiek, następnie w kolejce do zdjęcia… itd. Przyjście z samego rana niczego nie zmienia, tlok będzie i tak,  i trzeba się z tym pogodzic. Chociaż nie ukrywam, że takie masy turystów obierają miastu dużo uroku, a Kioto przecież usilnie promuje się jako najbardziej romantyczne miasto w kraju.

 

Same zabytki są oczywiście wspaniałe, piękne świątynie, pawilony, pałace, czy stara dzielnica gejsz, w której do dziś stoją tradycyjne drewniane domy i gdzie wciąż można spotkać gejszę, to wszystko warto zobaczyć. Tu znajdują się również wspaniałe ogrody – ogromne ogrody krajobrazowe czy mniejsze skalne są najpiękniejsze w kraju. To właśnie w Kioto można jeszcze znaleźć skrawki starej tradycyjnej Japonii, dokładnie takiej jak na filmach. Ale trzeba się przy tym sporo nachodzić i dobrze rozpychać w tłumie.
Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close