mieszkanie w tokio

Jak znaleźć mieszkanie w Tokio

Nadszedł ten dzień, w którym musimy wynieść się z naszego mieszkania. Teraz ckliwie spoglądamy na każdy centymetr naszych byłych prawie 90m2 i już wiemy, że dobrze to już było, odeszło i prędko nie wróci. W Rio olimpiada, a my mamy nasz własny maraton po mieszkaniach na wynajem, który najczęściej kończy się tym, że po powrocie do domu płaczemy nad butelką wina. Chociaż zdarzały się i takie mieszkania, nad którymi płakalismy już tam na miejscu. No jak można, no jak?! Japonio, lubię cię, ale dlaczego niemal wszystkie mieszkania mają brązowawe albo żółtawe tapety, brązowe drzwi, burozielone zasłony i szafki kuchenne jak wyjęte wprost z polskiego socrealu? I dlaczego to wszystko kosztuje jakby było co najmniej nowojorskim penthousem?

(więcej…)

Czytaj więcej

ganbare

[RECENZJA] Katarzyna Boni, Ganbare! Warsztaty umierania

Wyobraź sobie, że masz dom, na który pracowałeś całe życie, rodzinę, przyjaciół, pracę – tę samą, dajmy na to, od 15 lat. I jednego dnia to wszystka znika. Wszystko co kochasz, wszystko co znasz, wszystko co ma dla ciebie jakąkolwiek wartość, w jednej chwili staje się jedynie mglistym wspomnieniem. Stoisz na stercie śmieci, po kolana w błocie, w miejscu, które jeszcze rano było twoim domem, jeszcze kilka godzin wcześniej pachniało świeżą kawą, w którym rano rozbrzmiewały głosy twoich dzieci wychodzących do szkoły. Nie ma. Po tamtym życiu nie został nawet najmniejszy ślad. Wyobraź sobie teraz, że w takiej sytuacji znalazły się tysiące Japończyków w marcu 2011 roku. Ich nowe życie, po tym starym życiu, które nieodwracalnie odebrał im ocean, opisuje Katarzyna Boni w swojej książce ”Ganbare! Warsztaty umierania”, którą miałam okazję niedawno przeczytać. Jest to lektura przygnębiająca, a historie opisane w tej książce zostają w głowie na dłużej.

(więcej…)

Czytaj więcej

shibazakura

Shibazakura – oczekiwania a rzeczywistość

Muszę przyznać, że ostatnimi czasy przechodzę ochłodzenie swoich relacji z Japonią, stąd też moja niższa aktywność na blogu. Trudno jest mi opisywać z zachwytem rzeczy, które mnie nie zachwycają, a nie chcę też zostać największą zrzędą blogosfery 😉 Jesteśmy w Japonii już tak długo, że żelazne punkty z listy każdego szanującego się turysty mamy już dawno odhaczone, a nowe „nieoczywiste” atrakcje nie porywają. Na tym blogu uprzedzałam już nieraz, żeby a) nie zwiedzać Japonii podczas Złotego Tygodnia, b) nie ufać pokolorowanym zdjęciom w folderach. A już reklam w tokijskim metrze i na tokijskich stacjach kolejowych należy się wystrzegać jak najgorszej zarazy. Gdybym jeszcze tylko słuchała własnych rad.

(więcej…)

Czytaj więcej

sakura-wisnie

Sakura – najpiękniejsze miejsca

Uwaga! Wróciłam :) Po długim okresie niskiej aktywności blogowej powracam z głową pełną pomysłów i proszę trzymajcie kciuki, żeby mnie zapał jak zwykle przedwcześnie nie opuścił. W Tokio już wiosna – sakura wyziera z każdego kąta, wygania z domu, prosi się, żeby wyjść i ją podziwiać. Wiśnie gdzieniegdzie zaczynają już w ogóle przekwitać, co mi przypomniało, że od trzech lat piszę i piszę i skończyć nie mogę mojej subiektywnej listy miejsc, w których kwitnące drzewa wyglądają najpiękniej. A podobno takie listy pisze się najłatwiej… Wiem, że sporo turystów wybiera się do Japonii w okresie kwitnienia wiśni, często zresztą pytaliście w mailach dokąd najlepiej jechać, żeby się zachwycić, więc oto i jest lista. Mam nadzieję, że komuś się przyda.

(więcej…)

Czytaj więcej

hakuba

Hakuba i Alpy Japońskie

Hakuba leży w prefekturze Nagano, a prefektura Nagano to jedyna prefektura, którą Japończycy uważają za górską, mimo że gdzie by tu nie spojrzeć, wszędzie są jakieś góry. Hakuba to bardzo spokojne miejsce, ale z pięknymi i świetnie przygotowanymi trasami i rozbudowaną bazą noclegową. Nie dajcie sobie jednak wmówić, że wioski w Alpach Japońskich wyglądają tak jak ich odpowiedniki w prawdziwych Alpach (taka opinia jest dość powszechna na blogach czy różnych forach), bo to jednak nieprawda i jeśli źle znosicie rozczarowania, może być wam na miejscu bardzo przykro. Hakuba to mała i do bólu japońska wioska, czyli spodziewajcie się pstrokacizny, prowizorki i zaniedbanych domków, tak typowych dla japońskich prowincji. Nie piszę oczywiście o hotelach czy pensjonatach, te zazwyczaj są zadbane i na swój sposób urocze.

(więcej…)

Czytaj więcej

onigiri

Onigiri – ryżowa kanapka

Onigiri, czyli ryżowy trójkąt z farszem, zawinięty w nori, czyli suche wodorosty, to jedna z najpopularniejszych przekąsek w Japonii. Znane od co najmniej XI wieku, dziś produkowane na masową skalę i dostępne na każdym kroku niewielkie „kanapki” (to nie są oczywiście kanapki, ale tak je dla uproszczenia nazywam) dostępne w kilku wariantach, między innymi z rybą, krewetkami, ikrą czy marynowaną śliwką, są pyszne, niedrogie i bardzo wygodne do zabrania w podróż czy na lunch do pracy.

(więcej…)

Czytaj więcej

bento

Bento (jap. bentō), czyli sztuka podawania na wynos

Japończycy w swojej kuchni przywiązują ogromną wagę do formy podania posiłku i nawet z jedzenia na wynos, które my w Europie pakujemy w zwyczajny worek czy plastikowe pudełko, oni potrafią zrobić małe dzieła sztuki. Bentō jest właśnie niczym innym jak daniem na wynos, ale koniecznie podanym w pudełku. Japońskie mamy przygotowują bentō dla swoich dzieci, nierzadko konkurując ze sobą, która zrobi ładniejszego misia z ryżu, czy wytnie ładniejsze zwierzątko z marchewki. Są tu nawet organizowane specjalne warsztaty dla mam, na których mogą doskonalić swoje umiejętności. Niektórym dorosłym Japończykom bentō przygotowują żony, a ci, którzy nie mają żon, mogą przebierać w gotowych zestawach lunchowych czy obiadowych, które w Japonii można nabyć na każdym kroku – znajdziemy je w supermarketach, sklepach 24-godzinnych, na stacjach kolejowych, specjalnych sklepach bentō (jap. bentō-ya), czy w podziemiach eleganckich domów towarowych.

(więcej…)

Czytaj więcej

praca w japonii

Praca w Japonii dla cudzoziemca.

Praca w Japonii to temat, który chodzi za nami od dawna, a od pewnego czasu otrzymujemy od Was coraz więcej wiadomości z pytaniem jak wygląda rynek pracy w Japonii oraz czy warto przyjechać tu na studia lub do pracy. Odpowiedź na tak postawione pytanie może być niestety tylko jedna – „to zależy”. Z naszych doświadczeń i obserwacji wynika, że kariera w Japonii to przedsięwzięcie o wiele trudniejsze niż się z pozoru wydaje. Naprawdę nie wystarczy tu przyjechać i mówić trochę po angielsku, żeby się udało, jakkolwiek życie uczy, że od każdej reguły są wyjątki. Z góry chcę zastrzec, że ten wpis nie ma na celu zniechęcać nikogo do przyjazdu do Japonii czy odwodzić od planów budowania tu kariery. Tu będzie zwyczajnie o naszych doświadczeniach i spostrzeżeniach.

(więcej…)

Czytaj więcej

Nowy Rok w Japonii

Jak spędzić Nowy Rok po japońsku

Jesteśmy przyzywczajeni do tego, że Nowy Rok wita się raczej z przytupem. Ale w Tokio nie ma co się spodziewać fajerwerków czy wspólnej zabawy na rynku (tu zresztą nie ma rynku). Jesteście ciakawi jak Japończycy obchodzą Nowy Rok? Japońska celebracja Nowego Roku bliższa jest „Sylwestrowi z Jedynką”, przy czym nie mam tu na myśli koncertu na świeżym powietrzu, a wieczór spędzony przed telewizorem w gronie najbliższej rodziny. Dwa lata temu postanowiliśmy zostać w Tokio i zaszaleć. Błąd, którego postanowliśmy nigdy więcej nie popełnić, popełnił się sam z winy Lufthansy (opiszemy to jeszcze ze szczegółami) i tak oto Nowy Rok witaliśmy w Japonii. Mieliśmy ambitne plany przywitać go tak jak to robią Japończycy, ale nie do końca się udało.

(więcej…)

Czytaj więcej

multikurs

Naucz się języka w domu! [RECENZJA platformy do nauki języków Multikurs]

Co roku w okolicach Nowego Roku podejmuję różne postanowienia, które najczęściej nie doczekują realizacji, bo mój zapał spala się szybciej niż słoma. I tak na przykład z mojego biegania nic nie wyszło, poza tym, że kupiłam sobie buty do biegania, a z odchudzania wyszło tylko tyle, że polubiłam jakieś strony na facebooku, które miały w nazwach dużo cudów i diet bez diet. Muszę dodawać, że od klikania i lubienia stron się nie chudnie? Od zawsze też w okolicach ostatniego tygodnia grudnia obiecuję sobie, że „w tym roku to już na pewno nauczę się tego durnego języka” (durny oznacza oczywiście taki, który nie chce sam wejść do głowy). Teraz już wiem, że każde moje noworoczne „nowe otwarcie” jest obciążone wysokim ryzykiem zaniechania, więc tym razem postanowiłam wziąć się za naukę języka (w moim wypadku jest to oczywiście japoński) od razu.

(więcej…)

Czytaj więcej

Strefa Zdemilitaryzowana

Strefa zdemilitaryzowana (DMZ)

Wzgórze 395, 6 października 1952.

Nad doliną Yokkok-chon zachodziło słońce. W ostatnich promieniach ciepłego październikowego dnia niedaleka równina Cheorwon układała się do niespokojnego snu. Jeszcze chwila i wzejdzie księżyc – trzy dni temu była pełnia – i zaleje jasną metaliczną poświatą wszystko to, co w ciągu dnia nie pozwalało zapomnieć, o tym, gdzie się znajduje. Ze szczytu 395-metrowego wzgórza wrzynającego się w równinę, porucznik Kyung-soo Choe wpatrywał się w ciemniejący horyzont. I próbował zapomnieć gdzie jest. Tylko wróć żywy… wciąż dźwięczały mu w głowie słowa siostry, która żegnając go dwa dni temu, gdy cofnięto mu przepustkę, starała się zachować twarz i nie zdradzić, że zaraz się rozklei.

(więcej…)

Czytaj więcej

korea

Seul w jeden weekend

Jest zdecydowanie zimniej niż w Tokio, wokół bardzo nowoczesna architektura i mnóstwo zieleni, amerykańskie sieciówki oraz pełno świątecznych dekoracji. Wygląda trochę jak Europa, ale nie, to jednak wciąż Azja. Zanim wysiądę na dobre z autobusu i postawię jedną stopę na chodniku, zostanę szturchnięta i popchnięta kilka razy, moja walizka przewrócona i skopana. Do hotelu idziemy zaledwie 3 minuty, ale przepychanie się trwa w najlepsze, w drzwiach otwartych sklepów stoją naganiacze i krzykiem oraz darmowymi próbkami (dostaniesz oczywiście tylko jak coś kupisz) zapraszają do zakupów. Są natarczywi, nachalni i już po trzech minutach wiemy, że nie wolno nam zatrzymać na niczym wzroku, a już nie daj Boże czegoś dotknąć – sprzedawcy rzucają się na każdego potencjalnego klienta. Witajcie w Seulu.

(więcej…)

Czytaj więcej

azjatyckie kosmetyki

Azjatyckie kosmetyki, czy naprawdę są takie dobre?

O tym, że koreańskie kosmetyki w Azji cieszą się taką renomą jak te francuskie w Europie, przeczytałam po raz pierwszy dobrych kilka lat temu. Ostatnio czytam, że kosmetyki koreańskie są w ogóle najlepsze na całym świecie, przemysł kosmetyczny w Korei najbardziej innowacyjny i zaawansowany technologicznie, a wszystko to dzięki koreańskim konsumentkom, które są najbardziej wymagające na świecie i zanim coś kupią, bardzo dokładnie studiują etykiety i recenzje w internecie. Taaa…

(więcej…)

Czytaj więcej

zestaw ewakuacyjny

Zrób sobie zestaw ewakuacyjny

Według rankingu nabardziej zagrożonych klęskami żywiołowymi miast świata, Tokio znajduje się na pierwszym miejscu. Aż 80% mieszkańców Tokio i Yokohamy jest narażonych na trzęsienia ziemi, tajfuny, tsunami, powodzie, a nawet wybuch wulkanu. To nie są teoretyczne zagrożenia, ostatnie wielkie trzęsienie ziemi (tzw. wielkie trzęsienie ziemi w Kanto) w 1923 roku zniszczyło Tokio i Yokohamę oraz spowodawło śmierć blisko 143 tys. ludzi. Miasto prowadzi program specjalnych szkoleń, wydaje publikacje oraz instruktaże jak się zachować w trakcie i po trzęsieniu ziemi. Taki podręcznik niedawno znalazłam w swojej skrzynce pocztowej. Zawieral ważne informacje o zagrożeniach i instrukcje dotyczące zachowania podczas trzęsienia, udzielania pierwszej pomocy, ważne adresy i numery telefonu, a całość wieńczył taki uroczy komiks:

(więcej…)

Czytaj więcej

Ajnowie

Prawdziwych Ajnów już nie ma

Ajnowie (lub Ajnosi) byli rdzenną ludnością Hokkaido, którzy na północną wyspę Archipelagu Japońskiego przybyli ponad 6 tys. lat temu. Gdy pierwsi Europejczycy zaczęli docierać w te strony około XVI wieku, Ajnowie zamieszkiwali znaczny obszar południowej części Kamczatki, Archipelag Kurylski, Sachalin i Hokkaido, a na południu ich tereny obejmowały obecne prefektury Aomori, Akita i Iwate na wyspie Honsiu. Odrębni zarówno pod względem antropologicznym jak i kulturowym, byli wypierani z zajmowanych przez siebie ziem oraz dyskryminowani przez Japończyków z całą bezwględnością. Status ludności tubylczej Japonia nadała im dopiero w 2008 roku, i to po silnych naciskach ONZ, ale niestety stało się to o wiele za późno.

(więcej…)

Czytaj więcej

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Polityka prywatności.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close