Japońska biurokracja

hanko
Hanko, czyli pięczątka z nazwiskiem

Czyli nasza słynna już wojna na pieczątki. W poprzednim wpisie wspomniałam, że japońska biurokracja daje nam się mocno we znaki. Z całkiem niemałym rozrzewnieniem i łezką w oku wspominam dziś holenderskich urzędników, których co prawda nigdy nie miałam okazji poznać osobiście, bo wszystko zawsze załatwiałam przez internet. W ciągu ostatnich pięciu lat nie byłam osobiście w żadnym holenderskim urzędzie, ani banku, ani oddziale ubezpieczeń zdrowotnych, ani Izbie Handlowej, ani nigdzie. Owszem, wcześniej osobiście musiałam się stawić, aby zameldować się w gminie (następny meldunek już przez internet) i po odbiór prawa jazdy (przy czym dokumenty potrzebne do wyrobienia prawa jazda wypełniałam w szkole jazdy, która to następnie przekazała je do odpowiedniego urzędu). Prowadziłam w Holandii firmę, którą rozliczałam przez internet, a działalność tuż przed moim wyjazdem zawiesiłam wysyłając list. Zwykły, żaden tam polecony. Można? No można.

Polskie urzędy, z którymi miałam krótką przyjemność w tym roku,  w porównaniu do holenderskich mają się tak, jak fast-food do francuskiej restauracji. Natomast japońskia biurokracja, ma się do polskiej tak, jak garkuchnia dla bezdomnych do fast-fooda. Urażonych przepraszam za mało wyrafinowane porówniania, ale tak to właśnie widzę. Już nawet wybaczyłam niedouczonej Pani z polskiego urzędu, która odmówiła uznania moich holenderskich, czyli unijnych dyplomów, no bo niepolskie. Wybaczyłam także to, że musiałam w urzędzie spędzić 2 godziny z teczką wypchaną dokumentami, które to Pani urzędniczka własnoręcznie jednym palcem przepisywała do komputera. Ostatecznie jednak, mimo tego, że zostałam potraktowana jak nierozumne i niepiśmienne dziecko, moja sprawa została rozpatrzona pozytywnie, co oznacza, że nasza bądź co bądź niedoskonała i nie zawsze sprawna biurokracja, jakoś tam działa. W Japonii natomiast nie działa, nie wiadomo kiedy będzie działać i tak w ogóle to nic nie wiadomo.

 

W skrócie napiszę, że chodzi oczywiście o moją wizę (mąż szczęsliwie dostał swoją, ale też nie od razu). A właściwie to nawet nie wizę, a certyfikat, który potwierdza, że nie ma żadnych przeciwskazań, abym wizę dostała. Taki certyfikat dostałam już dwa razy w 2011, więc teoretycznie moje dane są w systemie i wszystko powinno pójść sprawniej. Porzućcie płonne nadzieje! Akurat w tym roku mój wniosek został losowo wybrany do szczegółowego sprawdzenia. Prawnicy, którzy zajmują się naszymi wnioskami twierdzą, że z takim przypadkiem mierzą się pierwszy raz w karierze (może pora zmienić prawników?) i nie wiedzą kiedy będą coś wiedzieć. Po otrzymaniu certyfikatu, czyli nie wiadomo kiedy, będę musiała jeszcze poczekać na właściwą wizę, przy czym nikt również nie wie jak długo to potrwa. Tak więc kochani, jeśli kiedykolwiek przyjdzie wam do głowy wyprowadzać się do Japonii i będzie już za późno, żeby wziąć ślub z Japończykiem, bo będziecie już mieli męża albo żonę, to doliczcie sobie średnio pół roku życia w charakterze turysty.

 

Dość ciekawie działają tu również banki, sklepy internetowe i operatorzy sieci komórkowych. Założenie konta w banku, gdy się nie jest Japończykiem, ani nie mówi po japońsku, wymaga obecności tłumacza (co jest dość oczywiste), ale również umowy o pracę, kilku osobistych wizyt w oddziale banku i miliona pieczątek. Gdy już Wam się uda to wszystko załatwić i wpadniecie na szalony pomysł założenia konta w sklepie internetowym i zlecenia automatycznych płatności, to upewnijcie się, że wszystkie dane są nie tylko prawidłowe, ale nawet podane w takiej samej kolejności jak te na formularzu w banku. Mojemu mężowi na przykład zablokowano konto w sklepie internetowym, bo dane podane w zgłoszeniu nie zgadzały się z tymi wydrukowanymi na karcie do banku. W skrócie – brakowało drugiego imienia, ale jak wiecie dwa polskie imiona plus nazwisko zajmują trochę miejsca i nie ma szans, aby zmieściły się na karcie. To w zupełności wystarczyło, aby bank zablokował płatności, a sklep zablokował konto i dostawy (swoją drogą, ciekawe ilu polskich klientów o takim imieniu i nazwisku ma konto w tym właśnie banku). Kupno telefonu na abonament również przypomina przejście drogi krzyżowej. Za pierwszym razem nam się nie udało, bo aby mieć możliwość kupna takiego telefonu, karta pobytu musi być ważna co najmniej 90 dni. Karta mężowska w tamtym czasie była ważna jeszcze przez 89 dni, a na odwrocie już była wbita pieczątka, że karta została przedłużona i że czekamy na nową, ale to oczywiście nie wystarczyło. Zasady to zasady. Do drugiego podejścia przygotowaliśmy się jak do wielkiej bitwy, pojechaliśmy do sklepu ze świeżo wydrukowaną kartą pobytu, teczką wypchaną różnymi dokumentami, pieczątką (pieczątki w Japonii zastępują podpis). Na wszystkich dokumentach mój mąż ma dwa imiona, na karcie do banku tylko jedno, więc to oczywiście był bardzo poważny problem wymagający odbycia godzinnej telekonferencji z szefem sklepu, bankiem i nie wiadomo kim jeszcze. Problem tym razem udało się jakoś obejść, telefon kupiliśmy, ale ciekawe co to będzie z tymi naszymi podwójnymi imionami. Ja również mam dwa imiona, do tego oba bardzo długie, przez co z lękiem spoglądam w przyszłość i nie mogę już spać spokojnie 😛

 

P.S Dziś choroba nie dała mi wyjść z domu, ominęło mnie spotkanie z przyjaciółmi, na szczęście mój kochany mąż przyniósł mi na pocieszenie trochę pączków (wynegocjował jakąś sporą zniżkę i dostał 12 pączków w cenie 8 😀 ). Pocieszam się tymi pączkami tak, że aż czuję osadzające się tu i ówdzie kilogramy. Mniaaamm!

pączki
Na pocieszenie :)
Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close