NSC_0270-1024x681

Wiosenny wiatr, sakura i rzepak

Wiosnę do Japonii przywiał wiatr. Dokładnie we wtorek 18 marca, czyli na kilka dni przed kalendarzową wiosną. Wiatr wiał cały dzień z prędkością 35 km/h, co w dobrze znanej skali Beauforta daje całkiem ładną piątkę. Dowiedziałam się od koleżanki japonistki, która przy każdej okazji mimochodem przekazuje mi różne ciekawostki na temat Japonii (żeby nie było, że sama to wszystko wymyślam :D), że w Japonii uważa się, że pierwsza wielka wichura, która pojawia się pod koniec kalendarzowej zimy przynosi wiosnę. Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się idea wiatru przynoszącego wiosnę, ponieważ jest w tym coś takiego poetyckiego, uroczego. Tak, tak, nawet ja pod tą swoją hipopotamią skórą mam jakieś pokłady wrażliwości :).

(więcej…)

Czytaj więcej

Untitled

Kosmetyczne cuda z Japonii

Powoli zaczynam poznawać japońskie kosmetyki. Jednak na wstępie informuję, że ten blog nie ma ambicji zostania blogiem kosmetycznym z racji tego, że jego właścicielka jest już za stara i nieskłonna do eksperymentowania na swojej skórze. Niemniej jednak drogerie w Japonii są pełne kosmetyków, które to każdy z osobna i wszystkie razem są dla mnie niezwykle interesujące, a to i tak głównie dlatego, że ich nie znam. Myślę, że niektóre warto przedstawić bliżej, a jeśli czyta to ktoś z rodziny, to informuję, że zamówienia przyjmuję na skypie :)

(więcej…)

Czytaj więcej

TokyoTrainMap-1024x701

Jak wam się żyje w tej Japonii? – część pierwsza

To najczęstsze pytanie jakie jest mi dane słyszeć od kiedy mieszkam w Japonii. Na facebooku pada niemal zawsze, gdy napiszę jakiś komentarz pod postem osoby, której nie widziałam co najmniej kilka lat. Oczywiście pytanie jest retoryczne, na odpowiedź nikt nigdy nie czeka, a wiem to stąd, że jak nawet zdarzy mi się napisać kilka zdań, że „strasznie nam się podoba, Japończycy są dziwni, a pogoda i jedzenie są super” to nikt nigdy o nic nie dopytuje. Dlaczego jednak o tym piszę? Bo w zeszłym tygodniu wybrałam się do fryzjera i różne przypadki z tej wyprawy sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać jak to dokładnie jest mieszkać w Tokio.

(więcej…)

Czytaj więcej

moja-walentynka

Walentynki po japońsku, czyli czekoladowe szaleństwo

Walentynki w Japonii zaczynają się właściwie zaraz po Nowym Roku, kiedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikają wszystkie dekoracje świąteczno-noworoczne, a następnie niemal w mgnieniu oka, pojawiają się wszędzie czerwone serca, wstążki, i wszystko co możecie sobie wyobrazić z czekolady. A pewnie nawet więcej niż możecie sobie wyobrazić.

(więcej…)

Czytaj więcej

Szaleństwa japońskiej biurokracji

Dziś załatwialiśmy ostatnie formalności związane z moim pobytem w Japonii. Minęły ponad 4 miesiące od mojego przyjazdu, a dopiero od dziś mogę uczciwie powiedzieć, że nie jestem już turystką. Teraz jestem żoną Mojego Pana Męża, którego nazwisko i pozycja jest wypisane na każdym moim dokumencie, żeby nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, że nie jestem wolnym człowiekiem, który chodzi sobie po ulicy luzem. Mam „właściciela-opiekuna”, który odpowiada za mnie. Teraz jak mnie ślubny zdenerwuje, to zrobię mu na złość i narozrabiam w metrze albo supermarkecie 😛 Japonia właśnie otworzyła przede mną morze nowych, nieznanych mi do tej pory sposobów wywierania nacisku na współmałżonka :)

(więcej…)

Czytaj więcej

Powitanie wiosny, czyli japońskie kartki noworoczne

Miałam już nie wracać do tematów świąteczno-noworocznych, ale nie mogę się powstrzymać. Dziś będzie o kartkach. Nie przestają przychodzić do nas kartki z życzeniami noworocznymi, i chociaż wiadomo, że wysyłane są one hurtem (tu wspomnę tyko, że Japończycy wysłali w tym roku prawie 2 mld kartek), to większość z nich po prostu zachwyca formą. Oprócz formułki z życzeniami, jakimś barwnym obrazkiem (w tym roku dominuje wizerunek konia, jako że rok 2014 według chińskiej astrologii będzie właśnie rokiem konia), to na wielu kartkach znajdziemy również zdjęcie rodziny, która nam kartkę wysłała. Wybaczcie, że nie pokażę zdjęć otrzymanych kartek, ale niestety nie wypada mi publikować zdjęć cudzych rodzin bez pytania ich o zgodę. Poniżej pokażę jednak wzory kartek znalezionych w internecie, które pokazują na czym to noworoczne „kartkowanie” w Japonii polega :)

(więcej…)

Czytaj więcej

as2-1024x681

Noworoczne postanowienia

Dostaję ostatnio subtelne sygnały, że odrobinę za dużo piszę, a za mało pokazuję :). Od tego roku się to zmieni. Obiecuję, że będzie dużo więcej Japonii na zdjęciach!

Dziś wybraliśmy się do Asakusy (historycznej dzielnicy Tokio) celem zakupienia lalek Darumy. Nie jesteśmy przesądni, ani nie wyznajemy shintoizmu, ale uznaliśmy, że szczęściu należy pomagać. W Asakusie przerażał wszechobecny i niezorganizowany tłum, w którym wyjątkowo trudno było się dziś poruszać. Nie mieliśmy jednak najmniejszego problemu ze znalezieniem lalek, bo jest to obecnie najbardziej chodliwy towar w Japonii. Tak jak pisałam poprzednio, mam trzy życzenia, a raczej postanowienia noworoczne i planowałam kupić jedną lalkę i domalować jej troje oczu. Ostatecznie jednak kupiłam trzy różne lalki, tak więc każda ma inne zadanie na nadchodzący rok. Narysowałam im oczy, a jakże, tylko hmm…. nie te co trzeba. Powinnam byłą dorysować każdej lewe oko, a dorysowałam prawe… ale każdemu mogło się pomylić, prawda? :P.

(więcej…)

Czytaj więcej

Terapia ślimakowa

W Azji już dawno odkryto dobroczynne właściwości śluzu ślimaka na cerę i kosmetyki z tym składnikiem to tutaj żadna nowość. Zabiegi kosmetyczne przy użyciu żywywch ślimaków taką nowością chyba jednak są. Zabieg pokazany na filmie poniżej ma na celu odmłodzenie i wygładzenie skóry, śluz ślimaka ma również wpłynąć na usunięcie stanów zapalnych i dodać skórze blasku. Na oczyszczonej skórze umieszcza się ślimaki, które spacerują po twarzy przez około godzinę.

Zainteresowanym polecam filmik poniżej:

Są jakieś chętne? 😉

Czytaj więcej

kfc_swieta

Święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok w Japonii

Zasadniczo nie obchodzi się Świąt Bożego Narodzenia w Japonii, kraju zdominowanym przez ateizm, oraz dwie główne religie – shintoizm i buddyzm, ale za to Nowy Rok w Japonii to jedno z najważniejszych wydarzeń. Brak chrześcijańskich wierzeń zupełnie nie przeszkadza Japończykom w dekorowaniu miasta, nierzadko z wielkim rozmachem, niespotykanym nawet w krajach tradycyjnie chrześcijańskich. Całe Tokio obwieszone jest lampkami, mikołajami, reniferami, przed każdą stacją i w każdym centrum handlowym obowiązkowo stoi choinka, w sklepach rozbrzmiewają kolędy lub spokojna, kojarząca się z klimatem Świąt muzyka. Jest klimatycznie, świątecznie, sielsko-anielsko, i… dziwnie.

(więcej…)

Czytaj więcej

sigapur

Singapur dniem i nocą

W poprzednim wpisie opisałam bardzo pobieżnie nasze ogólne wrażenia z Singapuru. Dziś natomiast napiszę co nieco na temat temat tego jak Singapur wygląda nocą, ale nie tylko. Już sam nasz wyjazd był bardzo emocjonujący, a to z powodu spraw wizowo-paszportowych. Prawo Singapuru wymaga, aby przy wlocie do tego kraju mieć już wykupiony bilet powrotny, a paszport powinień być ważny przez co najmniej sześć miesięcy od planowanej daty wyjazdu z Singapuru. Uwaga! Wyjazdu, a nie wjazdu jak jest w większości krajów.

(więcej…)

Czytaj więcej

singapur

Czy Singapur to jeszcze Azja?

Ok, to może trochę kontrowersyjne pytanie, ale wbrew pozorom wcale nie jest takie głupie.  Moim zdaniem Singapur w ogóle, ani nawet odrobinę nie przypomina kraju azjatyckiego. Możemy tu teraz oczywiście dyskutować, które kraje są typowo azjatyckie i czy np. Turcja albo Rosja wykazują cechy takich krajów, ale żeby nie było żadnych niejasności, pytając czy Singapur to jeszcze Azja, miałam na myśli oczywiście Azję dalekowschodnią, szeroko pojęty Orient i Singapur moim zdaniem nijak do tego Orientu nie pasuje.

(więcej…)

Czytaj więcej

Japońska biurokracja

hanko
Hanko, czyli pięczątka z nazwiskiem

Czyli nasza słynna już wojna na pieczątki. W poprzednim wpisie wspomniałam, że japońska biurokracja daje nam się mocno we znaki. Z całkiem niemałym rozrzewnieniem i łezką w oku wspominam dziś holenderskich urzędników, których co prawda nigdy nie miałam okazji poznać osobiście, bo wszystko zawsze załatwiałam przez internet. W ciągu ostatnich pięciu lat nie byłam osobiście w żadnym holenderskim urzędzie, ani banku, ani oddziale ubezpieczeń zdrowotnych, ani Izbie Handlowej, ani nigdzie. Owszem, wcześniej osobiście musiałam się stawić, aby zameldować się w gminie (następny meldunek już przez internet) i po odbiór prawa jazdy (przy czym dokumenty potrzebne do wyrobienia prawa jazda wypełniałam w szkole jazdy, która to następnie przekazała je do odpowiedniego urzędu). Prowadziłam w Holandii firmę, którą rozliczałam przez internet, a działalność tuż przed moim wyjazdem zawiesiłam wysyłając list. Zwykły, żaden tam polecony. Można? No można.

(więcej…)

Czytaj więcej

odaibafire-1543ow

Lanie wody

Ok, dawno mnie tu nie było, za co wiernych czytelników przepraszam. Niestety nie mogę powiedzieć, że byłam jakoś strasznie zajęta, chociaż co prawda uczę się japońskiego, a i życie towarzyskie trochę mnie ostatnio pochłonęło :)  Jak do tego dodamy spadek motywacji, na który znacząco wpłynęły wyniki mojej strony w Google, to co nieco się pewnie wyjaśni. Ale od początku.

Nieskromnie powiem, że na tworzeniu stron internetowych trochę się znam, bo zajmuję się tym od bardzo dawna.  Na pozycjonowaniu stron znam się trochę mniej, ale jednak i tu mogę być niebezpieczna jeśli zechcę :) (TO NAPRAWDĘ NIE JEST kryptoreklama :D) W każdym razie po długotrwałej i żmudnej pracy przenoszenia naszego starego bloga „Lost In Translation”, którego już niestety nie znajdziecie w sieci, postanowiłam zająć się pozycjonowaniem strony. Efekty mojej pracy powaliły nawet mnie, bo mój blog spadł z szóstej strony Google na jakąś 50 stronę, lub niżej, gdyż najprawdopodobniej w ogóle nie był ewidencjonowany w wyszukiwarce. Pozbawiło mnie to motywacji na dłuuugi dłuuugi czas, bo stwierdziłam, że za co się nie wezmę, to i tak mi nie wyjdzie. Do tego mąż żartował, że powinnam zająć się profesjonalną dywersją, czyli innymi słowy zajmować się pozycjonowaniem stron u konkurecji. Żartowniś 😛

(więcej…)

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close