japonska_toaleta_2_1

Japońskie toalety

Latem zeszłego roku w Tokio odbyła się specjalna wystawa  „Toilet? Human Waste & Earth’s Future” („Toaleta? Ludzkie Odchody i Przyszłość Ziemii”) organizowana przez tokijskie Muzeum Nauki i Innowacji. Wystawa połączona była z koncertami, zabawami i konkursami odbywającymi się w okolicy muzeum, całość trwała kilka tygodni i przypominała radosny festyn. Wystawa poruszala tematy ekologiczne – czyli gdzie trafiają ludzkie ścieki oraz jakie ma to znaczenie dla środowiska, omówiono również historię japońskich toalet. O festiwalu wspominam bardziej jako o lokalnej ciekawostce, natomiast chciałabym Wam dziś przybliżyć temat japońskich ubikacji, ponieważ uważam, że to ciekawe, nawet jeśli Wy uważacie, że właśnie oszalałam 😉

Ubikacje japońskie to bardziej skomplikowany temat niż mogłoby się wydawać, a świadczy o tym choćby fakt, że japońskie ubikacje doczekały się własnej strony na Wikipedii. Jeśli byliście (lub będziecie kiedyś) w Japonii, to z pewnością widzieliście (lub zobaczycie) w sklepach dla turystów deski klozetowe z panelem sterowania, tuż obok maszyn do gotowania ryżu, japońskich kosmetyków i tradycyjnych pamiątek. A więc o co chodzi z tymi toaletami? Nowoczesna japońska ubikacja to bardzo zaawansowany produkt, połączenie muszli klozetowej z bidetem. Ten typ ubikacji jest nazywany „washlet” od połączenia angielskich słów wash (myć) i toilet. Ubikacje mają podgrzewane deski klozetowe, co jest bardzo praktyczne zimą w nieogrzewanych japońskich toaletach i łazienkach, kilka programów mycia, suszarkę, regulowaną temperaturę i ciśnienie wody, a wszystko kontrolowane specjalnym panelem, na którym wcale nie tak łatwo znaleźć funkcję spłuczki, gdy ma się do czynienia z japońską toaletą po raz pierwszy. Bardziej zaawansowane ubikacje mają również wbudowane mechanizmy podnoszenia deski, które mają ułatwić wstawanie. Washlety są bardzo popularne, zarówno w miejscach publicznych jak i w prywatnych mieszkaniach – według Wikipedii już połowa japońskich gospodarstw domowych wyposażona jest w washlety. Coraz częściej czytam o ubikacjach, które będą ważyć ludzi, robić analizę moczu, a wyniki wysyłać bezpośrednio do lekarza rodzinnego, ale póki co to jest pieśń przyszłości.

Oprócz washletów można w Japonii spotkać zwykłe ubikacje, takie jak znamy z Europy, które bardzo często mają umywalkę do rąk zamontowaną dla oszczędności wody, na wierzchu zbiornika muszli klozetowej. Bardzo powszechne są również tradycjne japońskie toalety, czyli te kucane, które można spotkać równie często w miejscach pulicznych. Najczęściej w toaletach publicznych spotyka się oba typy ubikacji – np. na sześć kabin, połowa będzie kucana, a połowa nowoczesna. Ciekawostką japońską jest muzyka na żądanie w toaletach publicznych. Japonki są podobno zażenowane na samą myśl, że ktoś mógłby je usłyszeć podczas czynności fizjologicznych i dlatego wiele z nich podczas korzystania z ubikacji publicznych spłukiwało po kilka razy wodę. Prowadziło to do nadmiernego zużycia wody, a ponieważ kampanie edukacyjne nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, na potrzeby delikatnych i tych jakże wrażliwych istost odpowiedział rynek – wprowadzono urządzenie, które po japońsku nazywa się Otohime (dosł. dźwiękowa księżniczka). Jest to specjalny przyrząd, po uruchomieniu którego w toalecie rozbrzmiewa dźwięk imitujący spłukiwanie wody (to w wersji podstawowej), lub dżwięk górskiego potoku, ptasich śpiewów, lub po prostu jest to jakaś muzyka (w wersji zaawansowanej). W ten oto sposób oszczędza się wodę, a delikatne Japonki mogą korzystać z toalety spokojnie, bez narażania się na potępieńcze spojrzenia toaletowych współtowarzyszek, bo teraz wszyscy nareszcie wiedzą, że one tam kolektywnie przyszły, aby w skupieniu posłuchać muzyki, a nie po to, aby skorzystać z ubikacji. Urządzeń odtwarzających muzykę nie spotyka się w toaletach męskich.

Inną ciekawostką, z którą nie spotkałam się w żadnym innym kraju poza Japonią, są specjalne krzesła dla dzieci wbudowane w kabinach. Jest to o tyle praktyczne, że kobieta może wejść do toalety z małym dzieckiem i umieścić go w specjalnym krześle. Nie jest to może norma, ale w centrach handlowych większość toalet jest wyposażona już  w takie specjalne krzesełka. Kolejną ciekawostką są lampy ultrafiolteowe montowane bezpośrednio w muszli. Takie lampy mają działanie antybakteryjne i sprawiają, że ubikacja dłużej pozostaje czysta i nie wydziela nieprzyjemnego zapachu. Zastosowanie tych lamp zdecydowanie nie jest jeszcze normą, ale w Tokio takie ubikacje spotyka się dość często.

Problemem natomiast bywają same kostki toaletowe. Takie zawieszane na muszli, które wszyscy świetnie znamy z Europy, są w Japonii niespotykane, a przynajmniej ja nie miałam okazji ich nigdzie spotkać. W sklepach można kupić kostki nakładane na umywalkę, lub specjalne kostki, które wrzuca się do zbiornika wody. Taką zwykłą kostkę Domestosa przeszmuglowałam z Polski, ku przerażeniu i poczuciu bezbrzeżnej żenady mojego męża, który twierdzi, że przewożąc takie rzeczy w bagażu, przynoszę wstyd narodowi polskiemu („Co powiesz celnikowi, jeśli sprawdzi twój bagaż?”). Szczerze nie rozumiem jego obiekcji, zdarzało mi się wozić dziwniejsze rzeczy – takie które rozbawiały panów z kontroli bezpieczeństwa do tego stopnia, że wołali kolegów, aby koniecznie przyszli zobaczyć na własne oczy, co też można spakować do bagażu podręcznego 😀 . Ale to było bardzo dawno temu, swojego męża nawet jeszcze nie znałam, więc całe publiczne upokorzenie szło na moje konto :) . I nie, nie napiszę Wam co to było 😀

Wracając do tematu wpisu – w japońskich toaletach obowiązuje specjalna etykieta, a więc przed wejściem należy zmienić obuwie na specjalne gumiaki. Zasady te obowiązują głównie w japońskich domach, niektórych firmach, w szpitalach, tradycyjnych japońskich restauracjach i izakayach (czyli japońskich barach). W toaletach publicznych, w parkach, na dworcach czy w centrach handlowych obuwia się nie zmienia. Warto wiedzieć, że w Japonii toalety publiczne są na każdym kroku i przede wszystkim są darmowe.

Japońskie ubikacje są bardzo zaawansowane i często można znaleźć blogowe historie turystów, którzy nie potrafili uruchomić spłuczki, lub zafascynowani nieznanym i nowoczesnym mechanizmem wbudowanego bidetu, przyciskając wszystkie przyciski po kolei, skierowali strumień wody sobie prosto w twarz. Japończycy zdają sobie sprawę z naszych trudności, ale dość często dają się ponieść iluzji wyjątkowości i wyprzedzenia reszty świata o kilka wieków, czego przykład poniżej. Instrukcja na obrazku informuje, że aby skorzystać z ubikacji, należy najpierw podnieść… klapę.

Zdjęcie 07.02.2015, 15 14 55

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

7 myśli na temat “Japońskie toalety

  1. Moj cel to znalezc kibelek z lampa ultrafioletowa! O tym jeszcze nie slyszalam. Czyli to nie tylko ja przemycam kostki toaletowe…czuje sie mniej dziwnie! Dziekuje :)

    1. Ja przywiozłam tylko jedną, nie wiem co to będzie, gdy się skończy … 😀 Ubikację z lampą ultrafioletową widziałam w restauracji Ootoya przy stacji Shimbashi, plus oczywiście w paru innych miejscach, ale takich, do których na pewno bym już nie trafiła.

  2. Jak zwykle, kiedy pojawia się temat toalet, nie mogę sobie odmówić wrzucenia tubek z reklamami z lat 80-tych. W pierwszej występuje gwiazda muzyki alternatywnej, 戸川純, w drugiej towarzyszy jej reżyser Suzuki Seijun. Podobno ta pierwsza wywołała gorące protesty telewidzów.

  3. O lampie jeszcze nie słyszałam, ale japońskie toalety uwielbiam :) szczególnie te wszystkie przyciski. Menżu w trakcie naszej wyprawy sprawdził wszystkie przyciski w hostelowej toalecie i prawie sobie ugotował na twardo pewną część ciała :) :)

    1. My podczas pierwszej wizyty wchodziliśmy do toalety z japońskim kolegą, który musiał nam wytłumaczyć do czego służą te wszystkie przyciski 😉 Oczywiście bezmyślne i spontaniczne wciskanie wszystkiego po kolei też było 😀

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close