hokkaido

Jedziemy na Hokkaido!

W zeszłym roku obiecaliśmy sobie, że koniec z prażeniem się w mieście w takie upały, że strach ruszyć się spod klimatyzatora, a gdy już trzeba, to pozostaje tylko psioczyć na temperaturę, klimat, globalne ocieplenie i ludzi, którzy w nie nie wierzą. Ale w tym roku znowu się nie udało – po raz kolejny skwierczeliśmy w mieście, obiecując sobie, że to już naprawdę ostatni raz. A teraz, gdy już przez Japonię przetoczył się tajfun, przyniósł ze sobą deszcz i ochłodzenie – TAK, TERAZ WŁAŚNIE – jedziemy na Hokkaido. Dobra, wy wiecie, że ja uwielbiam narzekać, ale tym razem się cieszę i odliczam godziny. Noooo lećmy już!

Hokkaido to druga największa wyspa Japonii i gdyby II Wojna Światowa trwała trochę dłużej, to niewykluczone, że wyspa podzieliłaby los Kuryli, ponieważ Stalinowi bardzo się Hokkaido podobało i planował przyłączyć je do matuszki Rassiji. Co się nie udało Stalinowi w warunkach końca wojny, pięknie wyszło Chińczykom w czasie pokoju – wyspę po kawałku wykupują inwestorzy z Kraju Środka. A przynajmniej tak twierdzi moja japońska znajoma, która mnie poinformowała, że wyjazd na Hokkaido to głupi pomysł, bo: „Źle się tam dzieje, wszędzie Chińczycy”. Internety jednak donoszą, że na wyspie oprócz Chińczyków są jeszcze góry, lasy, jeziora, wulkany, pola pszenicy i SERY! Takie prawdziwe, których w Tokio nie uświadczysz, a jak gdzieś się jakiś trafi, to kosztuje tyle, że trzeba brać na niego kredyt. Nie wiem jak wy, ale wizja tych serów do mnie trafia.

Hokkaido leży na północy i wygląda tak:

hokkaido

Tę mapę przygotowała koleżanka – tak, dobrze widzicie, narysowała ją ręcznie. Ale dla niej to akurat żaden wyczyn, bo takie rzeczy to ona robi z zamknętymi oczami lewą ręką w prawej kieszeni 😀 Ja swoją własną także zrobiłam, ale w mapach Google i nie jest taka ładna. Rozważałam, żeby wam ją pokazać, ale niestety nie pomyślałam wcześniej i wymieszałam języki (wszystkie notatki na własny użytek robię w „ponglisz” i jest to brzydki nawyk z czasów studiów, którego nie umiem się pozbyć), a bardzo nie chciałabym się potem znaleźć na facebookowej stronie ZAGRANICO  😛 W każdym razie plan zwiedzania mamy, a po powrocie wrzucę na bloga całą trasę zwiedzania i mapę z opisami po polsku. Słowo harcerza!

Samo planowanie trasy zwiedzania zajmuje dużo czasu, bo Hokkaido jest niezwykle bogate w atrakcje i piękne widoki. Trzeba się niestety ograniczać do kilku miejsc, no chyba, że ktoś może sobie pozwolić na zwiedzanie wyspy przez miesiąc. My planujemy wykonać plan minimum i trzymać się wschodniej i centralnej części wyspy. Hokkaido to przede wszystkim parki narodowe, szwendanie się po górach i wulkanach, zachwycanie przyrodą i korzystanie z uroków samotności (no chyba, że to o tych Chińczykach to jednak prawda…) Ale nie wolno nam zapomnieć o pysznej kuchni. Hokkaido słynie przede wszystkim z ramenu i wyrobów mleczarskich. Będziemy jeść na potęgę (najpierw masa) i łazić po górach (potem rzeźba 😉 – powiedzenie pożyczone od zaprzyjaźnionych blogerów nakreceni.in).

Wyjazd na Hokkaido najlepiej jest planować z dużym wyprzedzeniem, bo wtedy można łatwiej upolować jakieś cenowe okazje. My zawsze, ale to zawsze przepłacamy, bo planowanie z wyprzedzeniem nam nie wychodzi. Z Tokio lata sporo tanich linii lotniczych do Sapporo, stolicy Hokkaido, ale niektórzy przewoźnicy lubią zmienić ceny lotu w trakcie rezerwacji, a w innych rezerwację po angielsku można wykonać tylko telefonicznie, a przeliterowanie cudzoziemcowi czterech (!) polskich imion i nazwisk (a każde inne!) to niemałe wyzwanie.

Na Hokkaido będziemy poruszać się samochodem (dostaliśmy japońskie prawo jazdy, hurra hurra!), ponieważ transport publiczny tam jest drogi i niezbyt efektywny, a więc będziemy jeździć tak jak Japończycy, czyli na odwrót niż dotychczas. Po lewej stronie drogi znaczy się. Trzymajcie kciuki za nas i wszystkich tych, którzy staną nam na drodze. Nie zaszkodzi dać na mszę, jeśli wierzycie w wyższą moc 😀 Zdjęcia i opisy miejsc pojawią się oczywiście na blogu, a w międzyczasie możecie zaglądać na nasze instagramowe konto, gdzie na pewno pojawi się całe mnóstwo moich amatorskich dzieł wykonanych telefonem.

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

5 myśli na temat “Jedziemy na Hokkaido!

  1. No to czeka Was ciekawa wyprawa. Zazdroszczę i podróży i jedzenia;)
    Mapa ręcznie robiona? Mogę tylko powiedzieć – Mój Boże…:)
    A ja tęsknię za upałami i już jest mi zimno przy 16 stopniach:(

    1. My bardzo zmarzliśmy na Hokkaido, było znacznie chłodniej niż się spodzeiwaliśmy i nie byliśmy niestety do końca przygotowani na warunki pogodowe :(

    1. Trzeba zdać egzamin i przejść badanie wzroku. Nas przyjemność zdawania testu ominęła, bo oboje mamy holenderskie prawa jazdy i na mocy umowy zawartej między Holandią a Japonią, możemy tu po prostu wymienić dokumenty. Auto w automacie faktycznie o wiele prostsze w obsłudze, ale najtrudniej przestawić się na jazdę po lewej stronie 😉

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close