tsubaki

Jak dbać o włosy w Japonii

Dziś będzie babski wpis, o włosach, szamponach, odżywkach itd. Mężczyźni – zostaliście ostrzeżeni! 😉

Dbanie o włosy w Japonii jest nieco trudniejsze niż w Polsce ze względu na klimat (ogromna wilgotność!) oraz dość ograniczony wybór dobrych szamponów do włosów. Jeszcze przed naszym pierwszym przyjazdem w 2011 zostałam ostrzeżona, żeby wziąć swój szampon, bo te miejscowe nie nadają się ponoć do europejskich włosów. To nie do końca okazało się prawdą, ja w końcu znalazłam swój hit, ale nie będę ukrywać, że zajęło mi to blisko rok prób i błędów. Dodajmy – również rok związanych włosów, bo rozpuszczone nie nadawały się do pokazania nikomu.

Mam włosy lekko kręcone, puszące się, niezdyscyplinowane, żyjące sobie po prostu swoim życiem. Próbowałam na nich wszystkich „cudownych” metod znalezionych w sieci, takich jak olejowanie, laminowanie żelatyną (proszę, nie pytajcie o szczegóły 😉 ), czesanie na mokro, czesanie na sucho, odżywki przed myciem, w trakcie mycia i po myciu. Nic nie pomaga i już. Moje włosy są uparte jak ja. Nie pozostaje nic innego jak zaakceptować, polubić i żyć dalej.

W mojej łazience jest spory zapas szamponów-trofeów przywiezionych zza granicy, ponieważ przywożę sobie butlę (albo proszę męża, który podróżuje znacznie częściej niż ja) z każdego wyjazdu, no i powiem szczerze, że trochę się tego nazbierało. Mojemu mężowi natomiast, który jest szczęśliwym posiadaczem włosów normalnych i raczej niewymagających, jest absolutnie wszystko jedno czym umyje włosy i jego opinie na temat szamponów zawierają się w prostym „dobrze się pieni”, wtedy szampon jest dobry, albo „źle się pieni”, wtedy szampon jest – wiadomo – zły. W ten oto sposób ja myję włosy szamponami „z importu”, a mąż lokalnymi.

Aprowizacją kosmetyczną w tym domu zajmuję się ja, więc gdy skończył się szampon „lokalny”, wybrałam się do sklepu. Pamiętałam mgliście, że kiedyś koleżanka polecała mi serię Tsubaki (Shiseido), nie pamiętałam jednak którą (a są co najmniej trzy), więc w sklepie wybrałam czerwoną, która ma zapewniać włosom połysk. Potem okazało się, że polecała mi białą (do włosów zniszczonych), ale było już za późno, zostałam posiadaczką serii czerwonej, a wymiana nie wchodziła w ogóle w grę, bo trzeba by wrócić do sklepu i gadać z ekspedientką. Po japońsku. A trochę trudno się rozmawia po japońsku, jak się go nie zna  😀 .

No więc mam serię czerwoną, kupioną co prawda dla męża, ale nie byłabym sobą, gdybym jej nie przetestowała. Po pierwszym użyciu doznałam szoku i nie mogłam wprost uwierzyć w to co było w lustrze zamiast mnie. A raczej czego nie było, czyli że szopy na głowie nie było! Wyglądało więc na to, że chyba znalazłam swojego włosowego graala! Moje włosy się nie puszą. No dobra, troszkę się puszą, troszeczkę, ale zdecydowanie mniej! Są mocno wygładzone, mniej skręcone, efekt „stogu siana” został zdecydowanie zminimalizowany. Tym samym zostałam wierną fanką czerwonej serii Tsubaki, a trzeba wam wiedzieć, że fani tych serii dzielą się na dwa wrogie obozy 😀 . Moim zdaniem ten szampon jednak nie sprawdzi się na włosach normalnych, a już na pewno nie sprawdzi się na włosach słabych czy cienkich. Stosowany razem z odżywką pozostawia na włosach bardzo delikatny, oleisty film, który wygładza i obciąża włosy. Dla włosów puszących się, to akurat świetnie, wszystkim innym rodzajom włosów natomiast gwarantuje efekt przylizanej, mokrej kury. No chyba, że ktoś akurat tak lubi.

Z innych włosowych ciekawostek mogę jeszcze opisać Kaminomoto, które zapewne znacie choćby ze słyszenia, bo to popularna marka w polskiej blogosferze. Kaminomoto to japońska ziołowa wcierka do włosów, która ma wzmacniać włosy i przyspieszać ich porost. Testowałam tylko Kaminomoto japońskie (mam jeszcze w szafie dwie butelki przywiezione z Singapuru, ale jakoś jeszcze się do nich nie dobrałam). Od kiedy jestem w Japonii moje włosy w ogóle rosną bardzo szybko i nie wiem na ile jest to zasługa Kaminomoto i innych wcierek (aktualnie Kaoriage Hair Essence), a na ile bardzo wilgotnego klimatu, który tu panuje. Faktem jest jednak, że oprócz szybko rosnących włosów, obserwuję również wzrost całkiem nowych włosów, co widać zwłaszcza gdy włosy są spięte.

jmoshineonInnym hitem, który odkryłam w Japonii jest odżywka John Masters Organics. Jest to marka ekologiczna, dosyć droga niestety, ale odżywka, której jestem szczęśliwą posiadaczką, jest niezwykle wydajna – mam ją od co najmniej pół roku, a nie zużyłam jeszcze nawet połowy słoika. Odżywka ma redukować puszenie i zapewnić połysk. Muszę tu przyznać, że czasem faktycznie to zapewnia, a czasem nie, wszystko zależy tu od szamponu i odżywki użytej po myciu. Z czerwoną serią Tsubaki współpracuje świetnie, ze wszystkimi innymi, których próbowałam efekt był nieco gorszy, ale moje włosy zawsze wyglądały odrobinę lepiej z tą odżywką niż bez niej. Przy tym Będę się na pewno rozglądać za jakimś tańszym zamiennikiem.  Ze względu na cenę tej odżywki (w sklepach kosztuje około 5000 jenów, czyli ok. 150 zł), warto przed zakupieniem przetestować, poprosić w sklepie o próbkę albo wypróbować u koleżanki.

Do tego wszystkiego dochodzą oczywiście różne olejki, które stosuję na wysuszone włosy, jednak u mnie nie sprawdzają się one zupełnie. Owszem, włosy ładnie pachną, ale to w sumie cały efekt.


Prosimy o niepromowanie w komentarzach swoich sklepów online ani kont w serwisach allegro / ebay / amazon i innych. Każdy komentarz zawierający link do komercyjnej strony internetowej zostanie usunięty.

 

Maika

Maika

Głównodowodząca na tym blogu. Na emigracji od 15 lat, z czego 11 spędziła w Holandii. Uwielbia porządek, podróże, poznawanie nowych kultur i ludzi. Fanka wordpressa. Z wykształcenia specjalistka zarządzania innowacjami, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Zawodowo zajmowała się m.in. tworzeniem oraz pozycjonowaniem stron internetowych. Aktualnie uczy się japońskiego, a w wolnym czasie robi zdjęcia, pisze, oraz snuje ambitne plany zostania milionerką. :)

14 myśli na temat “Jak dbać o włosy w Japonii

  1. Dobrze, że mnie nikt nie ostrzegał, myję włosy od początku tym samym szamponem, od niedawna stosuję go razem z przypadkowo odkrytą odżywką. Teraz strasznie mi ich brakuje, bo po polskich kosmetykach moje włosy wyglądają jak siano.

  2. A u mnie właśnie na odwrót. W Europie jakoś panowałam nad włosami, a tu zupełnie nie mogę sobie z nimi poradzić. Po czerwonym Tsubaki sa w miarę znośne, ale mogę tylko marzyć o efekcie jaki miałam w Polsce po szamponach Schwarzkopfa.

  3. mi również pasuje czerwone tsubaki razem z maską i odżywką stosowaną na przemian (i zrobię sobie zapas do Polski), dobrze sprawdza się także na moich włosach szampon Curel. polecasz Kaminomoto? myślałam o kupnie …. wczoraj kupiłam też mleczko do włosów z olejkiem tsubaki, ale jeszcze nie używałam… lol: chyba będę musiała osobną walizkę na kosmetyki sobie wykupić na powrót xD

  4. Hej, małe pytanko… Siedzę właśnie w Tokio i szukam wściekle Kaminomoto i nigdzie nie mogę tego znaleźć. Możesz doradzić gdzie szukać? Lokalne kosmetyczno-chemiczne nie mają tej wcierki na półkach a bardzo mi zależy żeby ją kupić. Z góry dzięki za podpowiedź!

    1. Ja kupuję w Matsumoto Kiyoshi ( マツモトキヨシ ), to popularna sieciówka z kosmetykami, chemią gospodarczą, suplementami diety itd. W moim najbliższym Matsumoto Kiyoshi (DiverCity, Odaiba) mają Kaminomoto w dziale z kosmetykami do włosów dla mężczyzn i często stoi na najniższej półce. Ale rozkład kosmetyków na półkach w każdym sklepie wygląda inaczej, więc trzeba się rozglądać i ewentualnie pytać. Powodzenia 😉

      Matsumoto Kiyoshi

  5. Ja też powoli zaczynam sobie nie radzić z moim włosami, więc szukam jakiegoś sposobu i tak się zastanawiam nad białą wersją. Często mam przysłowiową szopę na głowie. Myślisz, żeby lepiej kupić tą czerwoną?

    1. Biała wersja jest do zniszczonych włosów i słyszałam na jej temat same dobre opinie (sama nie używałam). Czerwona ma wygładzać i zapewniać połysk. Czerwona wersja obciąża jednak włosy, nie sprawdzi się więc na tych cienkich, ale ogranicza puszenie, więc jeśli masz puszące się włosy, polecałabym raczej wersję czerwoną. Przy bardzo mocno puszących się włosach (takich jak moje), sprawdzają się jeszcze dodatkowe odżywki po myciu i olejki do włosów (używane na mokre włosy).

  6. Przytargalam cale zestawy tych szamponow z Tokyo I Bangkoku. Czerwony jest najlepszy dla moich wlosow, no I wlosy po odzywce jakos latwo sie rozczesuja.

Napisz komentarz

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close